Chińczycy wiedzieli, że dojdzie do ataku Rosji na Ukrainę? Ekspert wskazuje na ważną datę

Ministerstwo Handlu i Rolnictwa Chin poinformowało wczoraj, że od 4 lutego zniesiono cła na wszelkie zboża importowane z Rosji. - Większość obostrzeń zniesiono. To pokazuje, że Chińczycy prawdopodobnie wiedzieli, że dojdzie do ataku i w ten sposób otworzyli sobie kanał, żeby zastąpić ukraińskie zboże, które importowali czy importują do tej pory. I równocześnie wspomóc rosyjską gospodarkę zakupami - tłumaczył w TOK FM Michał Bogusz z Ośrodka Studiów Wschodnich.
Zobacz wideo

W sprawie inwazji rosyjskiej na Ukrainę i wprowadzanych przez Zachód sankcji wszyscy wyczekiwali, jak zachowają się Chiny. Rzecznik chińskiego MSZ oświadczył, że jego kraj sprzeciwia się wszelkim nielegalnym, jednostronnym sankcjom. Podkreślił, że Chiny prowadzą normalną współpracę handlową z Rosją.

W TOK FM Michał Bogusz z Ośrodka Studiów Wschodnich stwierdził, że stanowisko chińskie wobec inwazji rosyjskiej "to pełne poparcie bez deklarowania pełnego poparcia". - Czyli Chiny mają taką doktrynę w stosunku do Rosji, że jest to przyjazna neutralność. Czyli formalnie zachowujemy pełną neutralność, ale de facto jesteśmy przyjaźni i popieramy Rosję - wyjaśniał. 

Jego zdaniem, dlatego Państwo Środka zadeklarowało, że nie przyłączy się do żadnych sankcji.
- Generalnie propaganda chińska non stop nadaje, że (rosyjska inwazja - red.) właściwie jest to wina Amerykanów, którzy uzbrajali Ukrainę, próbowali ją przekształcić w agenturę antyrosyjską, bazę do działań antyrosyjskich. Nęcili ją pójściem na Zachód, kiedy właściwie Ukraina powinna się zadowolić i być szczęśliwa z bycia pomostem między Wschodem i Zachodem - tłumaczył gość TOK FM. 

Chińczycy wiedzieli o ataku Rosji? 

Skąd taka postawa Chin? Według eksperta jest to szeroki, dalekosiężny plan realizowany przez nieformalny sojusz chińsko-rosyjski. - On jest zawarty na podstawie bardzo podobnej ideologii, bardzo podobnego poglądu na świat i rozpoznania, głównego wroga jakim jest Zachód. (...) To jest egzystencjalny wróg, jako alternatywa dla autorytarnych rządów i poprzez to sam w sobie stanowiący zagrożenie - mówił ekspert. Jak tłumaczył i Chiny, i Rosja obawiają się bowiem, że ich obywatele mogą w sytuacji kryzysowej przestać akceptować autorytarne rządy ich przywódców.  

Jak dodał, z tej perspektywy Chiny i Rosja dążą do przebudowania porządku światowego, przynajmniej na znacznych połaciach kontynentu euroazjatyckiego i na zachodnim Pacyfiku. - Dążą do wypchnięcia USA, rozbicia wspólnoty transatlantyckiej, podzielenia UE, która będzie z jednej strony podatna na militarną presję z Rosji, a jednocześnie otwarta na penetrację gospodarczą Chin. Taka Europa nie będzie w stanie wejść w sojusz z USA, który byłby skierowany przeciwko Chinom - podkreślił. 

Zaznaczył, że "jest to gra na poziomie strategicznym i tak naprawdę Chiny popierają Rosję", co podparł przykładem z początku miesiąca. Ministerstwo Handlu i Rolnictwa Chin poinformowało wczoraj, że od 4 lutego zniesiono cła na wszelkie zboża importowane z Rosji. - Większość obostrzeń zniesiono. To pokazuje, że Chińczycy prawdopodobnie wiedzieli, że dojdzie do ataku i w ten sposób otworzyli sobie kanał, żeby zastąpić ukraińskie zboże, które importowali czy importują do tej pory. I równocześnie wspomóc rosyjska gospodarkę zakupami także zbóż od Rosjan - tłumaczył Bogusz. 

Czy wobec tego, nawet jeśli odetnie się Rosję od systemu SWIFT, to będzie ona mogła przesyłać pieniądze z pomocą Chin? - No tak, ale Niemcy nie będą w stanie zapłacić Rosji za gaz czy ropę za pomocą chińskiego odpowiednika SWIFT-u. To jest trochę takie szukanie usprawiedliwienia, żeby nie wprowadzać cięższych sankcji - podsumował specjalista. 

DOSTĘP PREMIUM