USA i Chiny rozmawiają o zakończeniu wojny w Ukrainie? "Może coś się dziać, ale w ukrytych miejscach"

- Ostatnio podczas konferencji prasowej zapytano prezydenta Joe Bidena, czy Amerykanie negocjują w ogóle jakieś porozumienie z Chinami. Nie odpowiedział na to pytanie. A z natury swej jest człowiekiem raczej wylewnym. To milczenie w języku dyplomacji świadczy o tym, że może coś się dziać. Ale w ukrytych miejscach i w sposób, którego nigdy nie poznamy - powiedział Ryszard Schnepf.
Zobacz wideo

W czwartek były kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder miał spotkać się w Moskwie z Władimirem Putinem, by mediować w sprawie zakończenia wojny w Ukrainie. Jednak - według gazety "Bild" - niemiecki rząd nie został o tym poinformowany. Schroeder uchodzi za przyjaciela prezydenta Rosji i jest w swoim kraju krytykowany za to, że po inwazji Rosji na Ukrainę nie zrezygnował z pracy w rosyjskich firmach energetycznych.

- Ta wizyta w Rosji to wyraz frustracji byłego kanclerza Niemiec, który wpisał się jak najgorzej w relacje europejsko-rosyjskie. Teraz pod wpływem fali krytyki i ostracyzmu próbuje zrobić coś, co by odwróciło jego kartę - ocenił w TOK FM Ryszard Schnepf, były ambasador Polski w USA.

Jego zdaniem Schroeder ma nikłe szanse, żeby wynegocjować z Putinem zakończenie inwazji na Ukrainę. - Trudno mi sobie wyobrazić, żeby Putin uległ argumentom akurat człowiekowi, któremu wcześniej dość sowicie płacił. Były kanclerz Niemiec jest jego pracownikiem, a nie równorzędnym partnerem, który ma wysokie poważanie w Europie i w świecie - stwierdził.

Ciche rozmowy Amerykanów z Chinami?

O powstrzymaniu rozlewu krwi w Ukrainie rozmawiają także z Władimirem Putinem przywódcy Niemiec, Francji i Izraela. Jednak w ocenie byłego ambasadora największe znaczenie ma dla prezydenta Rosji to, co powiedzą Chiny. - Rosja jest zapleczem gospodarczym Chin i to właśnie postawa Pekinu może robić wrażenie na Putinie - podkreślił.

Dlatego też - jak dodał - prawdopodobne jest, że Amerykanie po cichu próbują dogadać się z Chinami. - Zawsze podejrzewałem, że amerykańska administracja w zaciszu gabinetów rozmawia z Pekinem. To można było wyczuć ostatnio podczas konferencji prasowej prezydenta Joe Bidena, który zapytany o to, czy Amerykanie negocjują w ogóle jakieś porozumienie z Chinami, nie odpowiedział na to pytanie. A z natury swej jest człowiekiem raczej wylewnym. To milczenie w języku dyplomacji świadczy o tym, że może coś się dziać. Ale w ukrytych miejscach i w sposób, którego nigdy nie poznamy - powiedział.

Jak wyjaśniał, interesy chińskie kolidują z amerykańskimi i - jak dodał - "nie jest wykluczone, że USA musiałby zapłacić dość wysoką cenę za to, że Chiny uspokoją zabójcze zapędy Władimira Putina".

"Baterie Patriot to trochę mało"

Ryszard Schnepf został również zapytany, co wynika z czwartkowej wizyty w Polsce amerykańskiej wiceprezydent. Kamala Harris spotkała się w Warszawie z premierem Mateuszem Morawieckim i prezydentem Andrzejem Dudą. Poinformowała, że Stany Zjednoczone przekażą 50 mld dolarów w ramach programu żywnościowego m.in. dla uchodźców z Ukrainy. Podkreśliła, że zobowiązanie USA do realizacji artykułu 5. Traktatu Północnoatlantyckiego jest "niepodważalne". Przypomniała, że Stany Zjednoczone "przekierowały dwie baterie Patriotów do Polski".

- To dobrze, że padają te deklaracje, ale chcielibyśmy, by amerykańska obecność w Polsce i na wschodniej flance NATO zaznaczyła się w bardziej wyrazisty sposób. Amerykańskie baterie Patriot to bardzo skuteczna broń, ale to trochę mało, jak na możliwy rozwój eskalacji konfliktu. Chcielibyśmy więc widzieć tu więcej żołnierzy nie tylko amerykańskich, ale także z innych państw Sojuszu. To byłaby realna siła, która zrobiłaby wrażenie na Putinie - podsumował gość TOK FM.

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj ->

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM