"Znowu wieszanie psów na Orbanie". Waszczykowski broni premiera Węgier: Ma dwie sprawy z Rosjanami

To nie Orban zbudował dwa Nord Streamy. Nie Orban budował okręty napastnicze desantowe dla Rosjan. Nie Orban handlował bronią jak Francuzi - tak Witold Waszczykowski odpowiadał w TOK FM na pytania o postawę Viktora Orbana wobec wojny w Ukrainie. Przyznał jednak, że gdyby nadal był szefem MSZ, to by strofował szefa węgierskiej dyplomacji.
Zobacz wideo

Premier Morawiecki zapowiedział zmianę konstytucji, która ma pozwolić na konfiskatę majątków Rosjan objętych sankcjami. Przed tygodniem - przypomnijmy - szef polskiego rządu wraz z Jarosławem Kaczyńskim i premierami Czech oraz Słowenii byli w Kijowie. Polska wspiera też Ukrainę militarnie.

Zdecydowanie inną postawę przyjął najbliższy sojusznik naszych władz, czyli Viktor Orban. Premier Węgier od lat pielęgnował relacje z Moskwą. To Rosjanie np. pożyczyli Węgrom 10 mld euro na rozbudowę elektrowni atomowej Paks. I to Rosjanie tę rozbudowę prowadzą. Orban kilkukrotnie deklarował, że z Budapesztu wsparcia militarnego dla walczącej Ukrainy nie będzie.

Kiedy Jan Wróbel zapytał Witolda Waszczykowskiego o postawę premiera Węgier, były szef dyplomacji, stwierdził: "Znowu wieszanie psów na Orbanie jest". - To nie Orban zbudował dwa Nord Streamy. Nie Orban budował okręty napastnicze desantowe dla Rosjan. Nie Orban handlował bronią jak Francuzi - argumentował gość Poranka Radia TOK FM.

Polityk PiS podkreślił, że Polska jest wyjątkowo aktywna - w sprawie wojny w Ukrainie, bo dla nas, to co dzieje się od 24 lutego, jest najbardziej odczuwalne. - Rosja chce przywrócić sytuację z połowy lat 90. co najmniej, zburzyć stan bezpieczeństwa w Europie, na którym myśmy najwięcej zyskali, jako Polska w tym regionie, a nie Węgry. Węgry są w zupełnie innej sytuacji, mogą sobie pozwolić na te meandry - przekonywał były minister spraw zagranicznych.

Ale mimo wszystko Waszczykowski przyznał w końcu, że jest to rozczarowujące, że Węgry - jako sojusznik Polski - nie chcą nas wspierać przeciwko Putinowi. - Gdybym w dalszym ciągu był ministrem, to strofowałbym swojego kolegę Pétera Szijjártó (minister spraw zagranicznych Węgier - red.) - stwierdził. I dodał, że "Orban ma dwie sprawy z Rosjanami i nie ma alternatywy". - Nikt inny nie dostarczy mu gazu w najbliższym czasie. I dwa, nikt inny nie wyremontuje mu elektrowni nuklearnej, zbudowanej kiedyś przez Sowietów - wyjaśnił.

- Natomiast dopóki on nie ma alternatywy i ma maleńkie państwo, to mnie trudno jest zrzucać na niego całą odpowiedzialność za to, co robi Rosja i Putin - powiedział. Jak stwierdził Waszczykowski, "cała odpowiedzialność spoczywa na Niemcach, Włochach, Berlusconim, który z nim "bunga-bunga" organizował i wielu innych państwach".

"Jesteśmy celem ideologicznego ataku"

Wojna w Ukrainie nie osłabiła ataków ze strony PiS i sprzyjających władzy mediów na Komisję Europejską, która do tej pory nie zdecydowała się na akceptację polskiego Krajowego Planu Odbudowy. A co za tym idzie uruchomienie pieniędzy z unijnego Funduszu Odbudowy.

Postawa KE wynika z poważnych zastrzeżeń, jakie władze Unii od dawna mają do zmian, jakie PiS przeprowadził w wymiarze sprawiedliwości.

- My sporu z Unią nie zaczęliśmy. Zgodnie z prawem europejskim, które nie wkracza na obszar wymiaru sprawiedliwości, my mamy prawo reformować - mówił pytany o tę sprawę Witold Waszczykowski. - Czy reformujemy dobrze, czy źle to już zupełnie inny problem. Ale każde państwo UE ma prawo to robić. W związku z tym mamy w Unii 27 wymiarów sprawiedliwości i żadna instytucja UE nie ma prawa w to ingerować - przekonywał.

- Jeżeli Putinowi uda się odtworzyć Związek Radziecki, przynajmniej w takim kadłubie Białoruś - Ukraina - Rosja to nic nam nie pomoże, czy będziemy mieć fajny, czy niefajny wymiar sprawiedliwości - zwrócił uwagę Jan Wróbel.

- Do kogo pan to kieruje? Do tych zawiedzionych kilku czy kilkudziesięciu sędziów, którym się nie podoba rząd i którzy wszczęli tę wojnę tam? - pytał Waszczykowski. - Proszę to kierować do opozycji totalnej, która wobec tej sytuacji, jaką mamy, w dalszym ciągu namawia Parlament Europejski, KE do blokowania Planu Odbudowy - denerwował się polityk PiS.

Waszczykowski podkreślił, że "rząd ani przedstawiciele partii rządzącej w Parlamencie Europejskim żadnych wojen nie wszczynają z Komisją czy innymi instytucjami". - Jesteśmy celem ideologicznego ataku, bo reprezentujemy konserwatywny rząd, konserwatywne myśli i lewicowo-liberalna większość prowadzi krucjatę ideologiczną - tłumaczył. - Także proszę precyzyjnie kierować swoje żale, pytania i zastrzeżenia jak to przerwać do tych, którzy tę wojnę prowadzą i wszczęli - mówił.

Przywołał także poniedziałkowe spotkanie, na które premier zaprosił przedstawicieli partii opozycyjnych, także Donalda Tuska czy Szymona Hołownię. - Wyciągnął rękę, zaprosił bardzo szerokim gestem opozycję do rozmów. Pokazuję, kto te mosty próbuje budować. A widzieliśmy i słyszeliśmy reakcję tych polityków (opozycji) natychmiast po wyjściu: w dalszym ciągu krytyka i szyderstwa - ocenił były minister. - Ja rozumiem, że się może nie wszystko podobać, ale trzeba zrozumieć, że nawet wojna nie może być wykorzystywana przez opozycję do tego, aby obalić rząd - dodał.

Jego zdaniem PiS jest gotów iść na kompromisy. Ich brak jest zaś winą opozycji, która w dalszym ciągu "nie ma chęci nawet zmiany retoryki wobec tego rządu". - Tym bardziej nie widzę tej zmiany retoryki w Parlamencie Europejskim, gdzie nadal podkopuje się działania na granicy. W dalszym ciągu są parlamentarzyści z opozycji, którzy wyciągają jakieś rzekome incydenty rasistowskie itd. Przecież to jakiś absurd - stwierdził Witold Waszczykowski.

Przypomnimy, że w sprawie traktowania zagranicznych studentów z państw Afryki i Azji, którzy uciekają z Ukrainy do Polski, alarmowały organizacje pozarządowe oraz przedstawiciele Rzecznika Praw Obywatelskich.

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj ->

DOSTĘP PREMIUM