Oligarchowie "nie tracą majątków na zawsze". Sankcje są nieskuteczne? "Tylko odbieramy im kontrolę. Czasowo"

Unijne sankcje obejmują już łącznie 877 osób i 62 podmioty w Rosji i na Białorusi. Kolejne doniesienia o zamrażaniu majątków oligarchów wcale nie muszą oznaczać rzeczywistego zajmowania ich majątku. - Zamrożenie to nie jest przepadek. Oni (oligarchowie) nie tracą majątków na zawsze, a jedynie do czasu zakończenie konfliktu, wojny - wyjaśnił w TOK FM dr Michał Kaczmarski ze Szkoły Głównej Handlowej, autor książki "Przeciwdziałanie praniu pieniędzy".
Zobacz wideo

Po ataku Rosji na Ukrainę 24 lutego  Unia Europejska wprowadziła cztery pakiety sankcji gospodarczych i politycznych, nie tylko na Moskwę, ale także Białoruś. Restrykcje obejmują zarówno osoby prywatne, jak i przedsiębiorstwa. Na liście znaleźli się m.in. czołowi rosyjscy oligarchowie Roman Abramowicz i German Chan oraz inni prominentni biznesmeni, a także lobbyści. I propagandyści, tacy jak Konstantin Ernst - prezes stacji Pierwyj Kanał, która rozpowszechnia narrację Kremla.

Zdaniem dra Michała Kaczmarskiego z SGH, autora książki "Przeciwdziałanie praniu pieniędzy", doniesienia o zamrażaniu majątków rosyjskich oligarchów, wcale nie muszą oznaczać rzeczywistego zajmowania ich aktywów.  - Pierwsza partia sankcji dotyczących Rosji i Białorusi pojawiła się już w 2014 roku. Ponieważ są one z nami przez wiele lat, to ci, którzy chcą unikać (działania sankcji), najprawdopodobniej przygotowywali się na to, że ktoś kiedyś może próbować sięgnąć po ich majątek. Podjęli działania, które mają na celu zatarcie śladów - mówił w TOK FM.

W tym celu, jak wskazał gość audycji OFF Czarek, "wykorzystują dobrze opłacanych profesjonalistów, którzy badają porządki prawne w krajach, gdzie najłatwiej ukryć powiązanie z danym składnikiem majątku i tam zakładają różne spółki fasadowe".

- I tak np.  ktoś mieszka w domu i korzysta z luksusowego samochodu, ale ten samochód należy np. do spółki, która jest własnością dwóch innych spółek, które to spółki są własnością trzech innych spółek. On nawet nie jest posiadaczem, nie ma tytuł prawnego do tego auta. Jemu to auto ktoś po prostu użycza - opisywał dr Kaczmarski. 

Ci, którym zależy na ukryciu majątku, zatarciu śladów, działają szybko, podczas gdy organy, które zajmują się egzekucją sankcji - w majestacie prawa, w ramach procedur. Czyli... znacznie wolniej. - Weźmy choćby podstawowy termin załatwienia sprawy w ramach procedury administracyjnej. To w Polsce 30 dni. Miesiąc, a samolot przecież wystartuje jutro - mówił gość TOK FM. 

- Organy, które zajmują się zamrażaniem środków czy składników aktywów muszą też wykazać związek pomiędzy danym składnikiem - np. statkiem, samolotem, domem, rachunkiem bankowym - a osobą fizyczną, osobą prawną lub jednostką organizacyjną, wskazaną na liście. Tyle, że i tu, ci, którzy chcą ukryć swój majątek, wykorzystują cały wachlarz różnych technik, służący temu, by ich nazwisko nigdzie się nie pojawiło. I to jest największe wyzwanie - ocenił ekspert SGH.

Nie można zapominać, że w świetle prawa, jeśli nie uda się wykazać, że "składnik majątku powiązany jest z osobą objętą sankcjami, to możemy narazić się na odpowiedzialność odszkodowawczą". 

"My tylko odbieramy kontrolę. Czasowo"

Osoby umieszczone na liście sankcyjnej są objęte zamrożeniem aktywów. Dodatkowo nałożono na nie zakaz podróży uniemożliwiający wjazd na terytorium UE lub przejazd przez państwa Unii. Osoby i firmy z Unii Europejskiej nie mogą udostępniać środków finansowych podmiotom, których restrykcje dotyczą.

- Zamrożenie to nie jest przepadek. Oni (oligarchowie) nie tracą majątków na zawsze; jedynie tracą - do czasu zakończenie konfliktu, wojny - zastrzegł także dr Michał Kaczmarski, dodając, że sankcje mają na celu przede wszystkim "łagodzenie konfliktu". - Nie jesteśmy na etapie, że wszystkie te jachty i nieruchomości ulegają przepadkowi. My tylko odbieramy tym osobom kontrolę. Czasowo - wyjaśnił rozmówca Cezarego Łasiczki.

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj ->

DOSTĘP PREMIUM