Kreml planuje usunięcie Łukaszenki? "Putin jest wściekły", bo Białoruś wciąż nie dołączyła do wojny

Według Antona Heraszczenki, ukraińskiego ministra spraw wewnętrznych, otoczenie Władimira Putina pracuje nad planem odsunięcia Alaksandra Łukaszenki od władzy. Do tej pory Białoruś nie włączyła się bezpośrednio w wojnę na Ukrainę, wykazując jedynie pośrednie wsparcie dla Rosji. Czy teraz może się to zmienić?

Heraszczenko: Otoczenie Putina ma pracować nad możliwością przymusowego odsunięcia Łukaszenki od władzy

Dziś przed południem RMF24 podało informację opublikowaną przez Antona Heraszczenki. Minister spraw wewnętrznych Ukrainy napisał na Telegramie, że prezydent Aleksandr Łukaszenka "ponownie oszukał Putina". Przed prezydentem Białorusi miało być postawione zadanie przeprowadzenia zmasowanego ataku na Lwów przez Wołyń w celu odcięcia wszystkich dróg prowadzących do UE, którymi na Ukrainę dostarczana jest broń z USA, Wielkiej Brytanii oraz pozostałych krajów Zachodu. Według Heraszczenki, stało się to szczególnie ważne dla Putina, gdy Kongres USA zatwierdził potężny pakiet pomocowy dla Ukrainy.

Doradca ukraińskiego MSW opisuje, że "Putin jest wściekły" przez brak reakcji ze strony Łukaszenki. Z tego powodu otoczenie Putina ma pracować nad możliwością przymusowego odsunięcia Łukaszenki od władzy w drodze zamachu stanu, który planują zorganizować służby specjalne Federacji Rosyjskiej, wraz z ich agentami w KGB i Siłach Zbrojnych Białorusi. Heraszczenko informuje także, że białoruski przywódca ma wiedzieć o planach Kremla i może wkrótce zacząć "oczyszczać" swoje otoczenie z agentów rosyjskich.

Wojna na Ukrainie. Białoruś wciąż bezpośrednio nie wsparła wojsk rosyjskich

Od początku inwazji na Ukrainę pojawiają się kolejne informacje na temat udziału sił białoruskich. Białoruś na razie uczestniczy w konflikcie pośrednio, pozwalając wojskom agresora na wykorzystywanie swojego terytorium do prowadzenia ataków z północy. Co prawda media informowały o możliwej obecności sił białoruskich na okupowanych terenach, ale wciąż nie jest to skala działań, jakich Kreml miał domagać się od Łukaszenki.

Przykładowo niezależny serwis NEXTA pokazał niedawno zdjęcia przedstawiające pojazdy wojskowe oznaczone nie do końca zamazaną literą "O", które stanowiły część rezerwy rosyjskiej przerzucanej z Czernihowa i do Mariupola. Litera "O", w przeciwieństwie do niesławnego "Z", zarezerwowana jest właśnie dla Białorusinów.

Czy Białoruś wkroczy na Ukrainę? Łukaszenka wysyła sprzeczne sygnały

Dotychczasowe działania Aleksandra Łukaszenki pokazują, że otwarcie czwartego frontu na Ukrainie wydaje się wątpliwe. Podczas wywiadu dla japońskiej stacji telewizyjnej TBS białoruski prezydent powiedział: "Nie popierałem żadnych działań wojennych i nigdy ich nie będę popierał". Dodał przy tym także, że "Białoruś nie była skłaniana do bezpośredniego udziału w działaniach wojennych w Ukrainie".

Jednocześnie ostatnie kilka dni przyniosło informacje o gromadzeniu się sił białoruskich przy granicy z Ukrainą. Istnieje więc obawa, że Łukaszenka mógł zmienić zdanie pod wpływem Kremla.

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tuta.

DOSTĘP PREMIUM