Groźba użycia broni atomowej to "akt desperacji" ze strony Rosji. Ekspertka o tym, do kogo Putin kierował wystąpienie

Bezprecedensowa decyzja zakupu broni dla Ukrainy jest czymś wyjątkowym - tak o decyzji UE mówiła w TOK FM prof. Renata Mieńkowska-Norkiene. Ekspertka z UW komentowała też groźbę użycia przez Rosję broni atomowej. Zwróciła uwagę na najbliższe otoczenie Władimira Putina. Mówiła też o Chinach, które "z popcornem przyglądałby się ewentualnej wymianie rakiet".
Zobacz wideo

Ursula von der Leyen poinformowała, że Unia Europejska "po raz pierwszy sfinansuje zakup oraz dostawę broni i sprzętu do zaatakowanego kraju". Szef unijnej dyplomacji Josep Borrell zwrócił uwagę, że rosyjska armia na Ukrainie coraz częściej obiera za cel infrastrukturę cywilną, podczas gdy Ukraińcy "heroicznie się bronią".

- Bezprecedensowa decyzja zakupu broni dla Ukrainy jest czymś wyjątkowym. Dlatego, że Unia ma wspólną politykę bezpieczeństwa i obrony, w ramach której funkcjonuje na trzech kontynentach kilkanaście misji pokojowych cywilnych i wojskowych, ale jest opór przed kupowaniem broni. A tutaj jest jedność. Jest to też - co najważniejsze - jasny sygnał do Putna - komentowała w TOK FM prof. Renata Mieńkowska-Norkiene z Katedry Polityki Unii Europejskiej Uniwersytetu Warszawskiego.

Zdaniem ekspertki prezydent Rosji dobrze zrozumiał, że UE zaostrzyła kurs, skoro dziś zdecydował o wystrzeleniu w kierunku Ukrainy rakiet Iskander.

- Wygląda na to, że Unia Europejska przypieczętowała swoją jedność wobec tego, co robi Putin - dodała.

Do kogo mówił Putin?

Unia ogłosiła decyzję o zakupie broni dla Ukrainy i kolejnym zaostrzeniu sankcji wobec Rosji kilka godzin po tym, jak Władimir Putin zapowiedział, że może użyć broni jądrowej.

Według gościni TOK FM, "nie jest tak, że prezydent Rosji może sobie mówić takie rzeczy bez konsekwencji". - Największą konsekwencją był przestrach, jaki wywołał wśród swoich ludzi - oceniła. Dodała, że niekoniecznie najbliżsi współpracownicy Putina mogą zgadzać się z jego decyzjami. Zwróciła też uwagę na wielkiego sojusznika Moskwy. - Chiny pewnie z popcornem - przepraszam za kolokwializm - przyglądałby się ewentualnej wymianie rakiet- wtrąciła rozmówczyni Przemysława Iwańczyka.

Zdaniem prof. Mieńkowskiej-Norkiene użycie broni atomowej jest mało prawdopodobnym scenariuszem. - Ale może być tak, że wśród bliskich współpracowników Putina są tacy, którzy już zaczynają myśleć, jak się go pozbyć. Moim zdaniem zapowiedź użycia broni atomowej to akt desperacji ze strony Rosji. W drugiej kolejności, jeżeli jednak do tego dojdzie, to musimy pozostawać w absolutnie pełnej gotowości - mówiła ekspertka z Katedry Polityki Unii Europejskiej UW.

DOSTĘP PREMIUM