Atak na Charków może uruchomić "najgorsze scenariusze". "To uznanie, że walka z Ukrainą to też walka z jej ludnością"

W obliczu niesamowitego, wręcz romantycznego oporu Ukraińców, Putin być może porzucił już myśl, że będzie w stanie panować nad Ukrainą za zgodą ludności - ocenił w TOK FM Aleksander Smolar, politolog.
Zobacz wideo

"To, co teraz dzieje się w Charkowie, to zbrodnia wojenna! To ludobójstwo ukraińskiego narodu" - oświadczył szef charkowskich władz obwodowych Ołeh Syniehubow. Według obecnych szacunków wskutek rosyjskich ostrzałów zginęło 11 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. Rosjanie ostrzeliwują dzielnice mieszkaniowe w Charkowie, gdzie nie ma infrastruktury krytycznej, nie ma pozycji sił zbrojnych Ukrainy, w które mogliby celować - napisał w komunikatorze Telegram Syniehubow. Jak dodał, Rosjanie używają do tego pocisków Grad.

Piotr Najsztub zastanawiał się, czy atak na ludność cywilną, do jakiego dochodzi w Charkowie, jest zapowiedzią zmiany taktyki Władimira Putina w Ukrainie. Takiego scenariusza nie wykluczył Aleksander Smolar. - To jest bardzo możliwe. W obliczu niesamowitego, wręcz romantycznego oporu Ukraińców, Putin być może porzucił już myśl, że będzie w stanie panować nad Ukrainą za zgodą ludności. Myślał, że większość jest "przyzwoita i prorosyjska", więc wystarczy ich podburzyć przeciwko "nazistowskim elitom" - ocenił politolog.

Jak dodał, sytuacja w Charkowie może zwiastować "najgorsze możliwe scenariusze". - Można to traktować jako dowód uznania rzeczywistości, że jeśli Putin chce walczyć z Ukrainą, to musi walczyć też z jej ludnością - podkreślał gość TOK FM.

"Widać pomyłki Putina"

W kontekście całej inwazji - zdaniem Smolara - widać wyraźnie pomyłki Władimira Putina. - Celował w rozbicie jedności Ukrainy i izolowanie elit, których nienawidzi, tymczasem zjednoczył cały naród w walce. Chciał eksploatować podziały w NATO i UE, a doprowadził do takiego zintegrowania, jakiego dawno nie widzieliśmy - wyliczał Smolar.

Porażka Putina to też sytuacja w jego kraju, gdzie coraz więcej osób wychodzi na ulice w geście protestu przeciwko wojnie. - Brakuje dowodów entuzjazmu i aktywnego poparcia. Polityka Putina prowadzi do procesów zupełnie przeciwnych do tych, które zakładał prezydent Rosji, kiedy rozpętywał tę obłąkaną wojnę - wskazał gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM