Francja nie jest uzależniona od Rosji przez surowce, ale przez inwestycje. "To największy zagraniczny pracodawca"

Francuskie firmy niezbyt ochoczo wycofują się z Rosji. Jak tłumaczył w TOK FM Łukasz Maślanka z PISM, Francja jest w państwie Putina trzecim co do wielkości inwestorem zagranicznym. - Te firmy rozwinęły tam dość duże sieci produkcyjne, dystrybucyjne i sieci sprzedaży, i stały się w pewnym sensie zakładnikami Putina - mówił.
Zobacz wideo

W środę prezydent Ukrainy przemawiał we francuskim parlamencie. Wołodymyr Zełenski apelował, by francuskie firmy opuściły rosyjski rynek. Wymienił sieci Auchan, Leroy Merlin oraz koncern Renault.
- Muszą przestać sponsorować rosyjską wojnę. Życie ludzkie jest ważniejsze niż zyski - podkreślił.

Jak mówił jednak w TOK FM Łukasz Maślanka z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, badania opinii publicznej wykazują, że Francuzi nie są  nastawieni specjalnie życzliwie wobec działań, które mogłyby Rosję w jakikolwiek sposób obciążać i musiałyby Francję coś kosztować.

- Na przykład Francuzi nie są wcale specjalnie pozytywnie nastawieni do sankcji. Spora część kandydatów na prezydenta sprzeciwia się sankcjom. Powtarzają, że to w żaden sposób nie wpłynie na Rosję. Że to zaszkodzi francuskiemu biznesowi. A to nawet może przybliżać wojnę, bo Rosja w pewnym momencie poczuje, że już nie ma nic do stracenia i dojdzie wtedy rzeczywiście do starcia z NATO - opisywał pojawiającą się wśród kandydatów argumentację. 

Dodał jednak, że Francja poparła nałożone na Rosję sankcje i to nie ona jest krajem, który blokuje np. embargo na rosyjskie surowce. Choć, jak wspomniał, wynika to z tego, że Francja nie jest - poza gazem - specjalnie uzależniona energetycznie od Federacji Rosyjskiej. 

Zdaniem Maślanki należy też pamiętać o tym, iż Emmanuel Macron "trochę ignorował" Ukrainę przed wybuchem wojny. - W czasie swojej kadencji specjalnie nie udał się do  Ukrainy, nie udał się do Kijowa. To była strategia - stwierdził ekspert z PISM. Jak wyjaśnił, prezydent Macron postawił na rozmowy z Moskwą, żeby pokazać rolę i wagę Francji, jako mocarstwa, które skupia się na relacjach z największymi graczami, takimi jak Rosja. - A mniejsze kraje Europy Środkowej i Wschodniej traktował trochę po macoszemu - podkreślił.

Gość TOK FM przypomniał, że pierwsza wizyta francuskiego prezydenta w stolicy Ukrainy miała miejsce dwa tygodnie przed wybuchem wojny i była połączona z jego podróżą do Moskwy. - Tutaj doszło do pewnego przewartościowania, bo taktyka dialogu z Rosją, który nie przynosił żadnych efektów, była już dla Macrona kompromitująca - podkreślił. 

Francja to największy zagraniczny pracodawca w Rosji

Francja jest jednak uzależniona od państwa Putina w inny sposób: poprzez swoje inwestycje na jej terytorium. - Jest największym pracodawcą zagranicznym w Rosji. 160 tysięcy osób zatrudniają francuskie firmy. Jest trzecim co do wielkości inwestorem. I te firmy rozwinęły tam dość duże sieci produkcyjne, dystrybucyjne, sieci sprzedaży i stały się w pewnym sensie zakładnikami Putina, bo grozi on nacjonalizacją, jeżeli te firmy się wycofają - tłumaczył Maślanka. 

Ekspert opowiadał, że media lewicowe, tradycyjnie zaangażowane w obronę praw człowieka, bardzo mocno krytykują przedsiębiorstwa, które nie wycofały się z Rosji. - Ale z drugiej strony jest też duże pobłażanie dla tych kontaktów z Rosją i w zasadzie to była przez całe lata polityka francuskiego państwa, by promować te inwestycje w Rosji - podkreślał.

I zwrócił uwagę na działania francuskiego rządu po wprowadzeniu pierwszych sankcji wobec Federacji Rosyjskiej, po jej inwazji na Ukrainę w 2014 roku. - Francuski rząd zachęcał swoje firmy do tego, żeby inwestowały w Rosji, bo handel między tymi państwami był ograniczony z powodu sankcji. Natomiast jeżeli francuskie firmy produkowały coś w Rosji, to sankcje nie miały na to takiego dużego wpływu. Więc można powiedzieć, że ta zależność od Rosji inwestorów francuskich pogłębiła się po 2014 roku - podsumował. 

"Ukraina nie istnieje za bardzo w świadomości Francuzów"

Według Łukasza Maślanki wystąpienie Wołodomyra Zełenskiego we francuskim parlamencie nie było wydarzeniem, które zostanie jakoś specjalnie zapamiętane przez opinię publiczną.

- Ukraina nie istnieje za bardzo w świadomości Francuzów. Nawet Rosja jest takim państwem, do którego Francuzi mieli raczej stosunek pozytywny, ale to takie dalekie państwo - mówił. Wyjaśnił przy tym, że centrum zainteresowania Francji to Afryka, Bliski Wschód, Morze Śródziemne, państwa łacińskie i Niemcy. - To są ośrodki zagraniczne, którymi Francuzi interesują się najbardziej. Natomiast Europa Wschodnia, Europa Środkowa to są dalekie kraje, które interesują Francję przede wszystkim pod względem gospodarczym i Francja nadal nie ma jakiegoś specjalnego pomysłu na to, w jaki sposób prowadzić politykę w tym regionie - podsumował gość TOK FM.

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj ->

DOSTĘP PREMIUM