Ukraina jak Czeczenia? Putin powtarza makabryczny scenariusz wojenny

Brutalny i bezpodstawny atak Rosji na Ukrainę wielu osobom na Zachodzie, w tym niektórym przywódcom demokratycznych państw, skutecznie otworzył oczy w kwestii tego, kim jest Władimir Putin i jakie są jego metody działania. Dziennikarka Krystyna Kurczab-Redlich działaniami prezydenta Rosji za naszą granicą jest wstrząśnięta, ale nie zaskoczona, bowiem bliźniaczo podobne obrazy widziała podczas swojej dziennikarskiej pracy w Czeczenii.

Wojna w Czeczenii przepustką Putina do prezydentury

Ukraina nie jest pierwszym militarnym celem Władimira Putina. Namaszczony w 1999 roku przez Borysa Jelcyna na jego następcę Władimir Putin nie był szeroko znaną w Rosji postacią i potrzebował czegoś, co da mu nie tylko rozpoznawalność, ale i poparcie Rosjan. Taką przepustką do władzy okazała się Czeczenia. Putin świadom potęgi telewizji, zaczął pojawiać się na małym ekranie jako ten, który wyzwoli Czeczenów spod panowania islamistów

- 9 sierpnia Jelcyn mianuje Putina premierem, i ten, zawsze przed kamerami, zaczyna tą wojną dowodzić. Mało kto wie, że to Putin, będąc wówczas i szefem FSB, czyli głównej służby bezpieczeństwa, i szefem Rady Bezpieczeństwa, przygotowywał tę czeczeńską prowokację z ochoczo współpracującym z nim Basajewem. I zaczęły bomby spadać na Czeczenię, oczywiście – według telewizji – tylko na „centra bojowników". (...) Putin prowadzi samolot odrzutowy, ściska dłonie żołnierzy w Czeczenii, poszukuje porwanego generała. wiedząc oczywiście, że to prowokacyjna akcja FSB; jest w szkołach, szpitalach i fabrykach. I kłamie, kłamie, kłamie. Bombarduje wsie i miasta, mówi, że to bazy terrorystów, zabija cywilów, ale twierdzi, że ludność cywilna jest bezpieczna. I oczywiście „my nie napadamy, my się bronimy!" - mówi Kurczab-Redlich w rozmowie z polskatimes.pl

Przy obu konfliktach Władimir Putin sprawnie wykorzystuje dezinformację. Wojnę w Czeczenii nazwał "operacją antyterrorystyczną", a tę w Ukrainie "operacją antynazifikacyjną". 

Ukraina jak Czeczenia? Putin wciąż posługuje się tymi samymi metodami 

Eksperci zwracają uwagę, że to, co obecnie dzieje się w Ukrainie, jest niepokojąco podobne do tego, co działo się podczas II wojny w Czeczenii

Krystyna Kurczab-Redlich opisując armię rosyjską, która pacyfikowała Czeczenię wskazała na dwa rodzaje żołnierzy. Pierwsi to poborowi, głównie bardzo młodzi chłopcy z biednych regionów Rosji, którzy jadąc do Czeczenii nie wiedzieli, dokąd ani w jakim celu są wysyłani. Byli mniej okrutni wobec cywilów, za to kradli wszystko, co wpadło im w ręce. Opisy penetrowanych domów, z których znikał niemal każdy przedmiot, od kosztowności, po zastawy, czy ubrania brzmią podobnie do tego, jak obecnie zachowują się żołnierze rosyjscy w Ukrainie.

Drugi rodzaj żołnierzy to najemnicy. Często przestępcy po odbyciu surowych wyroków, niejednokrotnie przedwcześnie zwolnieni z więzienia, życiowi przegrańcy, bezrobotni, którzy w wojnie upatrują szansy na adrenalinę i łupy. W Czeczenii wykazywali się ogromną brutalnością, to oni znęcali się nad cywilami, gwałcili kobiety, zabijali dzieci, prowadzili brutalne przesłuchania połączone z torturami. Jak wiemy w Ukrainie również walczą najemnicy, którzy niezwykle brutalnie obchodzą się z ludnością cywilną.

- To jest przerażające, bo widziałam to samo. Takie same bomby próżniowe rozrywały ludzi, takie same zakazane bomby kasetowe spadały na ludzi. Ale także podkładano miny w ciała już zabitych, po to, żeby ten, kto schyli się po nie, także zginął albo był ranny. Wszystkie te zbrodnie widziałam i takich samych żołnierzy o dziwnych jasnych oczach z rozszerzonymi źrenicami - ewidentnie po alkoholu i narkotykach - panicznie się ich bałam. Wydaje mi się, że ci ludzie tak się odnoszą do innych, ponieważ od pradziejów ich szefowie tak się odnoszą do nich - tłumaczyła na antenie TVN24 Kurczab-Redlich

Obecne ataki na teatr w Mariupolu czy dworzec kolejowy w Kramatorsku, na którym setki mieszkańców czekały na możliwość ewakuacji nie zdziwią nikogo, kto słyszał o wybuchająych bombach na rynku w Groznym czy ostrzelaniu z helikopterów bojowych korytarzy humanitarnych z Groznego, którymi mieszkańcy próbowali uciekać przed kolejnymi bombardowaniami.

Kurczab-Redlich była na wojnie w Czeczenii jako dziennikarka i wciąż ma zdjęcia ze zbombardowanego przez Rosjan Groznego. - Gdy teraz je pokazuję, wszyscy myślą, że to są zdjęcia ze świeżo zbombardowanego Charkowa. Bo to jest jak jeden do jednego – stwierdziła w rozmowie z TOKFM

Dziennikarka widzi tylko jedną, zasadniczą różnicę pomiędzy wojnami w Ukrainie i Czeczenii

 - O tej prowadzonej przez Putina w Czeczenii świat milczał. A teraz świat to widzi i nie milczy – powiedziała w rozmowie z TOKFM

Wojny w Czeczenii - 15 lat bombardowań i brutalnych ataków na ludność cywilną.

I wojna w Czeczenii trwała od od 11 grudnia 1994 roku do 31 sierpnia 1996 roku. Konflikt objął swym zasięgiem głównie Czeczenię, w niewielkim stopniu: kraj stawropolski, Osetię Północną, Inguszetię i Dagestan. Wojna toczyła się pomiędzy separatystami czeczeńskimi usiłującymi utworzyć niepodległe państwo czeczeńskie i rosyjskimi wojskami federalnymi.

II wojna w Czeczenii składała się z dwóch faz: pierwszej trwającej od października 1999 do kwietnia 2000, mającej charakter wojny regularnej, oraz drugiej trwającej od kwietnia 2000 do kwietnia 2009 r., noszącej znamiona walki partyzanckiej.  

Był to konflikt zbrojny między Federacją Rosyjską, a separatystami czeczeńskimi. Wojnę sprowokowała seria zamachów bombowych, do jakiej doszło w Moskwie, w skutek których zginęło ponad 600 osób. O ich dokonanie oskarżono czeczeńskich islamistów, jednak jak pisze Krystyna Kurczab-Redlich w swojej książce "Wowa, Wołodia, Władimir" istnieją dowody na to, że za zamachami stało FSB. 

Wygrana w Czeczenii była filarem kampanii wyborczej Władimira Putina, która skończyła się jego wygraną w wyborach prezydenckich w marcu 2020 roku.

DOSTĘP PREMIUM