W sprawie MiG-29 Polska "walnęła pięścią w stół". Ekspert: To właściwie zamyka sprawę

Polskie MSZ zadeklarowało, że Polska niezwłocznie i nieodpłatnie może przekazać wszystkie swoje myśliwce MiG-29 do bazy USA w Ramstein. Zdaniem Marka Świerczyńskiego z Polityki Insight to oświadczenie w języku dyplomacji oznacza "walnięcie pięścią w stół". - Polska chyba poczuła się popychana przez Amerykanów do tej dość ryzykownej transakcji, a późniejsze wypowiedzi Amerykanów przelały czarę goryczy i został osiągnięty próg bólu Polski. Teraz zareagowała dość twardo - mówił w TOK FM.
Zobacz wideo

Minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau oświadczył we wtorek, że Polska niezwłocznie i nieodpłatnie może przekazać wszystkie swoje myśliwce MiG-29 do bazy w Ramstein - do dyspozycji Stanów Zjednoczonych. Jednak zdaniem rzecznika Pentagonu ewentualne późniejsze wysłanie myśliwców z terytorium NATO do Ukrainy - czyli strefy wojennej - budzi poważne obawy dla całego Sojuszu Północnoatlantyckiego.

W środę na antenie TOK FM szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Jakub Kumoch mówił, że oświadczenie ministra Raua to "podbicie stawki" w grze z USA. - Polska zagrała tak, jak grają duże, szanujące się państwa. Dokładnie tak zachowałyby się Niemcy czy Francja - podkreślił, sugerując, że sprawa przekazania USA samolotów MiG-29 się rozwija. 

Innego zdania był jednak Marek Świerczyński z Polityki Insight, który mówił w TOK FM, że sprawa jest już właściwie zamknięta. - Wydaje mi się, że w tym momencie przestaliśmy rozmawiać z Amerykanami na ten temat. On był na agendzie od kilkunastu dni. W końcu wczoraj polskie MSZ wydało oświadczenie, które zaskoczyło Amerykanów i które wydaje się kończyć tę dyskusję, przynajmniej na obecnym etapie - ocenił, po czym opisał cały proces negocjacyjny ws. przekazania Ukrainie samolotów MiG-29.

"Został osiągnięty prób bólu Polski"

Jak mówił, Polska już w ubiegłym tygodniu dawała do zrozumienia Amerykanom to, co we wtorek znalazło się w oświadczeniu ministra Raua. - Ono polega na tym, że oddajemy inicjatywę Amerykanom. Polska jest gotowa przekazać Ukrainie samoloty MiG-29, ale tylko pod auspicjami USA, względnie NATO, natomiast absolutnie nie chce tego robić na zasadzie dwustronnej umowy z Ukrainą. (...) Podobne głosy wybrzmiewały już przed tygodniem, ale Amerykanie ich nie zrozumieli. Nikt im nie wyjaśnił intencji Polski, które polegają na tym, żeby nie brać na siebie odpowiedzialności za ewentualne skutki takiego odważnego kroku. Bo Rosja wiele razy dała do zrozumienia, że przekazanie sprzętu sił powietrznych Ukrainie bezpośrednio z jakiegoś kraju NATO-wskiego potraktowałaby jako zaangażowanie w konflikt zbrojny - wyjaśniał.

W jego ocenie "Polska nie chciała podejmować aż takiego ryzyka albo chciała je ubezpieczyć", ale plan ten się nie powiódł.

Amerykanie więc - zdaniem eksperta - nie zrozumieli intencji Polski, a kolejne ich wypowiedzi irytowały Warszawę. Chodzi m.in. o słowa sekretarza stanu USA Antony’ego Blinkena o tym, że "USA rozważają wysłanie samolotów do Polski, jeżeli Warszawa zdecyduje się przekazać myśliwce Ukrainie". - Polska chyba poczuła się popychana przez Amerykanów do tej dość ryzykownej transakcji, a późniejsze wypowiedzi Amerykanów przelały czarę goryczy i został osiągnięty próg bólu Polski. Teraz zareagowała dość twardo, można to nawet nazwać walnięciem pięścią w stół - stwierdził.

"Dziwaczne oświadczenie Pentagonu"

W jego ocenie wtorkowe stanowisko polskiego MSZ nie było z Amerykanami konsultowane. - USA odpowiedziało natychmiast, m.in. dziwnym w swojej treści oświadczeniem Pentagonu. W tym oświadczeniu jest dziwaczne rozróżnienie: gdyby samoloty były dostarczane do Ukrainy z bazy NATO/USA w Niemczech, mogłoby to wzbudzić zaniepokojenie, również po stronie sojuszników NATO, natomiast ich dostarczenie z Polski takiego zaniepokojenia by nie budziło. A to może oznaczać, że USA dokonują rozróżnienia między NATO-Polska a NATO-Niemcy. Jest to nieszczęśliwe sformułowanie - mówił gość TOK FM.

Prowadząca audycję Agnieszka Lichnerowicz zapytała eksperta, czy w tej sprawie chodzi o to, że nikt nie chce wziąć odpowiedzialności za przekazanie samolotów MiG-29 Ukrainie, czy też o serię nieporozumień, po których obie strony obraziły się na siebie. - Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba byłoby znać rozmowy na najwyższym szczeblu - zakończył Świerczyński.

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj -> https://audycje.tokfm.pl/aktywuj

DOSTĘP PREMIUM