Anonymous zapowiadają wyciek, "który zmiecie Rosję". Mieli też przechwycić rozkazy rosyjskiego generała

Po blokadzie nałożonej na konta Anonymous przez Twittera, kolektyw hakerski stworzył własną stronę internetową. Grupa dalej walczy przeciwko Rosji, a jej celem padają zarówno tamtejsze instytucje rządowe, jak i firmy współpracujące z Federacją Rosyjską. Teraz Anonymous zapowiadają wyciek, "który zmiecie Rosję"

Anonymous zapowiadają wyciek, "który zmiecie Rosję". Po blokadzie na Twitterze stworzyli do tego własną stronę

Wszyscy, którzy śledzą poczynania międzynarodowej grupy Anonymous, zauważyli, że z Twittera zniknęły profile prowadzone przez kolektyw hakerski. Dotąd platforma nie ingerowała w treści publikowane przez Anonymous, ale wszystko zmieniło się wraz z udostępnieniem linków prowadzących do danych z wycieków. Twitter miał zablokować profile Anonymous, ponieważ udostępnienie tego rodzaju danych było niezgodne z polityką serwisu.

Hakerzy zdecydowali się więc stworzyć własną stronę internetową, gdzie od teraz będą publikowane najnowsze dane z ataków na rosyjskie podmioty i firmy współpracujące z Rosją. Niedawno wrzucili tam m.in. maile wykradzione z RostProekt i MashOil. Przy okazji zapowiedzieli też ujawnienie danych, których wyciek ma "zmieść Rosję".

Na nową stronę Anonymous trafiły też pliki z poprzednich ataków dokonanych przez kolektyw hakerski. Wśród wykradzionych danych znalazły m.in. te z banku centralnego Rosji, Rosatomu i Roskomnadzoru, państwowego cenzora odpowiedzialnego za zamknięcie tamtejszego Facebooka i Instagrama oraz odcięcie Rosjan od niezależnych mediów.

Anonymous przechwyciło rozkazy rosyjskiego generała? Mowa w nich o działaniach propagandowych ludzi Putina

W poniedziałek 28 marca na Twitterze prowadzonym przez grupę Anonymous zostało opublikowane zdjęcie rosyjskiego dokumentu. Ma to być skan rozkazów przechwyconych przez hakerów, z których wynika, że rosyjskie Ministerstwo Obrony zleciło przygotowanie fałszywych filmów, przedstawiających rzekome brutalne zachowania ukraińskiej armii wobec rosyjskich jeńców. Podobne treści przedstawiałyby Ukrainę w złym świetle i pomagały w rozsiewaniu antyukraińskiej propagandy. Rozkaz ten miał być wydany 21 marca.

Nie wiadomo jednak, czy dokument ten faktycznie jest prawdziwy. Głos w sprawie zabrał włoski dziennikarz David Puente, zajmujący się fact checkingiem, który podaje w wątpliwość autentyczność dokumentu. Pod udostępnionym rozkazem widnieje podpis tymczasowego zastępcy ministra Siergieja Szojgu, o nazwisku Dmitrij Bułhakow. Puente pokazał, że identyczny podpis można znaleźć w rosyjskim internecie na stronie quizu o nazwie "Test: co mówi twój podpis?". Dziennikarz zamieścił też screeny na potwierdzenie swoich słów.

DOSTĘP PREMIUM