Putin i Erdogan to best frenemies? "Ostatnio nikt nie spiął się z Rosją tyle razy, co Turcja"

USA namawiają Turcję, by przekazała Ukrainie rosyjskie systemy rakietowe S-400. Zdaniem Adama Balcera to realne, choć do tej pory głośno było o przyjaźni na lini Recep Erdogan - Władimir Putin. - To jest bardzo złożona relacja. Oczywiście prezydent Turcji rozmawia z prezydentem Rosji i twierdzi, że Rosja, Ukraina to są przyjaciele Turcji. Ale z drugiej strony, nikt nie spiął się z Rosją tyle razy, co Turcja w ostatnich kilku latach - mówi w TOK FM ekspert UW i autor podcastu "Babel" na portalu tokfm.pl.
Zobacz wideo

USA namawiają w nieoficjalnych rozmowach swojego sojusznika w NATO, Turcję, by ta przekazała systemy rakietowe rosyjskiej produkcji S-400 dla Ukrainy, podał rzecznik Pentagonu. Wcześniej donosiła o tym agencja Reutera, powołując się na trzy anonimowe źródła. Strona turecka dotychczas nie skomentowała tego pomysłu.

Zdaniem Adama Balcera z Kolegium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego, autora podcastu "Babel" na tokfm.pl, to możliwy scenariusz. - Jestem w stanie sobie to wyobrazić; o ile dla Turcji, która w takich sprawach ma często transakcyjne podejście, wiązałoby się to z otrzymaniem systemów Patriot w bardzo promocyjnej cenie i zgody na zakup samolotów F-35 - mówił w TOK FM. Wcześniej udział Turcji w tym ostatnim programie został zawieszony.

To rozwiązanie tym bardziej prawdopodobne, jak dodał, że Turcja już wcześniej nie była neutralna wobec inwazji Rosji na Ukrainę. - Od od razu po agresji wydala bardzo jednoznaczne oświadczenie, nazywające rzeczy po imieniu i wzywające Rosję do jej zatrzymania. Zresztą takie oświadczenia wydawała potem nie raz. Zagłosowała za rezolucją w Zgromadzeniu Ogólnym Narodów Zjednoczonych, wspierając Ukrainę, oprócz tego zamknęła Bosfor dla okrętów rosyjskich i dostarcza pomoc humanitarną - wyliczył gość Jakuba Janiszewskiego. - Przez cały ten czas, kiedy toczą się walki na Ukrainie, dostarcza też bayraktary, czyli drony tureckie, które zadają duże straty Rosji - dodał. 

A to oznacza, że choć nie nałożyła sankcji, to jest "bardzo przesunięta w stronę Ukrainy", co już przełożyło się na jej notowania. - Niedawno został opublikowany sondaż przeprowadzony przez ukraińską agencję, z którego wynika, że o ile w połowie zeszłego roku niespełna 40 proc. Ukraińców uważało Turcję za kraj przyjacielski, o tyle dziś to przekonanie wzrosło już do ponad dwóch trzecich - podkreślił gość TOK FM.

"Turcja próbuje odgrywać rolę mediatora"

We wtorek Turcja ponownie zadeklarowała, że jest gotowa być gospodarzem rozmów pokojowych między Rosją a Ukrainą. Jak mówił szef tureckiej dyplomacji Mevlut Cavusoglu "turecka dyplomacja jest w kontakcie z negocjatorami Rosji i Ukrainy", a jako "mediator i pośrednik" naciska na strony konfliktu, aby przerwały działania wojenne.

- Nie da się polityki zagranicznej Turcji sprowadzić do przyjaźni miedzy oboma prezydentami - zastrzegł także ekspert Kolegium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. I przywołał termin frenemis, będący zbitką dwóch angielskich słów: "friends", czyli przyjaciele i "enemis" - wrogowie.

- To jest bardzo złożona relacja. Oczywiście prezydent Turcji rozmawia z prezydentem Rosji, twierdzi, że Rosja, Ukraina to się przyjaciele Turcji. Ale z drugiej strony, nikt nie spiął się z Rosją tyle razy, co Turcja w ostatnich kilku latach. Kaukaz Południowy, Syria, Libia, gdzie byli zabijani m.in. z dronów tureckich żołnierze rosyjscy, najemnicy rosyjscy oraz sojusznicy Rosji - dodał Adam Balcer. Po czym od razu zastrzegł: "(Erdogan) próbuje prowadzić grę".  

Gość TOK dopowiedział przy tym, że "równolegle Turcja stara się wykorzystać konflikt rosyjsko-ukraiński, by poprawić swoje notowania i relacje z Zachodem". A to tym bardziej, że podczas forum i rozmów rosyjsko-ukraińskich obecni są m.in. Joseph Borell czy Jens Stoltenberg.

- Turcja próbuje odgrywać rolę mediatora, jest konkurencją ze strony Izraela, a z drugiej strony widzi, że Rosja w tej wojnie ma poważne problemy. Nie chce palić wszystkich mostów; choć nie wyklucza, że w przyszłości osłabiona Rosja będzie bardziej gotowa, by rozmawiać o kwestii libijskiej, syryjskiej czy o Kaukazie - skwitował autor podcastu Babel.  

DOSTĘP PREMIUM