Rosjanie szykują się do bitwy o Donbas. "Mam nadzieję, że znów nie docenią obrony przeciwnika"

- Ewidentnie widać, że Rosjanie skracają front, ponieważ ocenili słusznie, że tymi siłami, jakie mają w dyspozycji, nie są w stanie zrealizować nawet swoich minimalnych celów politycznych - ocenił w TOK FM Mariusz Cielma z miesięcznika "Nowa Technika Wojskowa".
Zobacz wideo

Szef władz obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj powiedział niedawno portalowi Ukrainska Prawda, że spodziewa się wielkiej bitwy o Donbas. Według jego prognoz rozpocznie się ona od zmasowanego ostrzału, po którym nastąpi atak czołgów i piechoty. - Bitwę o regiony Doniecka i Ługańska będą kluczowym momentem tej wojny - uważa zaś szef kancelarii prezydenta Ukrainy Andrij Jermak, cytowany przez "Ukraińską Prawdę". W środę stacja BBC podała, że analiza zdjęć satelitarnych i doniesień medialnych wskazuje na to, że wojska rosyjskie gromadzą się w co najmniej trzech miejscach przy granicy z Ukrainą. 

- Ewidentnie widać, że Rosjanie skracają front, ponieważ ocenili słusznie, że tymi siłami, jakie mają w dyspozycji, nie są w stanie zrealizować nawet swoich minimalnych celów politycznych. Widzieliśmy, co się działo pod Kijowem. Działania rosyjskie zostały zablokowane, ale to samo działo się i w Donbasie. Szczególnie na kierunku donieckim separatyści nie przemieścili się w zasadzie nawet o metr - ocenił w TOK FM Mariusz Cielma z miesięcznika "Nowa Technika Wojskowa".

Jak dodał, inaczej jest w obwodzie ługańskim, w którym siłom rosyjskim udało się zająć ponad 90 proc. terenu. - Rosjanie zrealizowali swój cel minimalny, czyli południe Ukrainy, woda płynie znowu na Krym - stwierdził ekspert. 

Zdaniem Cielmy, Rosjanie przenieśli swoje wojska spod Kijowa, bo szykują się właśnie do dużej operacji na południe od Charkowa. - Mają na tę chwilę o tyle lepszą sytuację, że zdobyli spory przyczółek w rejonie miejscowości Izium, na północy za rzeką Doniec, który będzie podstawą do tej dużej ofensywy. (...) Na razie w północnym Donbasie mamy takie podgryzanie, działania wypadowe. Jedna i druga strona próbuje nękać przeciwnika - wskazał. 

Ekspert zastanawiał się także, na jaką skalę Rosjanie zdecydują się zaatakować. - Mam nadzieję, że założą sobie znowu jak największe plany i znów nie docenią obrony przeciwnika - wskazał gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM