"Rosjanie niszczą wszystko". Gen. Skrzypczak o "bezradności i bezsilności" dowódców Putina

Na dziś Rosjanie mają tak duży problem, że nie są w stanie prowadzić operacji zaczepnych, które pozwalałyby im osiągnąć cele strategiczne. Zdobycie Kijowa i wyjście na linię Kijów-Odessa - oni w zasadzie mogą już o nich zapomnieć - mówi w TOK FM generał Waldemar Skrzypczak.
Zobacz wideo

Ukraińskie wojska zaczynają przejmować inicjatywę na niektórych odcinkach frontu - co potwierdzają doniesienia Pentagonu. Rosyjskie oddziały już zmuszone zostały do odwrotu m.in. w okolicach Kijowa. Armia Władimira Putina ma być w bardzo trudnej sytuacji - według doniesień wywiadowczych - także dlatego, że Rosjanie nie mają chęci walki. Brakuje także podstawowego zapatrzenia, jak żywność, ciepła odzież, czy paliwo do czołgów. Według Ukraińców, Rosja ma jeszcze zapasy na zaledwie trzy dni.

Zdaniem generała Waldemara Skrzypczaka, byłego dowódcy Wojsk Lądowych, "tempo agresji Rosji wyraźnie wyhamowało". - Na dziś Rosjanie mają tak duży problem, że nie są w stanie prowadzić operacji zaczepnych, które by pozwały im osiągnąć cele strategiczne. Zdobycie Kijowa i wyjście na linię Kijów-Odessa - oni w zasadzie mogą już o nich zapomnieć - mówił w TOK FM.

Zastrzegł od razu, że Rosjanie "mają poważne problemy także dlatego, że na terenach, które opanowali,  jest już partyzantka, która paraliżuje ich działania". - Obezwładniają tyły, atakują komunikację, siły dowodzenia. Stąd tylu zabitych generałów. Teraz toczą się głównie lokalne walki, które mają charakter ostrych zwarć - dodał były dowódca Wojsk Lądowych. 

"Mariupol skazany na zniszczenie"

Najtrudniejsza sytuacja jest teraz m.in. w Mariupolu, gdzie - jak podał wiceszef biura prezydenta Ukrainy Kyryło Tymoszenko - korytarzami humanitarnymi wyjechało tylko we wtorek ponad 7 tys. mieszkańców.  - Mariupol jest skazany na zniszczenie, nie zostanie kamień na kamieniu. To miasto zostanie zrównane z ziemią razem z jego obrońcami, z mieszkańcami, którzy jeszcze w nim zostaną  - prognozował gość Piotra Maślaka. 

Zwrócił także uwagę na fakt, że Rosjanie cały czas prowadzą ostrzał artyleryjski innych miast. -  Cały czas okładają miasta ogniem artylerii, rakiet i wszystkim, co mają w swoich rękach. Niszczą wszystko. To wyraz bezradności i bezsilności dowódców rosyjskich, bo to oni wydają rozkazy, by bombardować miasta, zabijać ludność cywilną - mówił. I od razu dodał: "Rosjanie sobie nie radzą, ich plany legły z gruzach i stąd ta ich złość, że nie mogą pokonać wojska ukraińskiego". 

Gość TOK FM pytany na koniec, jak dalej będzie przebiegała wojna w Ukrainie, wskazał, że "Rosjanie przygotowują wojska miedzy Żytomierzem a Mariupolem", by uderzyć w kierunku Połtawy, a może i Charkowa i tym samym "odciąć wojska ukraińskie". - Operacja zacznie się w ciągu 2-3 dni, kiedy Rosjanie sprowadzą odwody, które będą mogły to zadanie wykonać, bo na dziś mają poważne problemy, by w ogóle prowadzić jakiekolwiek operacje - skwitował.

DOSTĘP PREMIUM