"Putin źle wyglądał. Trzymał się kurczowo stołu". O spotkaniu prezydenta Rosji z Siergiejem Szojgu

- Bardzo nerwowe to było spotkanie - mówiła w TOK FM prof. Agnieszka Legucka z PISM, która analizowała udostępnione przez Kreml nagranie ze spotkania rosyjskiego prezydenta z szefem resoru obrony Siergiejem Szojgu. Ekspertka zwróciła uwagę nie tylko na słowa i zachowanie rosyjskiego przywódcy, lecz także strój jego rozmówcy.
Zobacz wideo

W czwartek Władimir Putin nakazał wstrzymać szturm na zakłady metalurgiczne Azowstal w Mariupolu. To ostatni bastion ukraińskiej obrony w mieście. I jednocześnie schron dla przebywających tam cywilów.

Decyzję o wstrzymaniu szturmu Putin ogłosił w czasie transmitowanej przez telewizję narady z ministrem obrony. Siergiej Szojgu przekazał Putinowi, że rosyjskie wojsko przejęło kontrolę nad całym miastem - oprócz zakładów metalurgicznych. - Lepiej odgrodzić tę strefę przemysłową, żeby nie dostała się tam nawet mucha. Musimy myśleć o zachowaniu życia i zdrowia naszych żołnierzy i oficerów - powiedział prezydent Rosji.

Co można wyczytać między wierszami z udostępnionego przez Kreml nagrania? W programie "A teraz na poważnie" prof. Agnieszka Legucka z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych zwróciła uwagę, że eksperci od Rosji zaczynają przypominać specjalistów od Korei Północnej. - Zaczynamy badać już konkretnie każdy milimetr tego, co nam pokazują, a nie to, co słyszymy. Czyli właśnie czytamy między wierszami czy między klatkami - podkreśliła. 

- To, co zobaczyliśmy na tym spotkaniu, to po pierwsze to, że Putin bardzo źle wyglądał. Cały czas trzymał się kurczowo stołu. Bardzo nerwowe to było spotkanie, bo jak przyspieszono odtwarzanie tego filmiku, to Władimir Putin zasadniczo się nie poruszał. Bardzo mocno trzymał się prawą ręką stołu - relacjonowała. Wskazała również na strój Siergieja Szojgu, który wystąpił w garniturze, chociaż wcześniej pokazywano go zawsze w pełnym umundurowaniu - jako osobę, która przewodzi rosyjskiej armii w Ukrainie. 

Ekspertka zaznaczyła także, że tłumaczenie Putina, iż wstrzymał szturm ze względu na konieczność oszczędzenia rosyjskich żołnierzy, nie jest zgodne z prawdą. - To był sygnał, który miał być wysłany do rosyjskiego społeczeństwa, że jednak rosyjskie władze dbają o własnych żołnierzy - podkreśliła. Wyjaśniła, że najwidoczniej, mimo przyrównywania rosyjskich żołnierzy do bohaterów II wojny światowej, straty są duże i trzeba je w jakiś sposób społeczeństwu tłumaczyć i jednak "zacząć się z tego przynajmniej propagandowo wycofywać".

Dodała także, że wstrzymanie szturmu było oczywiście kłamstwem, ponieważ nadal rosyjskie wojsko próbuje nacierać na obrońców Mariupola. 

Symbolika "Z" i "V" zostanie zrównana z symboliką walki z nazizmem z czasów II wojny światowej?

9 maja zbliża się wielkimi krokami. Co z okazji Dnia Zwycięstwa przygotuje dla Rosjan Władimir Putin? Zdaniem prof. Leguckiej "wszystko to, co przekaże on własnym obywatelom, i tak będzie przedstawione jako zwycięstwo". - Dlatego, że to, co próbuje się im teraz przedstawiać, jest w ogóle pomieszaniem pojęć - stwierdziła gościni TOK FM.

Tłumaczyła, że próbuje się obecnie zlać w jeden wielki symbol bohaterstwo żołnierzy tzw. specjalnej operacji wojskowej z bohaterami II wojny światowej, czyli wielkiej wojny ojczyźnianej. - Po to, żeby uruchomił się syndrom wyparcia w rosyjskim społeczeństwie, by nie mogli Rosjanie sobie uświadomić, tego, że rosyjscy żołnierze dokonują zbrodni na ukraińskim społeczeństwie. I to rzeczywiście się dzieje - zaznaczyła.

Według niej symbolika "Z" i "V" zostanie zrównana z symboliką walki z nazizmem z czasów II wojny światowej. - I to uda się zrobić, dlatego że Putin już od wielu lat buduje w telewizji narrację, która pokazuje, że to, czego nie ma, można wykreować dzięki sile telewizji. To dzieje się już od wielu lat. I to będzie mógł zrobić 9 maja - podsumowała. 

DOSTĘP PREMIUM