"Trzeba przeszukać tysiące paczek nadanych do Rosji". Ekonomiści wieszczą kolejny kryzys na świecie

W światowym systemie transportowym znów kumulują się problemy, których skutki odczujemy nasze portfele. "Jeszcze na początku roku napięcia w globalnych łańcuchach dostaw malały. Obecnie, wraz z lockdownami w Chinach oraz wojną w Ukrainie, perspektywy znacząco się pogorszyły" - piszą analitycy PKO BP.
Zobacz wideo

W portach kontenerowych korki. W Szanghaju, czyli największym taki obiekcie na świecie, notuje się znów rekordowe kolejki statków handlowych. Jak informuje VesselsValue, globalny dostawca statystyk dotyczących żeglugi, liczba statków oczekujących na załadunek lub rozładunek w porcie wzrosła w ubiegłym tygodniu do ponad 300, co stanowi prawie pięciokrotny wzrost w ostatnich dwóch i pół tygodniach. - Tłok w Szanghaju zwykle nasila się o tej porze roku. Jednak ostatni wzrost jest znacznie wyższy niż zarówno w zeszłym roku, jak i standardowo w tym czasie - podała firma we wtorkowym komunikacie.

I choć chińskie władze utrzymują, że tamtejszy port działa bez zakłóceń, innego zdania są też analitycy obserwujący wielkość frachtu. - Nie wierzcie chińskiej retoryce, dane o ruchu kontenerów nie kłamią - piszą specjalistyczne portale. Port działa na znacznie wolniejszych obrotach niż zwykle także dlatego, że Szanghaj został zamknięty w ramach polityki zero-covid. Chodzi o zwiększającą się liczbę zakażeń koronawirusem.

Jakie będzie to miało konsekwencje dla światowych łańcuchów dostaw? Maersk, czyli jedna z największych firm transportu morskiego, spodziewa się problemów z czasowymi dostawami i wzrostu kosztów. Z powodu ograniczeń w przemieszczaniu się oraz obowiązkowym testom covidowym w specjalnych punktach kontrolnych w porcie, kierowcy mają kłopoty z terminowym dostarczeniem i odebraniem kontenerów. VesselsValue szacuje, że zarządzający logistyką na całym świecie już widzą efekt domina.

4,5 tysiąca kontenerów w Rotterdamie

Problemy piętrzą się - i to dosłownie - także w europejskim Rotterdamie. Największy port przeładunkowy na kontynencie, standardowo będący niezwykle sprawną maszyną logistyczną, także ma kłopoty z bieżącymi przeładunkami - w związku z sankcjami nałożonymi na Rosję po jej napaści na Ukrainę.

Duża liczba terminali kontenerowych i firm żeglugowych zapowiedziała, że nie będzie już obsługiwać rosyjskiego cargo. Spośród tysięcy przesyłek przybywających każdym statkiem trzeba odizolować te adresowane do Rosji. - Trzeba je fizycznie przejrzeć, zanim można je zwolnić do dalszej podróży - mówił Allard Castelein, dyrektor generalny portu w Rotterdamie w rozmowie z agencją Bloomberga.

Efekt? W porcie piętrzy się kilka tysięcy kontenerów przeznaczonych do inspekcji - na więcej może fizycznie zabraknąć miejsca, chociaż port deklaruje, że ma gotowe rozwiązania awaryjne.

Tyle, że są też transporty z Rosji, których nikt nie chce odebrać - poważna część handlu z Rosją jest ograniczona, a Unia Europejska planuje kolejną blokadę. Zamierza w ogóle nie wpuszczać do swoich portów statków pod rosyjską banderą. 

Ekonomiści ostrzegają przed finansowymi konsekwencjami i kolejnym kryzysem w światowej logistyce. " Opóźnienia w przeładunkowym porcie w Szanghaju to zła wiadomość dla konsumentów i firm na całym świecie. Jeszcze na początku roku napięcia w globalnych łańcuchach dostaw malały. Obecnie, wraz z lockdownami w Chinach oraz wojną w Ukrainie, perspektywy znacząco się pogorszyły, co oznacza silniejszą presję na wzrost cen" - piszą analitycy PKO BP.

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj ->

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM