"Nie będzie taryfy ulgowej dla ludności cywilnej". Dziennikarz o "kieszeni, w której będą się musieli bronić Ukraińcy"

Rosjanie ostrzelali dworzec w Kramatorsku, przed którym kłębił się tłum chcących wyjechać mieszkańców. Miasto może się niebawem stać jednym z głównych celów ofensywy rosyjskiej w Donbasie. - To próba odcięcia całego terytorium - mówi w TOK FM Paweł Pieniążek. Dziennikarz "Tygodnika Powszechnego" relacjonował, że ucieka znacznie więcej mieszkańców Karamatorska i pobliskiego Słowiańska - niż w 2014 roku. Między innymi z powodu informacji o masakrach, jakich Rosjanie dopuścili się na okupowanych terenach.
Zobacz wideo

Rosjanie przeprowadzili atak rakietowy na dworzec kolejowy w Kramatorsku na wschodzie Ukrainy. Co najmniej 50 osób zginęło, a 98 zostało rannych. Wśród ofiar śmiertelnych jest pięcioro dzieci. Po ataku w sieci pojawiły się zdjęcia przedstawiające duży odłamek pocisku, na którym widać napis "dla dzieci".

Paweł Pieniążek z "Tygodnika Powszechnego" rozmawiał ze świadkami tego wydarzenia.  - Wiele osób mówiło, że wybuch nastąpił w powietrzu. Mógł to więc być ładunek kasetowy, który jest szczególnie niebezpieczny dla ludzi - mówił w TOK FM. Doniesienia o użyciu ładunku kasetowego potwierdził ukraiński resort obrony.

Dziennikarz zwrócił uwagę, że przed piątkowym atakiem w Kramatorsku, Rosjanie w ostatnich dniach kilkukrotnie atakowali sieć kolejową. - W obchodzie charkowskim, donieckim trzykrotnie w ciągu dwóch-trzech dni. Pociągi były też regularnie wstrzymywane, co może być także próbą odcinana ukraińskiej armii od zaplecza - ocenił.

"Nie będzie taryfy ulgowej dla ludności cywilnej"

Kramatorsk i okoliczne miasta były już polem zażartych ukraińsko-rosyjskich walk, podczas inwazji w 2014 roku. Teraz - jak mówił Pieniążek - znacznie więcej mieszkańców tych miejscowości - niż przed ośmioma laty - decyduje się na ucieczkę, wyjazd. - Zdają sobie sprawę, że to, co przez przeszły Słowiańsk czy Kramatosk w 2014 r., to było nic w porównaniu z tym, co może je teraz spotkać. Obserwują także to, co się działo w Buczy. Wiedzą, że nie będzie taryfy ulgowej dla ludności cywilnej. Dlatego lepiej wyjechać na wszelki wypadek i być w bezpieczniejszym miejscu. Choć przyznają też, że nie mają planu i pomysłu, dokąd się udają - relacjonował w rozmowie z Jakubem Janiszewskim.

Kramatorsk to jedno z miast na froncie południowym. Ukraiński sztab generalny mówi oficjalnie, że razem z sąsiednim Słowiańskiem, może stać się wkrótce miejscem kolejnego zmasowanego ataku Rosjan. W ten sposób armia rosyjska będzie próbowała odciąć od Ukrainy cały teren obwodów donieckiego i ługańskiego. - Widać ruch z kierunku Izium, 30 km od Słowiańska na północ; i od południa. To rzeczywiście próba odcięcia całego terytorium, by zrobiła się wielka "kieszeń", w której będą się musieli bronić ukraińscy wojskowi - wyjaśniał dziennikarz "Tygodnika Powszechnego".

Od kilku dni wiadomo, że Rosjanie wycofują wojska z centrum Ukrainy - m.in. z obwodu kijowskiego - by wzmocnić siły w Donbasie. - W najbliższych dniach jest spodziewana mocniejsza ofensywa - podkreślił gość TOK FM. W obawie przed tym, co wydarzy się niebawem,  w "Kramotorsku i Słowiańsku niemal wszystko jest już zamknięte". - Banki przestają działać, sklepy. Do pojedynczych stacji benzynowych, które są otwarte, są gigantyczne kolejki. Jest raptem  kilka bankomatów i kilka miejsc, gdzie można kupić chleb. Wszystko działa w kryzysowym stanie - relacjonował Paweł Pieniążek.

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj ->

DOSTĘP PREMIUM