Dzieci bez opieki na polsko-ukraińskiej granicy. "Nie ma głębokiego systemu sprawdzania, z kim jadą i do kogo"

- Musimy mieć świadomość, że system, który opiera się tylko na "jeździe na adrenalinie" i ciągłej mobilizacji ludzi, nie jest stabilny na dłuższą metę - mówiła w TOK FM Małgorzata Szuleka, prawniczka z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Już zaczynają się pojawiać doniesienia o próbach handlu dziećmi. - To wymaga pilnej koordynacji i procedur, które byłyby gwarantem bezpieczeństwa - podkreśliła Szuleka.
Zobacz wideo

Od 24 lutego 2022 r. do Polski przyjechało ponad milion uchodźców z Ukrainy. Zdaniem międzynarodowych instytucji, w tym wysokiego komisarza Narodów Zjednoczonych ds. uchodźców, jest to największy kryzys migracyjny w Europie od zakończenia II wojny światowej.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka od początku wojny w Ukrainie prowadzi monitoring sytuacji na granicy. - Na absolutny podziw i uznanie zasługuje mobilizacja społeczeństwa obywatelskiego, które zaoferowało ogromną pomoc. Ale to nie wystarczy. Musimy mieć świadomość, że system, który opiera się tylko na jeździe na adrenalinie i ciągłej mobilizacji ludzi, nie jest stabilny na dłuższą metę - mówi Małgorzata Szuleka, sekretarz zarządu HFPC.

Dlatego, jak tłumaczy, najwyższy czas połączyć zaangażowanie ludzi i ludzką empatię z zarządzanym na chłodno i na bieżąco procesem decyzyjnym. Mówiąc wprost - potrzebne jest zarządzanie kryzysowe na najwyższym poziomie.

- Sytuacja na dworcach, ale też w ośrodkach takich jak choćby Nadarzyn, zmienia się bardzo dynamicznie. Trzeba pamiętać, że będzie się zmieniał profil grupy, która ucieka z Ukrainy. Pierwsza fala to byli ludzie, którzy najczęściej wiedzieli, gdzie jadą, do kogo, mieli gdzie się zatrzymać. Następne grupy osób z Ukrainy nie mają już takich możliwości - mówi prawniczka.

Jak dodaje, wśród kolejnej fali uchodźców na pewno znajdą się osoby, które na własnej skórze doświadczyły ogromnej wojennej traumy; mogą się też już pojawić ofiary tortur czy przemocy seksualnej. - Tu pojawia się ogromne wyzwanie dla struktur państwa. I pytanie, czy system będzie w stanie rozpoznać te szczególne potrzeby tych osób i czy będziemy w stanie dostroić się do tego, jak na te dramaty odpowiedzieć - mówi Szuleka.

Prawniczka nie ma wątpliwości, że samo przyjmowanie uchodźców i otwarcie dla nich granic to dopiero początek wielkiej akcji pomagania. - Nigdy nie mieliśmy do czynienia z takim kryzysem migracyjnym. To zrozumiałe, że są problemy. Ale trzeba mieć świadomość, że duże organizacje międzynarodowe czy organizacje humanitarne mają doświadczenie i know-how na temat logistyki i tego, w jaki sposób tym problemem zarządzać. Dlatego ważna i kluczowa jest współpraca - mówi Szuleka.

Dzieci bez opieki. "To wymaga pilnej koordynacji i procedur"

Zwraca również uwagę na problem dzieci, które trafiły do Polski bez opieki albo pod opieką kuzynów czy znajomych (bo rodzice musieli zostać choćby dlatego, że są lekarzami).

- To jest problem, który będzie narastać. Tymczasem w przypadku tych dzieci bez opieki nie ma głębokiego systemu sprawdzania, z kim jadą i do kogo. Myślę, że jest takie przeświadczenie, że dzieci odnajdą się przy zapisywaniu do szkół. Tyle że przecież część może w ogóle do tych szkół nie trafić. I jestem w stanie sobie wyobrazić ileś setek czy tysięcy dzieci, które w ogóle wypadną z systemu - mówi Małgorzata Szuleka. Już zaczynają się pojawiać doniesienia o próbach handlu dziećmi. - To wymaga pilnej koordynacji i procedur, które byłyby gwarantem bezpieczeństwa dla dzieci - dodaje prawniczka z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Od początku wojny z Ukrainy uciekły już ponad dwa miliony ludzi. Zdecydowana większość z nich to kobiety i dzieci.

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj ->

DOSTĘP PREMIUM