Rosja z Białorusią wejdą na tereny przy granicy z Polską? "W grę wchodzi zmasowany atak rakietowy, może lądowy"

Na granicy ukraińsko-białoruskiej odbyły się negocjacje. Czy wstrzymanie walk jest możliwe? - Biorąc pod uwagę fakt, że nie udało się Rosji zrealizować żadnego ze swoich kluczowych celów, to tym bardziej, nie wydaje mi się, żeby Putin miał w tym momencie zrobić dwa kroki do tyłu - ocenił w TOK FM Wojciech Konończuk. Wicedyrektor OSW mówił też o możliwym ataku wojsk rosyjskich i białoruskich na zachodnie tereny Ukrainy. Przy granicy z Polską.
Zobacz wideo

Rozpoczęcie rozmów ukraińsko-rosyjskich oczekiwane było w niedzielę. Ostatecznie rozpoczęły się w poniedziałek (28 lutego). Komentatorzy nie spodziewają się przełomu. Strona ukraińska deklarowała już wcześniej, że dąży do pokoju, ale nie "pójdzie na żaden kompromis w sprawie integralności terytorialnej Ukrainy".  

Zdaniem Wojciecha Konończuka, wicedyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich, szanse na to, że "strony dogadają są w zasadzie równe zeru". - Biorąc pod uwagę fakt, że nie udało się Rosji zrealizować żadnego ze swoich kluczowych celów, miała to być błyskawiczna operacja wojskowa, to tym bardziej, nie wydaje mi się, żeby Putin miał w tym momencie zrobić dwa kroki do tyłu - ocenił w TOK FM.

Jak przekonywał, może o tym świadczyć także fakt, że ze strony rosyjskiej nie wzięły w negocjacjach udziału najważniejsze osoby. - To nie są kluczowe figury w rosyjskiej dyplomacji, czy osoby odpowiadające za kontakty z Ukrainą - mówił. - Ale delegacja ukraińska pojechała tam, żeby potem nie słuchać oskarżeń ze strony Kremla, że nie chcą rozmawiać - podkreślił.

Poza tym, może za tym, że rozmowy nie przyniosą przełomu, może przemawiać także i to, że na czas spotkania nie doszło do zawieszenia broni. - Nie tylko nie ma zawieszenia broni, ale postępuje ofensywa rosyjska. Szczególnie na południu i od strony Białorusi - zwrócił uwagę Konończuk.

"Białoruś, zgodnie z prawem międzynarodowym, państwem agresorem"

Z godziny na godzinę widać, jak rośnie rola, jaką w czasie inwazji Rosja na Ukrainę odgrywa Białoruś Alaksandra Łukaszenki. Jak stwierdził gość TOK FM, "gdyby nie agresja od strony terytorium białoruskiego, to położenie sił ukraińskich było znacznie lepsze". - Główne natarcie na Kijów idzie właśnie przez granicę ukraińsko-białoruską, mimo tego, że Łukaszenka w ostatnich latach wielokrotnie mówił, że nie będzie żadnej agresji Białorusi, że nigdy swojego terytorium do agresji na Ukrainę nie udostępni. I jak się już wielokrotnie okazywało kłamał i tym razem - wskazał Wojciech Konończuk.

Dlatego obecnie Białoruś stała się, "zgodnie z prawem międzynarodowym", państwem agresorem.

Armia Białorusi ramię w ramię z rosyjską?

Rano agencja AP poinformowała, że "białoruskie wojska najprawdopodobniej dołączą do sił rosyjskich dokonujących inwazji na Ukrainę i może do tego dojść już w poniedziałek".

- To opcja, której nie należy wykluczać. Ona jest wręcz prawdopodobna, mimo tego, że potencjał białoruskiej armii jest niewielki. Mają ok. 30 tys. żołnierzy, z tego mogliby kilkanaście tysięcy użyć do ataku na Ukrainę - komentował wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich.

Zastrzegł przy tym, że "jeśliby do tego doszło, to główne siły białoruskie operowałyby na zachodniej Ukrainie". Czyli blisko granicy z Polską. - Nie jest wykluczone, że w najbliższych godzinach-dniach może dojść do ataku na zachodnią Ukrainę. Mamy informacje, że w obwodzie brzeskim - graniczącym z ukraińskim Wołyniem - mamy koncentrację sil białoruskich, i rosyjskich. To jest opcja, której nie należy wykluczać - dodał ekspert.

Jak wyjaśnił, "w grę wchodzi zmasowany atak rakietowy, być może także lądowy, na zachodnią część Ukrainy, aby odciąć granicę polsko-ukraińską". - A zarazem doprowadzić do pewnej paniki. W związku z tym, że to granica polsko-ukraińska jest kanałem, kierunkiem, który wykorzystują Ukraińcy. Ale także, co już jest oczywiste, Polska jest i będzie jeszcze ważniejszym hubem logistycznym dla dostaw pomocy humanitarnej i pomocy wojskowej dla walczącej Ukrainy - mówił.  - Polska stała się krajem przyfrontowym, co generuje dla nas wiele różnych wyzwań - podsumował wiceszef OSW.

DOSTĘP PREMIUM