Putin przetestował "Szatana 2". Gen. Drewniak: To są rakiety końca świata

Rosja poinformowała w środę o zakończonym sukcesem teście międzykontynentalnego pocisku balistycznego RS-28 Sarmat, nazywanego przez Zachód "Szatanem 2". Generał Tomasz Drewniak uspokajał w TOK FM, że "parytet atomowy jest dalej zachowany". Ale - jak podkreślił - rozmawiamy o "rakietach końca świata".
Zobacz wideo

Jak poinformował Kreml, superciężki międzykontynentalny pocisk balistyczny RS-28 Sarmat, czyli tzw. "Szatan 2", został wystrzelony z kosmodromu Plesieck w północno-zachodniej Rosji i precyzyjnie trafił w cel na oddalonej o blisko 6000 kilometrów Kamczatce. Rakieta ma zasięg 18 000 kilometrów i może przenosić nawet kilkanaście głowic jądrowych. Władimir Putin, informując o pomyślnie przeprowadzonym teście, stwierdził, że broń "da do myślenia" tym, którzy chcą zaszkodzić Rosji. 

Nazwa rakiety i jej zasięg może robić wrażenie, ale gen. Tomasz Drewniak w TOK FM uspokajał: "Nie jest to przełom, który by rzucał na kolana wszystkich wkoło". Jak wyjaśnił, przede wszystkim dlatego, że światowe mocarstwa - takie jak USA i Rosja - mają rakiety pochodzące sprzed 30-40 lat. - To są jeszcze zabytki z czasów zimnej wojny - mówił były inspektor Sił Powietrznych i ekspert Fundacji Stratpoints.

Gość TOK FM tłumaczył, że nowa rosyjska rakieta to groźniejsza broń, bo trudniej będzie się przed nią obronić. - Będzie latała po niskiej orbicie. Dzięki temu będzie trudno wykrywalna przez radary wczesnego ostrzegania. Do tego będzie miała na pokładzie cały zestaw środków elektronicznych plus głowice pozorne, które będą mogły mylić system antyrakietowy - tłumaczył w rozmowie z Wojciechem Muzalem.

Jak wskazał gen. Drewniak, dużą przewagą "Szatana 2" jest możliwość przenoszenia większej liczby głowic jądrowych. - Dotychczas rakiety miały jedną głowicę. A tutaj może się okazać, że na niebie się pojawi 15 czy 20 różnych celów i nie będziemy wiedzieli, który to cel najważniejszy. Zwiększa to prawdopodobieństwo dotarcia głowicy jądrowej do celu wyznaczonego przez Rosję - wyjaśnił. 

Mimo tych atutów ekspert po raz kolejny uspokajał, że straszenie Zachodu nowoczesną bronią jądrową nie zmienia dotychczasowego układu sił na świecie. Bo mamy do czynienia z narzędziami, których użycie trudno sobie wyobrazić. Tego typu rakiety mają zapewniać bezpieczeństwo i odstraszać, nawet gdy nikt nie robi z nich użytku. - Parytet atomowy jest dalej zachowany. Pamiętajmy, że to są rakiety końca świata, odpalenie takiej rakiety powoduje koniec świata, bo druga strona automatycznie odpala podobne - podsumował mało optymistycznie były inspektor Sił Powietrznych.

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj ->

DOSTĘP PREMIUM