Czy Putin naciśnie guziki atomowe? Ekspert: To byłoby samobójstwo rozszerzone

Rosyjskie wojska w Ukrainie nie realizują celów, które postawił przed nimi Władimir Putin. Moskwa coraz bardziej potrzebuje spektakularnego sukcesu, jednak jego wizja coraz bardziej się oddala. Czy Putin w takiej sytuacji może zacząć naciskać guziki atomowe?
Zobacz wideo

Wojska rosyjskie nie zrealizowały swojego pierwszego celu, jakim było zdobycie Kijowa. Przeniosły się więc na wschód Ukrainy, by zająć Donbas, jednak i tam ich ofensywa jak na razie utknęła w martwym punkcie. - Przez tych kilka dni Rosjanie nie zrobili żadnych realnych postępów. Nie można nawet mówić – po 60 dniach inwazji – o zdobyciu Mariupola – mówił w TOK FM Witold Głowacki z Oko.press.

- Czyli dowódcy coś rozkazują, a realizacja jest do bani. Wygląda to jak sabotaż albo niechęć do wykonania głupich rozkazów. Jakby kierownictwo nie do końca miało przełożenie na armię – zauważył prowadzący audycję Świat się Chwieje Grzegorz Sroczyński.

Zdaniem Głowackiego w rosyjskiej armii panuje chaos i bezhołowie, czego najlepszym dowodem są duże straty wśród wysokich rangą rosyjskich wojskowych. - Co najmniej kilku z tych generałów zginęło podczas prób wizytacji pierwszej linii frontu i nakłaniania swoich żołnierzy do walki. A tego nie da się przeprowadzić w sensowny sposób, bo ci wojskowi nie zejdą się z zajętych pozycji, by słuchać pana generała. On raczej ma się tam pokazać i zameldować Moskwie, że osobiście zachęcał do boju. Dlatego ci generałowie giną z rąk ukraińskich snajperów albo oddziałów specjalnych – mówił.

Przypomnijmy, w sobotę Ukraińcy poinformowali, że ich żołnierze zabili w walkach w obwodzie chersońskim dwóch rosyjskich generałów. Z kolei pod koniec marca podano, że na wojnie prowadzonej przez Rosję przeciwko Ukrainie zginęło siedmiu rosyjskich generałów.

W ocenie Witolda Głowackiego chaos w rosyjskiej armii było widać również w pierwszej fazie wojny, kiedy żołnierze wykonywali rozkazy w "zadziwiająco tępy sposób". - To znaczy: jeśli kazało im się gnać na Kijów z rejonu Sum, to gnali i gnali, aż im się skończyło paliwo. A potem stały te kolumny pojazdów porzucone przez Rosjan - podkreślił.

Teraz – jak dodał – w Donbasie walczą także zwykli mieszkańcy tego regionu, którzy zostali siłą wcieleni do armii Władimira Putina. - Mają w nosie (zwycięstwo – przyp. red.), po prostu nie chcą zginąć. Ale ktoś ich pędzi na front. Więc podejrzewam, że jest tam zwykła próba przetrwania w okopach - ocenił.

Zastrzegł jednak, że panujący w rosyjskiej armii chaos nie wyklucza jej okrucieństwa. Tłumaczył, że na tyłach walk działają żołnierze, którzy są głęboko "zdemoralizowani i rozpasani". - Podejrzewam, że jeśli zostaną wyparci z ukraińskich terenów, to znów dowiemy się o potwornych rzeczach. To dotyczy np. Mariupola. W zajętych dzielnicach odbywa się już horror grabieży i przemocy – tłumaczył i dodał, że to wynik zarówno wspomnianego bezhołowia armii rosyjskiej, jak i rozkazów jej dowódców.

"Samobójstwo rozszerzone"

Prowadzący audycję zauważył, że Rosjanie coraz bardziej potrzebują spektakularnego sukcesu w Ukrainie, jednak jego wizja coraz bardziej się oddala. - Czy Putin w takiej sytuacji może zacząć naciskać guziki atomowe? - zapytał.

W odpowiedzi Witold Głowacki stwierdził, że "samobójstwo rozszerzone, jakim byłby pełnoskalowy atak nuklearny na Zachód" wydaje mu się mało prawdopodobne. - Jest jednak jeszcze kilka opcji. Czwartego dnia po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji w Białym Domu powstał specjalny zespół ds. opracowywania potencjalnych reakcji Zachodu na coś, co jest brane całkiem serio od początku tego konfliktu. Czyli na tzw. ograniczone użycie broni atomowej – mówił.

Jak wyjaśnił, Putin mógłby użyć tej broni w celu demonstracji siły, np. detonując ją nad Morzem Czarnym. - W takiej odległości od terenów zaludnionych, żeby nie dokonała żadnych zniszczeń. Ładunek nuklearny byłby relatywnie niewielki, np. jedna trzecia siły bomby atomowej odpalonej w Hiroszimie - tłumaczył i dodał, że miałoby to zastraszyć Zachód.

Podkreślił, że kluczowa byłaby odpowiedź NATO na użycie taktycznej broni atomowej przez Rosję. Dodał jednak, że dziś prawdopodobnie nikt nie wie, jaka reakcja Zachodu na taki ruch Rosji byłaby adekwatna i hamująca dalszą eskalację przemocy.

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj ->

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM