Giełda rosyjska nie działa. Kurs rubla pikuje w dół. Ma wartość śmieciową

Inwazja na Ukrainę już teraz odbija się na rosyjskiej gospodarce. W poniedziałek 28 lutego kurs rubla spadł do rekordowo niskiego poziomu. "Skala sankcji, które zachód przeprowadził, jest dużo większa niż się spodziewano wcześniej i zaczyna poważnie boleć" - tłumaczył w TOK FM Adam Jasser z wydziału zarządzania UW, były sekretarz rady gospodarczej przy premierze

Jak wpłynęły sankcje na Rosję, na wartość rubla? Kurs rubla ma wartość śmieciową

Rosyjska inwazja na Ukrainę dalej trwa, a wraz z nią pojawiają się kolejne sankcje nakładane na agresora. Zachodnie kraje m.in. zamrożą rezerwy walutowe Banku Rosji denominowane w euro i dolarze, a także odetną największe rosyjskie banki od systemu SWIFT. Oznacza to brak możliwość obrony krajowej waluty i spore problemy dla rosyjskiej gospodarki.

Widać to chociażby na przykładzie Sberbanku, największego banku Europy Wschodniej, który w ponad 50% należy do Centralnego Banku Rosji. Sankcje sprawiły, że Sberbank został odcięty od możliwości handlowania z resztą świata. Według informacji przekazanych przez Europejski Bank Centralny, istnieje prawdopodobieństwo, że Sberbank zbankrutuje.

Źle dzieje się też na rynku walutowym. Według Bloomberga na rynku Forex dolar kosztuje już ok. 113,5 rubli, a euro 127 rubli. Okazuje się więc, że rubel osiągnął historyczny poziom jednodniowej deprecjacji (spadku wartości). Podobnego wyniku nie zaobserwowano nawet w latach 90., kiedy Rosja ogłosiła bankructwo. W odpowiedzi na krach Bank Rosji wprowadził zakaz sprzedaży papierów wartościowych w imieniu zagranicznych klientów. Podniesiono również stopy procentowe z 9,5 proc. do 20 proc. w przypadku stawki referencyjnej.

"Zamrożenie aktywów banku centralnego bije bezpośrednio z tę narrację o tym jak to Rosja jest świetnie przygotowana na sankcje, bo zgromadziła olbrzymie zasoby twardych walut: euro, dolara czy złota" - oceniał Adam Jasser.

Krach rubla. Nie będzie otwarcia rosyjskiej giełdy

Problemy na rosyjskim rynku wywołane sankcjami doprowadziły do opóźnienia w otwarciu moskiewskiej giełdy. Początkowo informowano, że poniedziałkowe otwarcie handlu na rynku walutowym zostanie zainicjowane o 10 rano czasu lokalnego, czyli trzy godziny później niż zwykle. Później ogłoszono, że rosyjska giełda ruszy o 15. Teraz wiemy już, że dzisiejszego otwarcia nie będzie, tak zdecydował Bank Rosji. Zamknięty będzie również rynek instrumentów pochodnych.

Indeks RTS, czyli indeks giełdowy 50 największych spółek notowanych na Moskiewskej Giełdzie Papierów Wartościowych, już w czwartek 24 lutego notował bardzo duże spadki (nawet 50 proc). Nic nie wskazuje, żeby ta sytuacja miała się poprawić w najbliższych dniach.

Jak podaje The Spectator Index, były urzędnik Centralnego Banku Federacji Rosyjskiej mówił w mediach, że w poniedziałek na rynku walutowym nastąpi "katastrofa". Nie jest to jednak koniec kłopotów Rosji, ponieważ zachodnie sankcje będą miały przede wszystkim konsekwencje długoterminowe. "Zachód nauczy się i przestawi, żeby w żadną zależność od Rosji nie popadać" - tak o konsekwencjach wojny na Ukrainie mówił Adam Jasser w audycji EKG.

DOSTĘP PREMIUM