"Kwestia Gruzji będzie niedługo na stole". Prof. Kowal przewiduje kolejne cele Putina

Zdaniem prof. Pawła Kowala jednym z celów Putina jest atak zarówno na Mołdawię, jak i Gruzję. Jak mówił w Wywiadzie Politycznym w TOK FM, będzie to zależało od tego, jak pójdzie wojsku rosyjskiemu ofensywa w Ukrainie.
Zobacz wideo

Rosja przedstawiła warunki, pod którymi może zakończyć działania zbrojne w Ukrainie: domaga się by Ukraina zaprzestała działań wojskowych, aby zmieniła konstytucję w celu zapisania w niej neutralności, uznała Krym za terytorium rosyjskie oraz uznała republiki doniecką i ługańską za niezależne terytoria. 

Kijów jednak, o ile może zgodzić się na rozmowę o ewentualnej neutralności, nie chce słyszeć o ustępstwach terytorialnych.  

W Wywiadzie Politycznym Karolina Lewicka zastanawiała się, czy Władimir Putin "spuścił z tonu" w porównaniu do wcześniejszych zapowiedzi demilitaryzacji i denazyfikacji Ukrainy. 

Zdaniem prof. Pawła Kowala z Instytutu Studiów Politycznych PAN, posła Koalicji Obywatelskiej, Rosja chce jednak po prostu zyskać czas. 

- Rosja gra na czas w tej chwili, ponieważ ma zmęczoną już trochę i zdezelowaną armię, chcą zrobić drugie uderzenie, przygotować się. Potrzebują do tego kilku dni i stąd te wszystkie akcje, które mają sprawić wrażenie na zachodniej opinii publicznej, że chodzi o jakieś rozmowy pokojowe. W istocie tu nie chodzi o żadne rozmowy pokojowe, bo w niczym nie zmieniły się żądania rosyjskie - podkreślił. 

Jego zdaniem obecnie toczące się rozmowy dają jedynie szansę na zawieszenie ognia. - Ale to też jest mało wiarygodne niestety, jeśli chodzi o wykonanie rosyjskie, bo jak wiemy oni ostrzeliwują później te szlaki, którymi cywile mogą wyjść z miasta - przypomniał. 

Dodał też, że nie ma znaczenia, co mówi teraz Władimir Putin i Siergiej Ławrow, ponieważ musimy osądzać sytuację na podstawie tego, co widzimy. - A widzimy, że są zdeterminowani, żeby cisnąć Ukraińców. Widzimy, że nie dotrzymują ustaleń dotyczących korytarzy humanitarnych. Widzimy, że jest potrzeba o więcej sankcji i więcej amunicji ze strony Zachodu - wymieniał. 

"Rosję należy odciąć od sprzedaży węgla, ropy i gazu"

Władimir Putin stwierdził w weekend, że sankcje wobec Rosji przypominają wypowiedzenie wojny, Siergiej Ławrow wezwał UE i NATO do zaprzestania dozbrajania Ukrainy, a rosyjski MSZ skierował ostre słowa do krajów nadbałtyckich. Lewicka zastanawiała się więc, czy Moskwa szuka powodu do wypowiedzenia wojny.

Zdaniem gościa TOK FM Rosja "szuka pretekstów do dalszych działań". - Ale przede wszystkim stara się osłabić Zachód, więc używa do tego strachu. Nie ma się co bać. (...) - mówił ekspert, wskazując, że skoro nie ma zgody NATO, na zamknięcie nieba nad Ukrainą, należy wzmocnić nakładane na Rosję sankcje. - To znaczy odciąć Rosję od sprzedaży węgla, ropy i gazu. Być może oni się tego wystraszyli, bo zobaczyli, że to jest realne - stwierdził.

Oraz dodał, że Ławrow i Putin "chyba zauważyli, że wiele rzeczy, które jeszcze niedawno uważano za absolutnie nierealne, na naszych oczach stają się realne'". - Jeśli się okaże, że my tego wszyscy w Unii Europejskiej nie kupujemy (węgla, ropy i gazu od Rosji - red.), nie kupują tego Amerykanie, to dopiero będą mieli kłopoty - ocenił. 

Według prof. Kowala bowiem "lepiej działać teraz, nawet jeżeli to jest bolesne, niż za dwa, trzy lata, kiedy Putin naprawdę może sobie zamarzyć o Warszawie albo o Wilnie, albo o Rydze". - Bo wtedy go już nie powstrzymamy. Za dwa, trzy lata będzie tylko silniejszy, bo będzie miał pod sobą jeszcze kawałek Białorusi albo całą Białoruś, kawałek Ukrainy a może i całą, i Kazachstan, i Azję Środkową, i będzie miał skąd brać żołnierzy. Nie ma co tutaj mieć złudzeń - zauważył. 

Mołdawia, a potem Gruzja?

Dziennikarka zastanawiała się także, czy możliwy jest atak Rosji na Mołdawię. Zdaniem posła KO jest to "jeden z celów Rosji". - Atak na Mołdawię i Gruzję. Bo też powiedzmy sobie szczerze, kwestia Gruzji będzie niedługo na stole. Aż się dziwię, że o tym się nie mówi. Jest to zależne od tego, jak pójdzie ofensywa na Ukrainie - wyjaśnił i podkreślił, że "Ukraińcy są dzisiaj kluczem do wolności świata". - I to, jak długo Ukraińcy się bronią, czy jesteśmy w stanie im pomóc, czy jesteśmy w stanie dostarczyć im amunicję, czy jesteśmy w stanie otworzyć im dzisiaj drzwi do Unii Europejskiej, żeby im dodać ducha walki, czy jesteśmy w stanie dobrze zaopiekować się ich bliskimi, żeby oni mogli walczyć, to wszystko składa się na jakiś polityczny efekt, w którym to Ukraińcy dzisiaj stoją na straży Europy - podsumował. 

DOSTĘP PREMIUM