"Z dostawami nie jest dobrze. Jest problem z lekami". Ambasador RP o życiu w oblężonym przez Rosjan Kijowie

Kijów nie jest odcięty, ale z dostawami nie jest dobrze. W dużych sklepach jest problem z warzywami, po mięso stoją kolejki. Jest problem z lekami, bo od jakiegoś czasu nie widziałem otwartej apteki - powiedział ambasador RP w Ukrainie Bartosz Cichocki.
Zobacz wideo

Od 13 dni Ukraina broni się przed rosyjską inwazją [RELACJA NA ŻYWO]

Ambasador Bartosz Cichocki o sytuacji w Kijowie opowiadał w "Sygnałach dnia" w Programie I Polskiego Radia. Powiedział, że noc w stolicy Ukrainy minęła spokojnie, było słychać "pojedyncze eksplozje z oddali". Odpowiadał na pytanie, czy ostrzał miast, jakie jest prowadzony przez Rosję, obniża morale ukraińskich żołnierzy. - Nie, wręcz przeciwnie, natomiast niektórzy ze schwytanych do niewoli pilotów rosyjskich potwierdzają, że mają takie rozkazy, aby świadomie bombardować miasta i generować ruch uchodźców, co ma paraliżować ruch ukraińskich sił zbrojnych, ale efekt jest odwrotny, bo wzrasta zaciętość i determinacja obrońców ukraińskich – powiedział Bartosz Cichocki.

Stwierdził także, że Kijów wygląda na wyludniony i w jego opinii większość mieszkańców mogła opuścić miasto.

- Miasto nie jest odcięte, ale z dostawami nie jest dobrze, pojawiają się pojedynczy przedsiębiorcy owocowo-warzywni, którzy dostarczają owoce i warzywa na własną rękę, niektóre warzywniaki są dobrze zaopatrzone. W dużych sklepach jest problem z warzywami, po świeże mięso stoją kolejki. Jest problem z lekami, bo nie widziałem otwartej apteki od jakiegoś czasu, choć działa pogotowie ratunkowe i tam można leki otrzymać. Jest łączność, światło, ciepła woda, więc pod tym względem jest dobrze – powiedział ambasador Cichocki.

Mówił także o kierunkach przemieszczania się uchodźców w Ukrainie. - Wielu moich znajomych odwiozło rodziny do dalszej rodziny czy też znajomych na zachodnią Ukrainę, tam wiele ośrodków przyjmuje uchodźców ze wschodu i odprawiają ich dalej na zachód. Najprostsza droga na zachód z Kijowa jest odcięta, toczą się zacięte boje o Buczę czy Irpień. Trzeba więc nadrabiać przez Białą Cerkiew, ale trzeba też uważać, bo zbombardowane zostało lotnisko w Winnicy, bombardowany był Żytomierz, jednak można się przemieszczać bocznymi drogami. Przede wszystkim kursują pociągi, widziałem zdjęcia zatłoczonych peronów w Charkowie, co oznacza, że można ze wschodniej części Ukrainy dojechać na zachód przez Kijów. Jeśli jednak mosty na Dnieprze zostałyby uszkodzone, to sytuacja uchodźców ulegnie pogorszeniu – powiedział ambasador Cichocki.

Dodał, że według doniesień płynących od negocjatorów ukraińskich, którzy spotkali się z Rosjanami, płyną informacje o postępie w kwestii korytarzy humanitarnych. - Nawet jeśli po stronie rosyjskiej jest to gra, to nie ma innego wyjścia, trzeba się chwytać tej szansy. W każdej wojnie dyplomacja toczy się równolegle do działań zbrojnych. Ale faktycznie tylko zamknięcie przestrzeni powietrznej dałoby możliwość uratowania tysięcy żyć ludzkich – powiedział Cichocki.

Na stwierdzenie, że państwa zachodnie odrzucają pomysł stworzenia strefy wolnej od lotów nad Ukrainą z obawy przez tym, że Rosja uzna to za wypowiedzenie wojny. - Z perspektywy Rosji już toczymy z nimi wojnę. Ale trzeba pamiętać, że dwa tygodnie temu Niemcy blokowały sprzedaż broni i broniły Nord Stream 2, a potem zmieniły zdanie. Myślę, że ta katastrofa humanitarna będzie wpływać na zmianę stanowiska państw zachodnich – ocenił ambasador RP w Kijowie.

DOSTĘP PREMIUM