Gen. Skrzypczak o czarnym scenariuszu: Ukraińcy są w stanie zgotować Rosjanom los gorszy niż w Afganistanie

W Pierwszym Śniadaniu w TOK-u gen. Waldemar Skrzypczak oceniał m.in. opór stawiany rosyjskim wojskom przez ukraińską partyzantkę. Wskazał, że jeśli spełni się "czarny scenariusz", a więc poddanie armii ukraińskiej, nie będzie to dla Rosji wcale walka zakończona.
Zobacz wideo

W nocy Rosjanie zaatakowali elektrownię jądrową w Zaporożu, cały czas słychać też doniesienia o ostrzale budynków mieszkalnych. O czym świadczy takie działanie? 

Zdaniem generała Waldemara Skrzypczaka, byłego dowódcy wojsk lądowych, "widać wyraźnie, że Rosjanie pogubili się w dowodzeniu, popełniają błędy, nie panują nad sytuacją, nad tym, co robią niektórzy dowódcy na niektórych kierunkach". - Ostrzeliwanie elektrowni atomowej jest niebezpieczne dla obu stron. Podejrzewam, że Rosjanie nawet nie wiedzieli, gdzie strzelają. Strzelają na oślep - stwierdził. Dodał jednak, że obserwując działania wojsk rosyjskich, wyraźnie widać, że strzelanie do obiektów cywilnych stało się stosowanym powszechnie narzędziem.

- Każde miasto, które Rosjanie mają zamiar zdobyć, każde miasto, do którego chcą wejść, być może nawet obiekt elektrowni, oni ostrzeliwują morderczym ogniem, demolując w zasadzie wszystko, co mogą zdemolować - mówił i  tłumaczył, że ma to przekonać potencjalnych obrońców, aby nie prowadzili walki i poddali się.

- To jest ich nowa taktyka, która moim zdaniem efektów wielkich, poza zniszczeniami i zabijaniem cywili, nie przynosi, bo nie zwiększa tempa natarcia armii rosyjskiej - podkreślił. 

Taktyka odwrotowa

Gen. Skrzypczak mówił też, Ukraińcy prowadzą taktykę działań odwrotnych. - Prowadzą głównie działania, które mają opóźnić natarcie przeciwnika. Odskakują, ale jednocześnie koncentrują siły do kontrataku i kontratakiem rozbijają wojsko - wyjaśniał gość Pierwszego Śniadania w TOK-u. Dodał, że strategia ta stosowana jest przez Ukraińców nie tylko w miastach, ale także podczas walk w otwartym terenie. Jako przykład podał rozbicie dwóch rosyjskich grup bojowych 4. dywizji pancernej armii rosyjskiej na północ od Charkowa. - Dywizji elitarnej, takiej słynnej, defiladowej, która poniosła ogromne straty w sprzęcie bojowym i stanie osobowym właśnie, gdzie dwie grupy bojowe, około 120 czołgów, zostały rozbite. Część z tych sił zdążyła się wycofać, ale część została zniszczona - wskazał. 

Generał zwrócił także uwagę na obronę miast ukraińskich, m.in. Charkowa czy Mariupola. - Obrona tych miast wiąże duży potencjał wojsk rosyjskich, bo okrążenia miasta i walka w mieście kosztuje Rosję ogromny wysiłek, jeśli chodzi o zaangażowanie środków - mówił. Wyjaśnił, że to dlatego wojska rosyjskie nie prowadzą "dużego tempa działań na innych kierunkach". - I okazuje się, że Rosjanie mają problemy z dużymi miastami, nie są w stanie ich zdobyć, poza Chersoniem (który został zajęty przez Rosjan w czwartek - red.). Będą dążyć do tego, żeby przekonać obrońców tym morderczym ogniem, żeby się poddali, żeby utracili wolę walki - podkreślał. 

"Oni są w stanie zgotować Rosjanom los gorszy niż w Afganistanie"

Prowadzący program Piotr Maślak zwrócił uwagę na prowadzone na dużą skalę w Ukrainie działania partyzanckie zarówno obrony terytorialnej, jak i ludności cywilnej. Zdaniem gen. Skrzypczaka będą one coraz intensywniejsze. - One będą miały coraz większy wymiar i część ciężaru walki z rosyjskimi wojskami formacji regularnych przejmuje ukraińska partyzantka - ocenił. 

Dziennikarz zastanawiał się jednak, co stanie się, jeśli spełni się "czarny scenariusz", czyli wojsko będzie musiało się poddać. Czy również w takiej sytuacji ukraiński opór pozostanie tak silny?

Według gościa TOK FM, na pewno część Ukraińców stwierdzi wówczas, że walka jest bezcelowa.
- Natomiast gros społeczeństwa, narodu, który uwierzył w swoją suwerenność, niepodległość, będzie walczyła. Będzie walczyła w sposób zorganizowany, planowy, będą prowadzili działania partyzanckie, będą zasilani przez cały świat w środki walki do tego, aby walczyć z rosyjskim okupantem. Oni są moim zdaniem w stanie zgotować rosyjskim wojskom los gorszy niż udało się to zrobić mudżahedinom w Afganistanie - podsumował generał. 

DOSTĘP PREMIUM