"Moi rodzice nie chcą uciekać". Ukrainka łamiącym się głosem mówi o rozmowie z mamą. Rosjanie są 30 km od ich domu

- Kiedy patrzymy na mapy (ataków wojsk rosyjskich), to wygląda abstrakcyjnie, ale w powiększeniu to tragedie poszczególnych ludzi - mówił w TOK FM dziennikarz Żenia Klimakin. - To np. tragedia przyjaciółki moich rodziców, która jest lekarką i ma dwoje małych dzieci. Musi wyjeżdżać i rzucać wszystko, bo chce uratować dzieci - relacjonował. Natalia Panchenko nie mogąc powstrzymać łez, mówiła, że rosyjskie czołgi są 30 km od jej rodzinnego domu.
Zobacz wideo

Oficjalne dane mówią, że od nocnego ataku Rosji na Ukrainę zginęło ponad 40 żołnierzy. Są też ofiary wśród cywilów. Armia informuje o walkach w Donbasie i wokół Charkowa. Ukraina zerwała stosunki dyplomatyczne z Rosją. 

>> Więcej o wojnie w Ukrainie - relacja na żywo <<

- Atakowany jest cały teren Ukrainy. Ze wszystkich stron idą wojska rosyjskie i ludzie teraz najbardziej potrzebują, żeby ten chaos jakoś się ustabilizował. Armia ukraińska daje odpór, na ile może, ale niestety niektóre miasta i wioski zostały już przez Rosjan przejęte – mówiła w TOK FM Natalia Panchenko, Ukrainka, która w Polsce mieszka od kilkunastu lat.

Tuż przed rozmową na antenie rozmawiała ze swoją mamą. - Nie wiem... Nie wiem, co mam powiedzieć...30 km od nich jest już zajęte miasto i widać armię (rosyjską) na czołgach - mówiła łamiącym się głosem. - Moim rodzice nie chcą uciekać. Mówią, że to jest ich dom - podkreśliła.

- Kiedy patrzymy na te mapy (ataków wojsk rosyjskich - przyp. red.), to wygląda abstrakcyjnie, ale w powiększeniu to tragedie poszczególnych ludzi - dodał dziennikarz Żenia Klimakin. - To tragedia mojego przyjaciela, który, żeby wywieźć dzisiaj swoich rodziców, musiał uśpić ich psa, bo zwierzak był stary i się nie ruszał, a oni nie chcieli bez niego wyjechać. To tragedia przyjaciółki moich rodziców, która jest lekarką i ma dwoje małych dzieci. Musi wyjeżdżać i rzucać wszystko, bo chce uratować dzieci. To tragedia moich przyjaciół, którzy rzucają wszystko i po prostu jadą przed siebie. Nie wiedzą dokąd, po prostu chcą omijać duże miasta, bo są bombardowane przez Rosjan - opowiadał.

"Rosją zarządza zabójca"

Natalia Panchenko przypomniała, że gdy w 2014 roku Putin po raz pierwszy zaatakował Ukrainę, nikt się za nią nie wstawił. - Dzisiaj przemieli Ukrainę, później przyjdzie do Polski i przemieli cały świat. Jeśli dziś NATO nie wywalczy Ukrainy, to słabo widzę przyszłość – oceniła.

Żenia Klimakin przekonywał, że "nie jest już bezpieczny żaden Ukrainiec, żaden obywatel Unii Europejskiej ani krajów NATO". - Bo Rosją zarządza bandyta. To zabójca, który nie ma żadnego systemu wartości. To człowiek, dla którego życie ludzkie ani szacunek dla innych państw i narodów nie mają żadnego znaczenia. Jeśli Rosja mogła zatruwać ludzi w Wielkiej Brytanii, mieszać się do wyborów w USA, prowadzić wojnę z Gruzją i Ukrainą, to stać go na wszystko. Jeśli więc cywilizowany świat go teraz nie zatrzyma, jeśli ten reżim nie dostanie w zęby, to Putin przemieli Ukrainę, a później będą następne kraje - stwierdził w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz.

"Nie prosimy, by ktoś za nas umierał, tylko o broń"

Goście TOK FM zaangażowani są w organizacje protestów przed ambasadą Rosji w Warszawie. Czwartkowy zaczął się o 17. W piątek (25 lutego) o 10 zacznie się kolejny protest. W 8. rocznicę aneksji Krymu. - Mieliśmy ją upamiętnić, ale teraz mamy nowy powód, czyli kolejny atak na Ukrainę – powiedziała Natalia Panchenko.

Apelowała też do polskich władz o realną pomoc dla zaatakowanej przez Rosję Ukrainę. - Wystarczy już tych uchwał i gestów dyplomatycznych. Na Putina to nie działa! Prosimy, by dać Ukraińcom broń! To dzisiaj najbardziej potrzebne i to może uratować życie ukraińskiemu narodowi. My nie prosimy, by ktoś za nas umierał, tylko o broń, którą będziemy mogli walczyć. Pomóżcie nam poradzić sobie z tym terrorystą nr 1 na świecie! – mówiła gościni Agnieszki Lichnerowicz.

DOSTĘP PREMIUM