Wybory we Francji. "Ze skrajnej lewicy do skrajnej prawicy jest krótka droga". Wyborcy Melenchona mogą pomóc Le Pen

Już w niedzielę Francja wybierze prezydenta. Choć sondaże wskazują na przewagę obecnego prezydenta nad Marine Le Pen, to zdaniem Aleksandra Smolara nie można jeszcze być pewnym, że Emmanuel Macron będzie rządził drugą kadencję.

W najbliższą niedzielę - 24 kwietnia - odbędzie się druga tura wyborów prezydenckich. Według sondaży na urzędującego prezydenta Emmanuela Macrona chce głosować 53-56 proc. badanych. Jego rywalka, liderka skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen może liczyć na 44-47 proc. głosów ankietowanych. 

Zdaniem Aleksandra Smolara, byłego prezesa Fundacji Batorego, nie jest to jednak stabilna przewaga. - Zasadnicze znaczenie będzie miał poziom mobilizacji wyborców po stronie Macrona i Le Pen. To jest czynnik niesłychanie istotny - podkreślił. Lewicowy Jean-Luc Melenchon zajął w I turze wyborów trzecie miejsce.

Drugim - według gościa TOK FM - jest duża liczba wyborców niezdecydowanych. - Ocenia się, iż koło 30 proc. wyborców podejmie decyzję w ostatniej chwili. Może mieć to znaczenie dla ostatecznych wyników - zwrócił uwagę politolog.

- Tendencja rzeczywiście jest taka, że można przypuszczać, iż wygra dotychczasowy prezydent, ale żadnej pewności nie może być jeszcze - podkreślił.

"Ze skrajnej lewicy do skrajnej prawicy jest bardzo niedługa droga"

W czasie kampanii przed II turą wyborów prezydenckich we Francji wiece organizują nie tylko Macron i Le Pen. Z wyborcami spotykają się również ci, którzy odpadli z wyborczej walki. Bo to ich wyborcy mogą zdecydować o ostatecznym wyniku.

Smolar zwrócił uwagę na postawę wyborców Melenchona. Jego partia (La France insoumise - Niepokorna Francja - red.) zdominowała "dużą część lewicowej przestrzeni politycznej". - Ocenia się, iż koło 20 proc. wyborców Melenchona zagłosuje na Le Pen. Czyli okazuje się, że ze skrajnej lewicy do skrajnej prawicy jest bardzo niedługa droga - podkreślił gość TOK FM, dodając, że ugrupowanie Melenchona to populistyczna "partia protestu".

Czym Marine Le Pen zdobyła poparcie lewicy?

Politolog stwierdził również, że francuska polityka staje się coraz bardziej polityką klasową. Według niego - Le Pen i Macron reprezentują "dół" i "górę" drabiny społecznej, a nie - jak zwykle bywało.

- Emmanuel Macron reprezentuje raczej dobrze zarabiających, dobrze wykształconych, zdecydowanie starszych, natomiast Marine Le Pen odnosi od jesieni sukces dzięki temu, że postawiła na kwestie socjalne, na poziom życia, dochody, podatki i dzięki temu zdobyła bardzo szerokie poparcie wyborców lewicy - podsumował Aleksander Smolar.

DOSTĘP PREMIUM