Rosyjski rząd zapowiada nacjonalizację majątków zagranicznych firm. Chodzi o światowych gigantów

Rosja zapowiada nacjonalizację majątków międzynarodowych firm, które wycofały się z tego kraju po jego agresji na Ukrainę. Komitet legislacyjny rosyjskiego rządu zatwierdził wstępną wersję przepisów w tej sprawie.
Zobacz wideo

Chodzi o firmy, w których udziały zagraniczne przekraczają 25 proc. Kontrolę nad takimi firmami miałby przejmować państwowy Wnieszekonombank i państwowa Agencja Gwarancji Eksportowych. To one miałyby zarządzać majątkiem przedsiębiorstw, które dobrowolnie opuściły Rosję, wycofując się całkowicie lub tylko zawieszając działalność. W grę wchodzą majątki Volkswagena, Apple'a, IKEA, Microsoftu, IBM, Shella, McDonald'sa, Porsche, H&M i innych. - To cofa Federację Rosyjską do 1917 roku - tak plan rządu skomentował jeden z rosyjskich oligarchów, właściciel firmy Norilsk Nickel, Władimir Potanin. W 1917 roku rząd Włodzimierza Lenina wydał dekret o nacjonalizacji gospodarki, majątek prywatny został zajęty przez powstające państwo sowieckie.

"Zachęcenie zagranicznych firm, by nie rezygnowały z działalności na terenie Rosji"

Jak podają rosyjskie agencje informacyjne, zgodnie z projektem rządu, Rosja miałaby prawo zajmować zagraniczne przedsiębiorstwa na okres do trzech miesięcy w przypadku, gdy menedżerowie tych firm "de facto przestali" nimi kierować. W razie, gdyby "zagraniczna firma podejmowała działania, które mogłyby doprowadzić do jej likwidacji lub bankructwa, rząd będzie mieć pół roku na jej przejęcie". Właściciel będzie mógł się odwołać od decyzji o zajęciu majątku pod warunkiem, że zgodzi się wznowić działalność lub sprzedać swoje udziały. Jeśli nie zgłosi sprzeciwu w ciągu pięciu dni, rosyjski sąd wyznaczy zarząd zewnętrzny i akcje organizacji zostaną wystawione na sprzedaż. Nowi nabywcy będą musieli zatrzymać co najmniej dwie trzecie załogi.

Ministerstwo Gospodarki utrzymuje, że jego działania będą nakierowane raczej na licytację aktywów niż nacjonalizację. - Celem projektu jest zachęcenie organizacji biznesowych znajdujących się pod zagraniczną kontrolą, by nie rezygnowały z działalności na terenie Federacji Rosyjskiej - twierdzi Kreml.

Ale według dziennika "Izwiestia" departament legislacji przygotował już listę około 60 zagranicznych firm, które opuściły rosyjski rynek i mogą zostać znacjonalizowane. Wśród nich znalazły się największe globalne marki, a lista wycofujących się z Rosji firm rośnie z dnia na dzień. Największe światowe korporacje od dóbr luksusowych, przez motoryzację, po elektronikę i zaawansowane usługi czy przemysł wydobywczy, zawieszają swoją działalność, bo boją się reakcji na prowadzenie biznesu w kraju, który napadł na inne państwo.

Trzy miliony Rosjan zagrożonych utratą pracy

Dla Rosji ten exodus to dalsze zakłócenia dostaw towarów importowanych w gospodarce już cierpiącej z powodu jednego z największych szoków inflacyjnych od dziesięcioleci. Zagrożone utratą pracy są również prawie trzy miliony Rosjan, którzy pracują albo dla firm z siedzibą za granicą, albo dla krajowych spółek joint venture. I choć rosyjski rząd oficjalnie zarzeka się, że wszystkie zagraniczne dobra, które przestały być dostępne w Rosji, zostaną zastąpione krajowymi odpowiednikami, to jednak mieszkańcy wielkich miast mogą być umiarkowanie z tych zamienników zadowoleni. W dniu, w którym IKEA ogłosiła opuszczenie rosyjskiego rynku, przed jej sklepami w Rosji stanęły gigantyczne kolejki.

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj ->

DOSTĘP PREMIUM