"Jest brudno, nie ma organizacji". Wolontariuszki o tym, co dzieje się w Centrum Pomocy Uchodźcom w Nadarzynie

Reporter TOK FM Michał Janczura odwiedził centrum pomocy w Nadarzynie pod Warszawą, gdzie docelowo ma być przyjmowanych nawet 30 tysięcy uchodźców dziennie. Zastał osoby mówiące o bałaganie, wręcz chaosie. Były to jednak relacje przypadkowo napotkanych wolontariuszek czy mundurowych, bo oficjalnie w imieniu centrum nie chciał się wypowiedzieć nikt, kto zna sytuację na miejscu. Nie pozwolono mu się także dostać do wnętrza hal, gdzie jest udzielana pomoc.
Zobacz wideo

O kilku dni jesteśmy bombardowani doniesieniami o pogarszającym się sytuacji w hali Expo w Nadarzynie, która może przyjąć wiele tysięcy uchodźców. Reporter TOK FM Michał Janczura postanowił zweryfikować pojawiające się mediach społecznościowych informacje. Na miejscu rozmawiał z działającymi tam wolontariuszkami. 

- Jeśli chodzi o organizację, to nie ma jej tutaj w ogóle. Brakuje wolontariuszy. Ludzie zarządzający na hali E mówią, że ich nie potrzeba, a potrzeba - zaznaczyła jedna z dziewcząt pomagających uchodźcom i w chwili rozmowy z dziennikarzem niosąca wielkie pudło. - My dzisiaj od rana same nosimy rzeczy dla uchodźców. Mamy buty, ubrania, chemię, sudocrem dla dzieci - bo wiele z nich ma odparzenia, a nikt tutaj o to nie dba. Wszystko mamy - opowiadała. 

Dodała, że wiele osób prosi wolontariuszy o informacje na temat przyjeżdżających i odjeżdżających z terenu hal autobusów. - My tego nie wiemy, bo nikt nam tego nie mówi. Więc jest jedno wielkie zamieszanie, na które my niestety nie mamy wpływu. A wszyscy udają, że jest w porządku. Nie jest - skwitowała.

Dziennikarz pytał także, dlaczego osoby zarządzające halami nie chcą do nich wpuszczać dziennikarzy. - Wolontariuszka stwierdziła, że zdecydowanie po to, aby "nie pokazać, jak jest w środku".  

- W środku wygląda to źle. Nie ma żadnej organizacji, jest brudno - są dwie osoby na całą halę, które sprzątają. Więc tak naprawdę nie ma nikogo, bo to jest ogromny obiekt, gdzie ci ludzie śpią - opisywała. 

Dodała, że do toalet i prysznicy są ogromne kolejki, ponieważ obecnie w halach przebywa nawet 10 tysięcy osób. 

Na pytanie, kto koordynuje pracą wolontariuszy w Nadarzynie, rozmówczynie Michała Janczury odpowiedziały krótko: "Nie wiemy" i "Nikt". - Ktoś jest niby, kto ma koordynować, ale my sami sobie koordynujemy tę pracę, bo nie ma tej osoby, która tym zarządza - mówiła wolontariuszka, która pracuje w halach od wtorku. 

Czy od tego czasu coś się zmieniło? Jak mówiła, jest jeszcze większe zamieszanie. - Jest po prostu coraz gorzej - podsumowała. 

DOSTĘP PREMIUM