Putin chciał, żeby świat zobaczył masakrę w Buczy. "Rosji kompletnie nie interesuje, co o tym myślimy"

- Zdjęcia z Buczy i innych podkijowskich miejscowości pokazują ciała leżące na ulicy, których nikt nie uprzątnął (...) Był czas, żeby te ciała ukryć, pochować. To, że tak się nie stało, zmusza mnie do przyjęcia założenia, iż Rosjanie to robili, bo mogli. A pokazali, bo chcieli. Rosja więc chce, żeby Ukraina i świat widzieli te zdjęcia. Rosja mówi nam, że kompletnie jej nie interesuje, co o tym myślimy - mówił w TOK FM Konstanty Gebert z "Gazety Wyborczej".
Zobacz wideo

Od soboty ukraińskie władze i media informują o odnalezieniu licznych ciał cywilów, którzy zostali zabici przez Rosjan w Irpieniu, Hostomlu i Buczy. W tej ostatniej pochowano już około 330-350 Ukraińców. - Nie wybaczymy Rosjanom tych okrucieństw - powiedział mer tego miasta Anatolij Fedoruk. Z kolei minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kułeba zaapelował do Międzynarodowego Trybunału Karnego o wysłanie do Buczy i innych miejscowości wokół Kijowa misji w celu zebrania dowodów rosyjskich zbrodni popełnionych na cywilach. - Zbrodnie w Buczy to wierzchołek góry lodowej, w Mariupolu jest jeszcze gorzej - poinformował.

Dlaczego Rosjanie dopuścili się takich zbrodni na ukraińskich cywilach? - To jest rzeczywiście trudne do zrozumienia. Bo o ile przywykliśmy do tego, że współczesna wojna miażdży miasta, jak np. Mariupol, który wygląda jak Warszawa podczas drugiej wojny światowej, to na ogół nie mamy takich zdjęć jak z Buczy. Zdjęć z ciałami pomordowanych cywilów, które walają się po ulicach. Bo masakry cywilów zdarzają się stosunkowo rzadko. Większość żołnierzy nie morduje cywilów, a większość dowódców do tego nie dopuszcza - mówił w TOK FM Konstanty Gebert z "Gazety Wyborczej", autor książki "Ostateczne rozwiązania. Ludobójcy i ich dzieło".

Jak wyjaśniał, wojska unikają takich zbrodni ze względów moralnych, ze strachu przed odpowiedzialnością karną, ale również z obawy o to, żeby żołnierze nie zdemoralizowali się i nie zamienili się "w uzbrojonych morderców". - Bo nie ma nic gorszego dla dyscypliny wojska niż żołnierze puszczeni samopas – podkreślił.

Tymczasem – jak dodał – zdjęcia z Buczy i innych podkijowskich miejscowości pokazują ciała leżące na ulicy, których nikt nie uprzątnął. - Stało się to, mimo że te miejscowości nie zostały przejęte w nagłej ofensywie, która by zmusiła okupantów do ucieczki. Był czas, żeby te ciała ukryć, pochować. To, że tak się nie stało, zmusza mnie do przyjęcia założenia, iż Rosjanie to robili, bo mogli. A pokazali, bo chcieli. Rosja więc chce, żeby Ukraina i świat widzieli te zdjęcia. Rosja mówi nam, że kompletnie jej nie interesuje, co o tym myślimy - powiedział.

"Efekt Buczy"

Konstanty Gebert dodał, że być może to okrucieństwo Rosjan ma przerazić ukraińskich cywilów. Bo - jak tłumaczył - kiedy następne miasto ukraińskie będzie oblegane przez Rosjan, "efekt Buczy" doprowadzi do "panicznej ucieczki mieszkańców, która zdezorganizuje działania ukraińskiej obrony". Zastrzegł jednak, że jeśli taki jest cel Rosjan, to wydaje mu się niezrozumiały. - Bo korzyści taktyczne, jakie Rosja może z tego mieć, są nieporównanie mniejsze niż gigantyczne straty wizerunkowe – zastrzegł.

Czy Rosja poniesie odpowiedzialność za te zbrodnie? - O sprawiedliwość zawsze jest trudno, zwłaszcza gdy zbrodniarzem jest państwo, które ma prawo weta w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Rosja jest też w stanie dość skutecznie zawetować ewentualne postępowanie przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym. Łatwiej będzie Ukrainie pozwać Rosję przed Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości, ale tu też wystarczy, że Rosja się przed tym trybunałem nie stawi. Co nie zmienia faktu, że dochodzenia międzynarodowych organizacji praw człowieka będą dla Rosji miażdżące i będą miały spory ciężar - podkreślił.

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj ->

DOSTĘP PREMIUM