"Rosjanie idą po rozum do głowy". Gen. Stróżyk: Widać nerwy Putina, które z czegoś wynikają

- Do Putina dociera, że trzeba tę wojnę w jakimś stopniu ograniczyć, zakończyć, spowolnić tak, być może, żeby się przegrupować do kolejnych ruchów w następnych miesiącach czy latach - mówił w TOK FM gen. bryg. rez. Jarosław Stróżyk. Wiceprezes Fundacji Stratpoints analizował też ostatnie wystąpienie Putina - "zdenerwowanego, który rugał oligarchów".
Zobacz wideo

Rosja ściąga wojsko coraz bliżej Kijowa - dane satelitarne z 21. dnia wojny pokazują, że kolumna rosyjskich wojsk zbliża się do stolicy Ukrainy. 

Zdaniem gen. bryg. rez. Jarosława Stróżyka, wiceprezesa Fundacji Stratpoints zajęcie przez Rosję Kijowa to jednak scenariusz mało realny.

- Czy Rosja jest w stanie okrążyć Kijów? Na pewno jest. Czy jest w stanie zająć Kijów? Jest. Tylko to wszystko jest kwestią ceny, którą  chcieliby ponieść Rosjanie. A nie sądzę, by chcieli ją ponieść, bo zajęcie tak dużego miasta, to jest de facto jego zniszczenie. To są walki blok po bloku. To jest trudność w utrzymaniu tego terenu - mówił w TOK FM ekspert. Po czym zastrzegł, że "Rosjanie idą jednak po rozum do głowy". 

Władimir Putin w telewizyjnym przemówieniu przekonywał, że Rosja jest gotowa przedyskutować neutralny status Ukrainy w rozmowach, które mają na celu zakończenie działań wojennych. Zastrzegł jednak, że "Zachodowi nie powiedzie się próba osiągnięcia globalnej dominacji i rozczłonkowania Rosji".

- Widziałem dziś, sprzed kilku godzin, wystąpienie Putina zdenerwowanego, który rugał oligarchów, rugał tych, którzy żyją sobie na Zachodzie, jedzą foie gras. Tutaj widać absolutne nerwy Putina, które z czegoś jednak wynikają - dodał. 

Według wiceprezesa Fundacji Stratpoints prezydent Rosji nie był wcześniej "aż tak raptowny". Zmiana zachowania rosyjskiego przywódcy może - zdaniem gen. Stróżyka - świadczyć o tym, że "dociera do niego, że trzeba tę wojnę w jakimś stopniu ograniczyć, zakończyć, spowolnić tak, być może, żeby się przegrupować do kolejnych ruchów w następnych miesiącach czy latach".

- Ale na tym etapie do Putina dotrze, że absolutnie nie jest w stanie tej wojny wygrać - podkreślił. 

Wojska białoruskie dołączą do konfliktu?

Władimir Putin rozmawiał w piątek z przywódcą Białorusi. Aleksandr Łukaszenko oświadczył, po raz kolejny, że białoruskie siły zbrojne nie biorą i nie będą brały udziału w "operacji wojskowej Rosji na Ukrainie".

- To są rozmowy dwóch panów, które toczą się od wielu lat - ocenił gość Karoliny Lewickiej. - Łukaszenka widać, że sprytu ma zawsze dużo i ma punkty przetargowe, które może stosować wobec Putina. I robi to skutecznie - dodał generał. 

Dlatego, zdaniem gen. bryg. rez. Jarosława Stróżyka, jeśli już, to "mógłby to być przełom jedynie dla Łukaszenki, który sprytnie lawiruje od 28 lat na stanowisku". 

Nawet gdyby Białorusini zdecydowali się na ten krok, to - według eksperta - i tak nie spowoduje to zwrotu w wojnie. - Białoruskie wojsko jest mało liczne, to skromne siły. One by nie zmieniły tego konfliktu - przekonywał rozmówca Karoliny Lewickiej.

Gość TOK FM zastrzegł na koniec, że teraz najbardziej prawdopodobny jest scenariusz brudnej wojny.

- Taka wojna toczy się już zresztą w wielu miejscach. Widzimy (zbombardowane) osiedla mieszkaniowe, centrum, w wielu miejscach dzieje się to pod pretekstem użyczania niektórych miejsc przez siły ukraińskie. Być może tak jest w kilku przypadkach, ale Rosjanie nie mają tutaj litości -  skwitował.

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj ->

DOSTĘP PREMIUM