Papież Franciszek to "geopolityczny symetrysta". "Słabe politykierstwo"

- Jeżeli druga osoba w Stolicy Apostolskiej na pytanie, jak adekwatnie może się bronić Ukraina, odpowiada najpierw: może się bronić, ale nie można jej dać broni, bo to jest straszne. A potem mówi też: może się bronić, ale nie za ostro, żeby nie sprowokować Rosjan, to to jest wypowiedź niezgodna z nauczaniem Kościoła. Żadnym - mówi w TOK FM Tomasz Terlikowski.
Zobacz wideo

Trwa siódmy tydzień inwazji Rosji na Ukrainę. Papież Franciszek zaapelował w Niedzielę Palmową o wielkanocny rozejm na Ukrainie. Na zakończenie mszy na placu Świętego Piotra Franciszek powiedział: "Niech zostanie złożona broń, niech zacznie się wielkanocny rozejm, ale nie po to, by naładować broń i wznowić walki; rozejm, by osiągnąć pokój".  Jednakże, papież Franciszek - w publicznym wystąpieniach - ani razu jak do tej pory nie nazwał Rosji agresorem. Na Twitterze pisał za to: "Wszyscy jesteśmy winni!". 

Postawę papieża krytykował w TOK FM Tomasz Terlikowski. - Rzeczywiście jest tak, że papież w tej sprawie kompletnie nie potrafi odnaleźć odpowiedniego głosu, ani moralnie, ani politycznie - mówił w TOK FM publicysta i filozof.

W jego ocenie, dzieje się tak z kilku powodów. Jednym z nich jest troska o relacje z rosyjską cerkwią prawosławną, a szerzej rzecz ujmując z prawosławiem. To, jak podkreślił, argument, który nieustająco wraca w kolejnych wypowiedziach Stolicy Apostolskiej. -  Ale to argument słaby, słabe politykierstwo, dlatego, że jeśli z rosyjskiej cerkwi prawosławnej odejdą wszyscy prawosławni z Ukrainy, a to się już się dzieje i będzie ich więcej, to przestanie ona być pierwszą, a stanie się -  uwaga - trzecią cerkwią prawosławną na świecie, jeśli chodzi o liczbę praktykujących - mówił. 

Innym z powodów, jak dodał, jest "dziwaczne przekonanie, że musimy budować świat wielostronny, wielobiegunowy". - I każdy z tych biegunów jest tak samo moralny albo tak samo niemoralny. Mówiąc inaczej: w tej wojnie papież patrzy na Moskwę, Waszyngton i Pekin z tej samej perspektywy .To jest oczywiście błędna perspektywa - zastrzegł od razu gość Piotra Maślaka. I dodał, że to "w pewnym sensie symetryzm geopolityczny". 

- USA popełniały błędy, działały źle, ale nawet jeśli działały źle, to przejmowały zestaw kluczowych wartości moralnych, które niekiedy łamały. Rosja czy Chiny tych wartości nie wyznają. Z ich perspektywy to, co się wydarzyło w Buczy, nie jest wyjątkiem od reguły. Nie jest złem, jest dobrem - podkreślił.

Podkijowska Bucza została w zeszły piątek wyzwolona przez wojska ukraińskie. Od następnego dnia przedstawiciele ukraińskich władz i media informowali o odnalezieniu licznych ciał cywilów, zabitych przez okupujących wcześniej miasto Rosjan. Niektóre z ofiar, odnajdywanych nie tylko w Buczy, ale i innych podkijowskich miejscowościach, miały być torturowane przed śmiercią. Według ustaleń ze środy w czasie rosyjskiej okupacji zabito w Buczy 320 cywilów. 

"Wypowiedź niezgodna z nauczaniem kościoła"

Watykański sekretarz stanu kardynał Pietro Parolin stwierdził w ostatnim wywiadzie dla włoskiego portalu katolickiego Aci Stampa, że wysyłanie przez Zachód broni do Ukrainy to błąd. Jak tłumaczył, może to spowodować eskalację, która wymknie się spod kontroli. Wczoraj późnym wieczorem Radio Watykańskie podało kolejną jego wypowiedz. Tym razem mówił, że nawet proporcjonalna odpowiedź na atak, chociaż zgodna z katechizmem, może doprowadzić do rozlania się konfliktu.

- Jeżeli druga osoba w Stolicy Apostolskiej na pytanie, jak adekwatnie może się bronić Ukraina, odpowiada najpierw: może się bronić, ale nie można jej dać broni, bo to jest straszne. A potem mówi: może się bronić, ale nie za ostro, żeby nie sprowokować Rosjan, to to jest wypowiedź niezgodna z nauczaniem Kościoła. Żadnym - ocenił także gość TOK FM.

Jak podkreślił, niezgodna także "z nauczaniem zawartym we 'Fratelli tutti' papieża Franciszka, który mówi, że sprawiedliwość w przypadku agresora jest elementem miłosierdzia wobec ofiary". - To, co opowiada kardynał Parolin to jest kompletny brak miłosierdzia wobec ofiar. I trzeba powiedzieć zupełnie jasno - albo kardynał uznaje prawa Rosji do takiego działania i opowiada bajki, że Ukraina ma się prawo bronić, albo jest kompletnym kretynem i gada, co mu ślina na język przyniesie. Albo jest zimnym cynikiem. Trzeciego wyjścia nie ma - dodał. 

"Religijny propagandysta"

Wypowiedzi Parolina można skonfrontować z zapewnieniami papieża Franciszka, że jest gotów udać się  w podróż na Ukrainę. - Mówi, że to nie jest wykluczone. Wskazał, że mamy zapewnione wszystkie możliwości, bezpieczeństw. Ale musimy rozważyć, czy to nie zaszkodzi relacjom z Cyrylem - zauważył gość TOK FM. 

Przypomniał, że to hierarcha, który w niedzielę odprawił polską liturgię w soborze Chrystusa Zmartwychwstałego w Moskwie - to główna świątynia rosyjskich sil zbrojnych. To tam, jak dodał, "powiedział m. in. że Ukraińcy są podburzani przeciwko Rosjanom i dlatego giną. A rosyjscy żołnierze są fantastyczni". - Religijny propagandysta (Putina) - ocenił. - Pytanie, po co się z takim gościem spotykać?! Ale to dokładnie mówi nam Parolin - od solidarności z Ukraińcami, którym podczas wizyty w Kijowie papież nie powiedziałby, że racja jest po ich stronie - ważniejsze jest, by nie urazić Cyryla - skwitował.

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj ->

DOSTĘP PREMIUM