Leszek Miller wieszczy "początek końca" Putina. "Popełnił dramatyczny błąd"

Rosjanie mają swoją odporność, często bagatelizuje się tam przeciwności losu. Jednak nawet najtrwalszy metal, kiedyś się kruszy. Musi upłynąć trochę czasu, żeby Rosjanie się zmobilizowali - mówił w TOK FM Leszek Miller.
Zobacz wideo

Od tygodnia trwa rosyjska agresja w Ukrainie. Wojska, którym rozkaz do ataku wydał Władimir Putin, dręczą ukraińską ludność ostrzałem rakietowym. Nie tak miała wyglądać ta wojna. Jak podnosi wielu ekspertów, Putin liczył na szybkie zajęcie Ukrainy i obalenie demokratycznie wybranych władz kraju. 

– Wydaje mi się, że Putin popełnił dramatyczny błąd o niewyobrażalnych konsekwencjach – ocenił w TOK FM były premier Leszek Miller. Zdaniem byłego premiera obserwujemy właśnie "początek upadku" prezydenta Rosji. – Trudno przewidzieć, w jakim ujęciu będzie to miało miejsce. Czy dojdzie do rebelii wewnątrz władzy, która odsunie go od władzy. Czy też czeka nas protest zrewoltowanych mas. Ale jest to niewątpliwie początek jego końca. Historia Rosji jest bogata w dramatyczne wydarzenia związane z zabójstwami władców, którzy byli o wiele silniejsi niż Putin – wskazał polityk.

Leszek Miller uważa, że kluczowe dla porażki Putina w swoim własnym kraju będą zachodnie sankcje. – Dlatego to sytuacja wyjątkowa. Sankcje są rozległe i głębokie. Dotkną nie tylko przedstawicieli elity, ale przede wszystkim zwykłych ludzi. Wprawdzie nic nie zadzieje się od razu, ale życie w Rosji stanie się w końcu nie do zniesienia – ocenił gość TOK FM.

Były premier podkreślił, że sytuację w Rosji można porównać tylko do czasów II wojny światowej. – Wówczas przeżywano w kraju coś takiego ostatni raz. Rosjanie mają swoją odporność, często bagatelizuje się tam przeciwności losu. Jednak nawet najtrwalszy metal, kiedyś się kruszy. Musi upłynąć trochę czasu, żeby Rosjanie się zmobilizowali. Jeśli już teraz 1200 pracowników i absolwentów elitarnego Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych protestuje przeciwko wojnie, co wcześniej było nie do pomyślenia, to pokazuje, że Rosjanie nie będą biernie kiwali głowami. Z biegiem czasu sytuacja będzie się pogarszać – prognozował rozmówca Karoliny Lewickiej.

Warto zaznaczyć, że Rosja dopiero po tygodniu walk podała pierwsze dane dotyczące swoich strat w wojnę z Ukrainą. Według tamtejszego ministerstwa obrony od 24 lutego zginęło 498 rosyjskich żołnierzy, a 1597 zostało ranny.  Dziennik "New York Times" podał w środę nieoficjalne oceny amerykańskie, zgodnie z którymi, tylko do poniedziałku straty rosyjskie sięgały 2000 zabitych. Ukraina informuje, że straty Rosjan to ponad 5840 żołnierzy (dane z 2 marca)

DOSTĘP PREMIUM