Rosja. Nie wszystkim podoba się atak na Ukrainę. Protesty zorganizowano m.in. na Syberii

Rosyjscy dziennikarze zajmujący się sprawami międzynarodowymi ogłosili list otwarty, w którym potępiają atak na Ukrainę. W Rosji odbywają się też protesty przeciwko wojnie rozpętanej przez Władimira Putina.
Zobacz wideo

Rosja zaatakowała Ukrainę [RELACJA NA ŻYWO]

Pod listem otwartym podpisali się dziennikarze m.in. dziennika "Kommiersant". "Wojna nigdy nie była i nie będzie metodą rozwiązywania konfliktów i nie ma dla niej usprawiedliwienia" - napisali dziennikarze.

Pod listem podpisało się około 70 dziennikarzy. W większości pracują oni dla mediów niezależnych, m.in. telewizji Dożd i "Nowej Gaziety". Są jednak wśród nich także dziennikarze mediów, które nie krytykują  otwarcie władz: dzienników "RBK" i "Kommiersant", a także prorządowych "Izwiestii".

Sygnatariusze apelu to m.in. dziennikarze oficjalnie akredytowani przy MSZ Rosji.

Atak na Ukrainę

Głównie w mediach społecznościowych pojawiają się liczne sygnały, dotyczące antywojennych protestów, organizowanych w Rosji.

Demonstracja odbyła się między innymi na Syberii - w Nowosybirsku. Zebrało się tam co najmniej kilkadziesiąt osób, mimo też, że jest tam minus 30 stopni C.

Przeciwnicy ataku na Ukrainie zebrali się też w Jekaterynburgu.

Są też skromne - jednoosobowe manifestacje. W taki sposób przeciwko polityce Kremla zaprotestowała dziś na Placu Czerwonym w Moskwie  wiceszefowa dziennikarskiego związku zawodowego Sofia Rusowa.

Kilka osób, które zebrały się przed ambasadą Ukrainy w Moskwie, by okazać wsparcie Ukraińcom,  zostało zatrzymanych przez milicję.

Przeciwnicy wojny znaleźli też inny sposób na okazanie sprzeciwu wobec polityki Putina.Tym bardziej, że za manifestacje antyrządowe czekają represje. Grupa aktywistek z Petersburga przygotowała torby z napisami 'Nie wojnie".

Posłuchaj:

DOSTĘP PREMIUM