"Nie będziemy znowu żyć na emigracji, to niech już na nas tutaj zrzucają bomby" [Rozmowa Agnieszki Lichnerowicz]

- Kluczowy nie jest strach, a niezgoda. Nie będziemy znowu żyć na emigracji, nie będziemy kolejnym pokoleniem ukraińskiej diaspory, niech już na nas tutaj zrzucają bomby. Nie chcemy tam budować Ukrainy, lepiej - chcemy być tutaj - mówi Serhij Żadan, ukraiński pisarz i poeta, z którym w Charkowie rozmawiała Agnieszka Lichnerowicz.
Zobacz wideo

To fragment wywiadu Agnieszki Lichnerowicz z Serhijem Żadanem - całość w audycji TOK360 w poniedziałek 4 kwietnia. Słuchaj po 18:00!

Agnieszka Lichnerowicz: Często słyszę, że na granicy polsko-ukraińskiej przebiega granica między cywilizacjami. Czym się różnią te cywilizacje?

Serhij Żadan*: Są takie słowa jak etyka i moralność, rozumiem, że one są bardzo abstrakcyjne i można je rozumieć różnie w zależności od politycznej doktryny oraz koniunktury. Tu jednak chodzi o celowe rozstrzeliwanie cywilów - tu nie ma wątpliwości, że to jest poza granicami etyki i moralności. Albo bombardowanie osiedli mieszkalnych, jak na charkowskiej Saltiwce, gdzie przecież nie ma jednostek wojskowych. Tu te cywilizacje się rozchodzą.

To jest ludobójstwo, to są zbrodnie wojenne. Niestety, wracamy do realiów XX wieku. Niezależnie od tego, jak ta wojna się skończy - choć ja jestem pewien, że skończy się tym, że wyzwolimy swoje terytoria - ale tak czy inaczej skończy się wielkim procesem. To nie jest po prostu wojna, którą toczą dwie armie.

Samochód, którym jeździ Serhij ŻadanSamochód, którym jeździ Serhij Żadan Agnieszka Lichnerowicz

Często słyszę też, że albo niepodległa Ukraina, albo upadek imperium.

Mnie nie jest łatwo o tym mówić, nie jestem politologiem. Ale optymizm w tym zakresie nie jest mi bliski, nie jest mi bliskie przekonanie, że my zwyciężymy, a Rosja się rozpadnie. Nie wiem, co się stanie z Rosją, ważniejsze wydaje mi się, żeby Ukraina się obroniła. Rosjanie nie przyszli tu tylko po to, żeby zmienić władzę - jeśli tak, to ich plan szybko się zmienił. Celem jest po prostu zniszczenie nas. Wszystkich Ukraińców. Bycie Ukraińcem wystarczy, by cię rozstrzelali.

Zostałeś w Charkowie. Jeśli Rosjanie mają czarne listy, o czym donosił amerykański wywiad, to jesteś na niej wysoko.

Mam wielu znajomych w armii. Wielu moich znajomych zostało tutaj świadomie, by działać. Ucieczka w takiej sytuacji, bo jesteś na jakieś czarnej liście, to byłby wstyd. Poza tym wiem do dawna, że jestem na rosyjskiej czarnej liście, kiedyś aresztowali mnie z tego powodu w Mińsku. Wiem, że jestem też na czarnych listach tzw. Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej.

Tu nie chodzi o bohaterstwo. Wszyscy jesteśmy na służbie. Dziś można i trzeba walczyć z automatem w ręku. My z przyjaciółmi zajmujemy się wykonywaniem potrzebnej pracy. Jesteśmy zaangażowani w działalność wolontariacką od 2014 r. Zmieniły się nam więc tylko trasy, wcześniej jeździliśmy na Donbas, teraz jeździmy po Charkowszczyźnie…

Jechać czy zostać? Ja jestem filologiem, całe życie zajmuję się literaturą ukraińską. Jej historia to taki wielki błysk, który nieustannie zabijał rosyjski system. Regularnie miały miejsce "rozstrzelane odrodzenia", zesłali Tarasa Szewczenkę na 10 lat, wsadzali dysydentów, rozstrzeliwali intelektualistów. Szybko stało się dla mnie jasne, że gdyby - nie daj Bóg - zniknęło państwo ukraińskie, to nie ma sensu pisać i żyć. Żyć w Polsce, Czechach czy Francji i tam pisać wiersze… Ja chcę je pisać tutaj. Chcę żyć w Ukrainie, mówić po ukraińsku i pisać ukraińskie wiersze. Bez tego nie ma sensu.

Zniszczone budynki w CharkowieZniszczone budynki w Charkowie Agnieszka Lichnerowicz

Charków był jednym ośrodków tzw. odrodzenia ukraińskiego w latach 20., ówcześni intelektualiści, pisarze zostali jednak rozstrzelani potem w latach 30., to tzw. rozstrzelane odrodzenie. Czy nie boicie się, że to może się powtórzyć?

Z jednej strony tak. Ale też kluczowy nie jest strach, a niezgoda. Nie będziemy znowu żyć na emigracji, nie będziemy kolejnym pokoleniem ukraińskiej diaspory, niech już na nas tutaj zrzucają bomby. Nie chcemy tam budować Ukrainy, lepiej - chcemy być tutaj.

Wszyscy ludzie, którzy tu zostali, to aktorzy i środowiska artystyczne. Do lutego nie zajmowali się działalnością humanitarną. Organizowali wystawy i prowadzili normalne artystyczne życie, wszyscy są rosyjskojęzyczni, nie było w nich żadnej rusofobii, to żadni prawicowcy, nacjonaliści czy nawet konserwatyści. Ale kiedy to wszystko się zaczęło, w nich nie było wątpliwości, zostali. Nie chodzi o jakieś narracje patriotyczne, radykalizmy czy o bycie kamikadze. Jest coś takiego jak sumienie. Dokąd mam jechać? Dlaczego? Zostali, rozwożą pomoc i leki cywilom, być może nawet tym, którzy podtrzymują ruski mir. To niesamowicie zmienia ludzi, społeczeństwo i kraj. Kiedy to wszystko się skończy - to będzie zupełnie inny kraj.

Jesteś zaangażowanym obywatelem, ale też - poprzez choćby wpisy w mediach społecznościowych - aktywnie podtrzymujesz ducha. Jesteś artystą wojennie zaangażowanym.

Jestem bardzo pragmatycznym człowiekiem, rozumiem, czego Ukraińcom brakuje. Część ludzi uważa, że dzisiejszy Charków to Stalingrad, że tu jest strasznie, można tylko narzekać i płakać. Charków to na szczęście nie Mariupol, tam jest dramat. Charków jednak dawał Rosjanom po dupie od pierwszych dni, Charków wykonuje kontrofensywę i wydaje mi się, że ważne, by o tym mówić.

Czasem artyści odmawiają wsparcia wojska, odwołując się do wartości artystycznych…

My nie jesteśmy pacyfistami, chcemy pokoju i rozumiemy, że możemy go osiągnąć tylko dzięki naszemu zwycięstwu.

Zniszczone budynki w CharkowieZniszczone budynki w Charkowie Agnieszka Lichnerowicz

* Serhij Żadan, ukraiński pisarz, poeta, eseista, tłumacz, autor powieści "Internat". Absolwent i wykładowca ukrainistyki oraz germanistyki w Instytucie Pedagogicznym w Charkowie. Komitet Nauk o Literaturze PAN zgłosił go jako kandydata do Literackiej Nagrody Nobla.

Serhij Żadan organizuje zbiórkę, a zgromadzone fundusze "trafiają na wsparcie działalności wolontariackiej i charytatywnej: wsparcie ukraińskich projektów wojskowych, kulturalnych i edukacyjnych w obwodach donieckim i ługańskim". Link do zbiórki jest TUTAJ >>

DOSTĘP PREMIUM