Broń nuklearna. Putin grozi użyciem głowic atomowych, ale czy jest się czego bać?

Rosja to jeden z krajów o największym arsenale nuklearnym. Nic więc dziwnego, że decyzja Władimira Putina o postawieniu sił odstraszania nuklearnego w stan podwyższonej gotowości bojowej wywołała tak wielkie poruszenie. Eksperci są jednak sceptyczni, co do rosyjskich gróźb. Czy jest powód, aby bać się wojny atomowej?

Broń nuklearna. Putin blefuje o użyciu broni atomowej? "Rosja musi pamiętać o tym, że NATO jest sojuszem nuklearnym"

Pod koniec lutego media obiegła wiadomość, że prezydent Władimir Putin postawił rosyjskie siły odstraszania nuklearnego w stan podwyższonej gotowości bojowej. Ta narracja przywodzi na myśl komunikaty z czasów Zimnej Wojny. W końcu Rosja uważana jest za jedną z trzech największych potęg nuklearnych na świecie. W jej arsenale znajduje się ok. 1500 głowic dalekiego zasięgu rozmieszczonych w strategicznych punktach i prawie 3000 głowic rezerwowych. Czy wobec tego jest się czego bać? Eksperci uspokajają.

- Sugerowanie, że za nałożenie sankcji Rosja może użyć broni jądrowej, bo taka była sugestia [Putina - przyp. red.], jest absurdalne. Rosja musi pamiętać o tym, że NATO jest sojuszem nuklearnym i też posiada broń jądrową - tłumaczył w TOK FM Artur Kacprzyk, analityk Polskiego Instytut Spraw Międzynarodowych. Dodał także, że NATO nie daje się zastraszyć i "sprawdza blef Putina". W razie nasilenia gróźb Zachód może zorganizować własne ćwiczenia odstraszające, by przystopować rosyjskie prowokacje.

Broń nuklearna. Co to i kto ją posiada? Ukraina była kiedyś jednym z państw nuklearnych

Broń nuklearna to najpotężniejsza broń stworzona do tej pory przez człowieka. Jej działanie polega na wyzwoleniu w bardzo krótkim czasie ogromnej ilości energii jądrowej. Głównymi czynnikami rażącymi w przypadku bomby atomowej są fala uderzeniowa, promieniowanie cieplne, promieniowanie jądrowe oraz skażenie promieniotwórcze. Obecnie w posiadaniu broni nuklearnej jest dziewięć państw, w tym m.in. Wielka Brytania, Francja, Chiny, USA i Rosja. Jeszcze nie tak dawno wśród państw z arsenałem nuklearnym znajdowała się także Ukraina.

Na początku lat 90., gdy rozpadło się ZSSR, ukraiński arsenał miał na wyposażeniu ok. 3 tys. taktycznych pocisków jądrowych. Jednak w 1996 roku na mocy Memorandum Budapeszteńskiego zdecydowano się na rozbrojenie arsenału atomowego i przekazanie broni jądrowej Rosji. W zamian Ukraina otrzymała rekompensatę finansową, a także gwarancję ze strony Wielkiej Brytani, USA i Federacji Rosyjskiej, że będą one szanować niepodległość, integralność terytorialną i niezmienność ukraińskich granic. Jak widać, Rosja nie dotrzymała tej umowy.

Broń nuklearna. Skutki jej użycia znamy już z Hiroszimy i Nagasaki, nie potrzeba więcej przykładów

Historia zna dwa przypadki użycia broni nuklearnej w konflikcie zbrojnym. W 1945 roku, u schyłku II Wojny Światowej, USA zrzuciło bomby atomowe na dwa japońskie miasta - Hiroszimę i Nagasaki. W ataku zginęły dziesiątki tysięcy ludzi, a znaczna część zabudowań została doszczętnie zniszczona. Można powiedzieć, że w jednej chwili duże ośrodki miejskie praktycznie przestały istnieć. Wielu z mieszkańców, którym udało się przeżyć, cierpiało potem w wyniku choroby popromiennej.

Nic więc dziwnego, że ponowne groźby użycia broni nuklearnej budzą tak wielkie poruszenie na całym świecie, a zwłaszcza w Japonii, która na własnej skórze doświadczyła straszliwych konsekwencji ataku atomowego. W odpowiedzi na groźby płynące z Moskwy, były burmistrz Hiroszimy Tadatoshi Akiba wezwał prezydenta Rosji, aby nie używał broni jądrowej na Ukrainie. Podkreślił przy tym, że ofiary bombardowań atomowych w Hiroszimie i Nagasaki przeszły "żywe piekło". Warto w tym kontekście przywołać także słowa samego szefa dyplomacji Rosyjskiej Siergieja Ławrowa, który wprost przyznał, że "w wojnie atomowej nie ma zwycięzców".

DOSTĘP PREMIUM