"Odgrzewane kotlety" Macierewicza. "To układa się w scenariusz, z którego tylko Putin się cieszy"

- Premier polskiego rządu po tym, jak już wiedział, że planowana jest inwazja Rosji na Ukrainę, spotykał się z agentami Putina, z panią Le Pen i panem Orbanem. To wszystko wydaje się układać w makabryczną całość, która wskazuje na to, że albo mamy do czynienia z ludźmi, którzy postradali zmysły, albo pracują dla zupełnie innych środowisk - mówił w TOK FM Marcin Kierwiński, poseł Klubu Koalicji Obywatelskiej i sekretarz generalny PO.
Zobacz wideo

Antoni Macierewicz zaprezentował końcowy raport podkomisji smoleńskiej, który, jego zdaniem, rozwiał wszelkie wątpliwości dotyczące tego, co spowodowało katastrofę prezydenckiego tupolewa. PiS forsuje w nim tezę, że katastrofa - do której doszło 12 lat temu w Smoleńsku - nie była nieszczęśliwym wypadkiem, a - jak mówił w poniedziałek Antoni Macierewicz - "aktem bezprawnej ingerencji" ze strony Rosjan.

- Wszyscy mieliśmy nadzieję, że Antoni Macierewicz zniknie z polskiego życia publicznego i wydawało się, że już nawet Kaczyński ma dość tych banialuk, które opowiada - mówił w TOK FM Marcin Kierwiński, poseł i sekretarz generalny PO. Jak dodał, postanowiono jednak wykorzystać wojnę oraz to, że Putin jest "zbrodniarzem wojennym, i powiązać z tym Smoleńsk".

Gość "Wywiadu politycznego" podkreślił, że Macierewicz nie pokazał nic nowego, przedstawił jedynie "odgrzewane kotlety". - 12 lat ten człowiek karmi nas swoimi teoriami. Powinniśmy sobie stawiać pytanie: dlaczego ktoś taki jak Macierewicz ma tak wielką swobodę działania, którą przyznał mu i toleruje wicepremier ds. bezpieczeństwa (Jarosław Kaczyński - red.) - mówił.

Kierwiński przedstawił swoją tezę. - Pewnie z tych samych powodów, z jakich premier polskiego rządu po tym, jak już wiedział, że planowana jest inwazja Rosji na Ukrainę, spotykał się z agentami Putina, czyli z panią Le Pen i panem Orbanem - mówił. - To wszystko wydaje się układać w taką makabryczną całość, która wskazuje na to, że albo mamy do czynienia z ludźmi, którzy postradali zmysły, albo pracują dla zupełnie innych środowisk. Aż nie chce mówić głośniej, bo mnie ta wizja przeraża, że w polskim rządzie mogą być takie osoby - kontynuował. 

Karolina Lewicka przypomniała wypowiedź Donalda Tuska (choć dotyczącą innej sprawy), że widzi scenariusz pisany cyrylicą. - Trudno nie zauważać tego scenariusza, bo Morawiecki spotyka się z panią Le Pen, która chce rozwalenia NATO i Unii Europejskiej, jest wprost agentką Putina w Europie i gratuluje Orbanowi (wygranych wyborów - red.) po tym, jak powiedział, że prezydent Ukrainy to jego wróg - wskazał sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej.

Jak dodał, polski rząd chce także sprzedawać Węgrom strategiczne zasoby spółki Lotos. - I na sam koniec wychodzi jeszcze pan Macierewicz, ekspert od dzielenia Polaków, aby wszczynać jeszcze raz wojnę polsko-polską - dodał.   To się układa w taki scenariusz, z którego cieszy się tylko jedna osoba - Władimir Putin - ocenił poseł PO.

"To jest dramat Polski, że od 12 lat musimy rozmawiać o Macierewiczu i jego chorych teoriach"

Zdaniem posła Kierwińskiego temat Smoleńska przykrywa wiele istotniejszych dla Polski spraw, o których powinniśmy dyskutować. - Już sam fakt, że musimy rozmawiać o tym strumieniu świadomości Antoniego Macierewicza, pokazuje, w jakim momencie historii Polski jesteśmy - wskazał. Dodał, że musimy rozmawiać o "jakichś wymysłach pseudonaukowców, szarlatanów związanych z Macierewiczem" zamiast o wielu innych ważnych problemach - polskim bezpieczeństwie, zakupach niezbędnych dla polskiej armii, rekordowej inflacji czy o tym, jak pomóc ludziom, którzy bankrutują z powodu wielkich rat kredytowych.  

Podkreślił, że politycy PiS-u nie mają czasu, żeby zajmować się tym, do czego powołali ich Polacy, a zamiast tego "zajmują się kaprysami pana posła Kaczyńskiego". 

- To jest wielki dramat Polski, że my cały czas od 12 lat musimy rozmawiać o Antonim Macierewiczu i jego chorych teoriach. Ten człowiek powinien zniknąć z polskiego życia publicznego, powinien stanąć przed Trybunałem Stanu, a prokuratura powinna wyjaśnić to, że 25 milionów złotych zostało wyprowadzone z polskiego budżetu po to, żeby oszukiwać Polaków, wkładać im do głowy kłamstwa tego jednego człowieka - podsumował Kierwiński. 

DOSTĘP PREMIUM