"Niemcy stają się wiodącą siłą, jeśli chodzi o sankcje". Decyzja Berlina to przełom, ale niejedyny

Po wojnie Niemcom powiedziano, że mają się zająć gospodarką, a trzymać się z daleka od broni. Niemcy konsekwentnie, jak zresztą Japończycy, trzymali się tego do dzisiaj. Teraz powiedzieli, że będą dostarczać broń i wyraźnie stają się wiodącą siłą, jeśli chodzi o sankcje - komentuje w TOK FM dr Andrzej Olechowski, były minister spraw zagranicznych. Jak wpłynie to na decyzje prezydenta Rosji?
Zobacz wideo

Wspólnie z partnerami z UE zdecydowaliśmy wczoraj, że zamykamy wszystkie banki rosyjskie i wyłączamy im system SWIFT - powiedział w niedzielę w Bundestagu kanclerz Niemiec Olaf Scholz. W wystąpieniu podczas specjalnej sesji przypomniał, że Niemcy zdecydowały się przekazać Ukrainie broń z zapasów Bundeswehry.

Jak ocenił dr Andrzej Olechowski, były minister spraw zagranicznych, "przebudzenie Niemiec to historyczna zmiana". - Kiedyś Niemcom powiedziano, po wojnie, że mają się zająć gospodarką, a trzymać się z daleka od broni i wojny. Niemcy konsekwentnie, jak zresztą Japończycy, trzymali się tego do dzisiaj. Teraz powiedzieli, że będą dostarczać broń i wyraźnie stają się wiodącą siłą, jeśli chodzi o sankcje - mówił w Magazynie TOK FM.

Podkreślił przy tym, że to nie jedyny przełom w Europie. Bo np. "zachodni Europejczycy uznali, że to nie jest konflikt, który dotyczy byłego Związku Radzieckiego czy Europy Wschodniej, czy Europy Środkowo-Wschodniej, ale po prostu dotyczy całej Europy". - To jest pierwsza tego typu tak powszechna i tak spójna reakcja zachodnich Europejczyków. Dlaczego? Bo albo zgadzamy się na to, że wojna powraca jako sposób rozwiązywania konfliktów międzypaństwowych, albo zgadzamy się do tego, żeby znowu została wyrzucona z tego arsenału, przynajmniej na długi czas, albo na zawsze - dodał.

Na pytanie, czy reakcja elit politycznych, czy poszczególnych społeczeństw, które protestują, jest odrobioną lekcją II wojny światowej, przytaknął. - Także odrobioną lekcją tego czasu, który minął od II wojny, oczywistych korzyści z tego, że nie używano siły w stosunkach międzynarodowych - dopowiedział.

W jego ocenie nadzwyczajne jest też to, że "Stany Zjednoczone i europejscy politycy komunikowali tę sprawę, wykazując, że to Rosja jest agresorem, że to nie kwestia konfliktu miedzy dwoma krajami, a próba odbudowania imperium". - To w Europie pokazało się przeświadczenie: rany boskie, wojna jest możliwa! Jeśli się temu nie postawi tamy, to będzie źle i może nas to dotknąć również na krańcach zachodnich czy południowych - wskazał dr Andrzej Olechowski. 

"To nie jest argument, żeby odwołać wojska"

Na ile wyłączenie rosyjskich banków ze SWIFT, czyli globalnego systemu płatniczego, wpłynie na decyzje Rosji? -  także na to pytanie odpowiedział były minister spraw zagranicznych w programie Karoliny Lewickiej.

- Dla polityków zdeterminowanych, a zwłaszcza dyktatora - jak mi się wydaje - z pewną obsesją, to nie jest argument, żeby odwołać wojska. On nie powie: Słuchajcie, wyrzucili nas ze SWIFT-u, to wracamy do domu. Tak nie będzie - przekonywał dr Andrzej Olechowski. - Ale dla jego otoczenia to już jest sygnał, który mówi: Rany boskie, trzeba może się jednak zastanowić nad korzyściami i stratami, jakie to są koszty.

Gość TOK FM ocenił też, że szybki efekt mogłaby za to przynieść sytuacja, gdyby "otoczenie zrobiło pucz i usunęło prezydenta Putina, albo gdyby nastąpiły masowe demonstracje w Rosji, które by spowodowały kryzys polityczny w Rosji". - W przeciwnym wypadku to nie wpłynie na konflikt, który się w tej chwili rozgrywa - ocenił.

Stąd, według niego, teraz "przyszłość Europy zależy od konsekwencji wytrwania Ukraińców w walce, w której okazują się bohaterscy i bardzo kompetentni". 

DOSTĘP PREMIUM