Brakuje leków i podpasek, a naprawa auta kosztuje fortunę. Rosja płaci cenę za sankcje. "Nie jest samowystarczalna"

Unia Europejska, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone nałożyły na Rosję - w związku z jej agresją na Ukrainę - najszerzej zakrojone sankcje gospodarcze. I Rosjanie to odczuwają. Jak mówiła w TOK FM Iwona Wiśniewska z Ośrodka Studiów Wschodnich, kraj zmaga się obecnie z gigantycznym wzrostem cen. - Tylko w ciągu jednego miesiąca inflacja wzrosła ponad 10 procent - podała.
Zobacz wideo

Władimir Putin ponad miesiąc temu napadł na Ukrainę. Największe gospodarki świata - z wyłączeniem Chin - nałożyły na Rosję liczne sankcje. Z kraju wycofało się również wiele światowych firm. Jak, po ponad miesiącu, przekłada się to na sytuację gospodarczą w Rosji? Jak mówiła w TOK FM Iwona Wiśniewska z Ośrodka Studiów Wschodnich, Rosjanie zmagają się obecnie z gigantycznym wzrostem cen. - Tylko w ciągu jednego miesiąca inflacja wzrosła ponad 10 proc. W zeszłym tygodniu roczna inflacja wynosiła ok. 16 proc. Tempo wzrostu cen w ostatnich tygodniach było na poziomie 2 proc. tygodniowo - podała.

Ekspertka OSW podkreśliła, że wzrost ten dla ludzi może być jeszcze bardziej odczuwalny, w zależności od tego, co kupują. - Jeśli chodzi o ceny samochodów wzrost wynosi ok. 40 proc., elektroniki ok. 30 proc. - wskazała. Gościni Jakuba Janiszewskiego zwróciła uwagę na bardzo duży wzrost cen leków. - To towar, który jest kupowany powszechnie, odgrywa on dużą rolę przede wszystkim w koszyku konsumpcyjnym osób najuboższych i osób starszych - mówiła.

Wiśniewska wskazała, że ceny produktów spożywczych pierwszej potrzeby (typu chleb, mąka, olej) są zaś regulowane przez państwo. Nie rozwiązuje to jednak problemu cen żywności. - Sprzedawcy próbują sobie odbić to, że muszą utrzymywać niskie ceny np. chleba na innych produktach - mówiła. - Z jednej strony ceny rosną, ponieważ jest problem z podażą a z drugiej, ponieważ sieci handlowe usiłują zrekompensować sobie jakoś te straty związane z regulacją cen - wyjaśniła.

Rosja samowystarczalna? "Możemy wrócić do produkcji Rubina"

Sankcje przełożyły się również na problemy z dostępnością różnych towarów w Rosji. Są problemy m.in. z soczewkami optycznymi, z podpaskami. - Dlaczego akurat z takimi produktami? - pytał Jakub Janiszewski. - To są towary pierwszej potrzeby, które się nie psują, dlatego w pierwszych dniach wojny Rosjanie wykupowali te rzeczy. Natomiast w przypadku np. leków, z którymi obecnie są ogromne problemy na rynku rosyjskim, w dużej mierze jest to wynik przerwania łańcuchów logistycznych - wyjaśniła.

Wskazała także na duże znaczenie bojkotów korporacyjnych. - Wiele firm przestało dostarczać np. części do samochodów, koszty naprawy aut w tym momencie wzrosły niebotycznie. Uzyskanie dostępu do jakiejkolwiek części zamiennej do samochodu graniczy z cudem albo oznacza wiele dni oczekiwania i znacznie wyższą cenę - mówiła Wiśniewska. 

Zdaniem ekspertki świadczy to o tym, że Rosja nie jest w stanie być samowystarczalna ekonomicznie. - To pokazuje przede wszystkim, co znaczy globalny świat. Nie ma kraju, który nie byłby związany z gospodarką światową. Rosja, która wielu rzeczy nie produkowała, a jeśli coś produkowała to dlatego, że zagraniczni inwestorzy tam przychodzili albo sprzedawali jakieś części lub technologie, decyduje się na samoizolację w momencie, kiedy sama nie jest w stanie zaspokoić swoich potrzeb - podkreśliła.

Zwróciła uwagę, że Rosja nie ma zasobów, żeby być gospodarką zamkniętą. - Ta igła naftowa, na której Rosja siedzi przez ostatnie dziesiątki lat powodowała, że nauka rosyjska miała poważne problemy i te nakłady na badania i rozwój, poza sektorem zbrojeniowym, w zasadzie nie istniały - zauważyła. - A teraz nie ma czasu, Rosja w ciągu jednego dnia postanowiła być niezależna i to jest bardzo poważne wyzwanie - dodała. 

Zwróciła jednak uwagę, że są też, związani z Kremlem ekonomiści, którzy twierdzą inaczej - że Rosja poradzi sobie sama. - Mówią, że przecież w Związku Radzieckim produkowaliśmy samochody, telewizory - relacjonowała. - Nie wiem, możemy wrócić do produkcji Rubina, jeśli ktoś jeszcze pamięta taki telewizor kolorowy, on różnych atrakcji dostarczał użytkownikom, ale można powiedzieć, że jakieś kolory na nim były. Natomiast to nie ma nic wspólnego z jakością telewizorów, które mamy obecnie - śmiała się Wiśniewska. 

DOSTĘP PREMIUM