"Ta sytuacja na zawsze zostanie mi w głowie". Kowal o spotkaniu z rannymi we Lwowie i Zachodzie, który robi za mało

Przedstawiciele NATO powtarzają, że nie zamkną nieba nad Ukrainą, bo groziłoby to III wojną światową. - A teraz co mamy? Pokój światowy? To są takie gadki ludzi, którzy nie są w stanie otworzyć swoich głów ani serc na aktualną sytuację. Uważam, że trzeba postępować bardzo ostrożnie, ale też trzeba rozumieć podstawowe fakty: Putin jest dzisiaj łatwiejszy do zatrzymania niż będzie za trzy lata - mówił w TOK FM prof. Paweł Kowal.
Zobacz wideo

Do dwóch baterii rakiet Patriot, które Amerykanie przesunęli z Niemiec do Polski, dołączy także system przeciwlotniczy średniego zasięgu Sky Sabre od Wielkiej Brytanii. Taką deklarację złożył w czwartek sekretarz obrony USA Ben Wallace

Czy dzięki temu Polska może czuć się bezpieczniej, czy przeciwnie – sojusznicy nas wzmacniają, bo zagrożenie ze strony Rosji rośnie? - Dobrze, że wzmacniają, ale poczujemy się bezpiecznie, dopiero kiedy zastopujemy Putina. Trzeba zrobić wszystko, by nie poszedł dalej. Trzeba go zatrzymać na Ukrainie, bo inaczej będziemy tego za kilka lat gorzko żałowali i nie pomoże nam nawet 10 kolejnych baterii Patriot – komentował w TOK FM prof. Paweł Kowal.

Poseł Koalicji Obywatelskiej razem z prezydentami Gdańska, Gdyni, Sopotu i marszałkiem województwa pomorskiego był w środę we Lwowie, gdzie odwiedził rannych po rosyjskim bombardowaniu. - Ta sytuacja na zawsze zostanie mi w głowie. Bo starałem się im coś powiedzieć, a oni mówili tylko jedno: "Zamknijcie niebo nad Ukrainą" - relacjonował.

Karolina Lewicka przypomniała, że szef NATO Jens Stoltenberg od tygodni powtarza, iż zamknięcie nieba nad Ukrainą może skończyć się konfrontacją Zachodu z Rosją, oznaczać III wojnę światową. - Tylko że ona (wojna) w jakimś sensie już trwa i warto, żeby przewodniczący Stoltenberg się z tym oswoił. Bo wtedy będziemy bardziej skuteczni i nie będziemy się tak wszystkiego bali - stwierdził.

Prof. Kowal podkreślił, że Putin może uderzyć w Zachód nawet bez zamknięcia przestrzeni powietrznej nad Ukrainą. - Nie wiem, skąd jest to założenie, że z tego będzie III wojna światowa. A teraz, przepraszam, co mamy? Pokój światowy? To są takie gadki ludzi, którzy nie są w stanie otworzyć swoich głów ani serc na aktualną sytuację. Uważam, że trzeba postępować bardzo ostrożnie, ale też trzeba rozumieć podstawowe fakty: Putin jest dzisiaj łatwiejszy do zatrzymania, niż będzie za trzy lata. A tak samo może dzisiaj uderzyć np. bronią chemiczną jak za trzy lata – ocenił.

Były wiceminister spraw zagranicznych przypomniał, że jeszcze miesiąc temu słyszeliśmy, że nie ma szans na wycofanie się z projektu Nord Stream 2. A teraz inwestycja stoi pod dużym znakiem zapytania. - Więc teraz czekam, aż politycy zaczną mówić, że jednak można (zamknąć niebo nad Ukrainą – przyp. red.). I modlę się, żeby nie było za późno. Jeśli nie można dzisiaj tego zrobić na całą Ukrainą, to może chociaż nad jej kawałkiem, nad korytarzami humanitarnymi - argumentował. 

"Zachód się zmęczył"

Polityk nie ma wątpliwości, że w obliczu rosyjskiej agresji na Ukrainę przyszedł czas na bardziej zdecydowane działania wobec Rosji i Władimira Putina. - NATO powinno być bardziej zdecydowane, jeśli chodzi o dozbrajanie Ukrainy, bo ona potrzebuje więcej amunicji. Unia Europejska musi otworzyć szybką ścieżkę wejścia do niej Ukrainy, Gruzji i Mołdawii. Ale też każdy z nas powinien wiedzieć, że może nakładać swoje sankcje, np. towarzyskie na tych, którzy po cichu popierają tę wojnę lub mówią, że ich to nie obchodzi; na rosyjską klasę średnią, która siedzi sobie wygodnie w Europie i mówi, że to nie jej wojna - wyliczał.

Prof. Kowal uważa, że także Polska powinna być bardziej zdecydowana, jeśli chodzi o naciski na sojuszników, w sprawie działań w sprawie Ukrainy. - Mnie było po prostu strasznie wstyd, gdy od mera Lwowa Andrija Sadowego usłyszałem w środę, że z UE nie przyszło ani jedno euro. Co to ma znaczyć? Przecież oni we Lwowie mają na głowie 300 tys. uchodźców, co ich kosztuje pewnie z milion dolarów dziennie - powiedział. Podkreślił, że dla Ukrainy Zachód jeszcze wiele może zrobić, a już się "zmęczył".

"Za kilka tygodni może nie być czego zbierać"

We wtorek w Kijowie byli premierzy Czech, Polski i Słowenii oraz wicepremier Jarosław Kaczyński. W czwartek przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel, odnosząc się do tej wizyty, stwierdził, że nie wyklucza podróży do Kijowa, "gdy będzie wiedział, że ma co tam zawieźć".

- Charles Michel powinien jechać do Kijowa, a Ukraińcy powinni dostać jasny sygnał, że mogą wejść do UE np. w ciągu trzech lat. Powiedziałbym Michelowi tak: "Jedź, człowieku! I zrób wszystko, co możesz, dodaj tym ludziom otuchy". A poza tym on ma wiele możliwości. Zapytałbym go, dlaczego ani jedno euro nie dotarło Lwowa. On ma co robić na Ukrainie, więc niech się nie boi, niech jedzie – mówił poseł KO.

Prof. Paweł Kowal zapewnił również, że "będzie cisnął" polskich polityków, by sformułowali delegację wszystkich partii do parlamentów na Zachodzie. - Musimy przekonywać naszych sojuszników, żeby otworzyli serce i drzwi do UE dla Ukrainy. Muszą to zrobić teraz. Bo za kilka tygodni może nie być czego zbierać – ocenił.

Jak dodał, polscy politycy muszą tylko znaleźć czas i "poświęcić paliwo do samolotu". - Zróbmy wszystko, co potrzeba, a nie siedźmy w Warszawie i nie narzekajmy - szczególnie szanowni przedstawiciele PiS-u - na Zachód. Nie ma co narzekać. Na Zachodzie mają inną optykę. Jak my ich nie przekonamy, to nikt tego za nas nie zrobi. To my graniczymy z Rosją i Ukrainą, to na nas historia położyła ten obowiązek. Koniec, kropka. Musimy zrobić to, czego dla nas nie zrobili Francuzi i Brytyjczycy w 1939 roku. Żebyśmy potem mieli czyste sumienie – podsumował gość TOK FM.

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj ->

DOSTĘP PREMIUM