Nowa strategia USA wobec Kremla. "Chcemy zobaczyć Rosję osłabioną"

W związku trwającą już ponad 60 dni wojną w Ukrainie, Stany Zjednoczone zmieniają swoją strategię wobec Kremla. Teraz głównym celem nie jest samo zakończenie agresji, ale takie wyniszczenie Rosji, by nie była zdolna do powtórzenia podobnych ataków na swoich sąsiadów w przyszłości.

Amerykanie zmieniają strategię: "Chcemy zobaczyć Rosję osłabioną"

Takie plany Amerykanów przedstawił w poniedziałek po wizycie w Kijowie sekretarz stanu i szef Pentagonu Lloyd Austin:

- Chcemy zobaczyć Rosję osłabioną do takiego stopnia, by nie była w stanie powtórzyć takich rzeczy, jakie zrobiła atakując Ukrainę

Dodał także, że Stanom Zjednoczonym chodzi o to, by "ta inwazja stała się dla Rosji "strategiczną porażką"

Jeden z towarzyszących Austinowi amerykańskich urzędników dodał: 

- Jednym z naszych celów jest ograniczenie możliwości Rosji do powtórzenia takiego ataku w przyszłości. Dlatego zaopatrujemy Ukrainę w broń i wyposażenie niezbędne do tego, by mogła się bronić przed rosyjskim atakiem i nakładamy sankcje, które mają uderzyć w rosyjski przemysł i obniżyć ekonomiczną i militarną zdolność Rosji do atakowania jej sąsiadów.

Sekretarz prasowy Białego Domu Jen Psaki powiedziała dziennikarzom w poniedziałek, że chociaż „teraz wojna toczy się w Ukrainie", to Stany Zjednoczone i ich sojusznicy starają się zapobiec temu, by Władimir Putin skierował swoje wojska w stronę jakiegokolwiek innego kraju. 

Amerykanie nie chcą, by Putin poczuł się zapędzony w róg

Powołując się na źródło z otoczenia sekretarza stanu, CNN informuje, że część amerykańskich urzędników jest jednak zdania, że Stany Zjednoczone i ich sojusznicy powinny postępować wobec Rosji surowo, ale rozważnie. Działania powinny być podejmowane w taki sposób, by uniknąć negatywnego wpływu sankcji na światową gospodarkę oraz doprowadzenia do sytuacji, w której Putin poczuje się zapędzony w róg i zaatakuje z większą furią. Jak twierdzą bowiem, jednym z powodów, dla których Putin mógłby sięgnąć po atomowy guzik jest zagrożenie dla jego reżimu. Z tego względu część amerykańskich urzędników uważa, że słowa Austina o osłabieniu Rosji były zbyt mocne i wpisujące się w rosyjską linię propagandową, że wsparcie NATO i USA dla Ukrainy jest grą o władzę.

- Celem nie jest powiedzenie Rosjanom, że „niezależnie od wszystkiego, USA i NATO będą was osłabiać", ale raczej, że Zachód będzie dążyć do ukarania Rosji, dopóki jest ona w stanie wojny z Ukrainą. - powiedział informator CNN

Jak zachowają się Stany Zjednoczone, jeśli Putin zakończy wojnę?

Wciąż nie wiadomo, jaka byłaby strategia Amerykanów, gdyby Władimir Putin podjął decyzję o zakończeniu wojny i wycofaniu swoich wojsk z Ukrainy. Informatorzy CNN twierdzą, że Waszyngton mógłby w takiej sytuacji znieść część sankcji. Według innych źródeł, USA i sojusznicy, w tym Wielka Brytania, rozważają również możliwość mechanizmu „snapback", który pozwoliłby na szybkie ponowne nałożenie sankcji, gdyby Moskwa naruszyła jakiekolwiek porozumienia osiągnięte z Kijowem

 Sekretarz stanu Antony Blinken stwierdził jednak, że zanim Stany Zjednoczone zaczną rozważać jakiekolwiek zniesienie czy poluzowanie sankcji, Rosja musi podjąć nieodwracalne działania w celu zakończenia wojny

- Będziemy chcieli upewnić się, że wszystko, co zostało zrobione, jest w rzeczywistości nieodwracalne, że nie może się to powtórzyć, że Rosja nie podniesie się i nie zrobi dokładnie tego samego za rok, dwa lub trzy lata. - powiedział Blinken w rozmowie z NPR.

Porażki Rosji na polu bitwy ośmielają Waszyngton

Jak czytamy w CNN, Amerykanie ośmieleni porażakami Rosji w Ukrainie, podejmują coraz odważniejsze kroki w celu osłabienia jej zdolności militarnych. Na początku agresji Waszyngton obawiał się, że wysłanie ciężkiej artylerii może zostać odebrane przez Kreml jako prowokacja. Obecnie zaś Amerykanie wysyłają do Ukrainy uzbrojenie warte miliardy dolarów i szkolą ukraińską armię w obsłudze najnowocześniejszych systemów militarnych.

Jak zauważają eksperci, również sam Joe Biden wypowiada się na temat Władimira Putina w coraz mniej dyplomatyczny sposób. Prezydentowi USA zdarzyło się nazwać włodarza Kremla "zbrodniarzem wojennym", stwierdzić publicznie, że nie może on zostać u władzy i oskarżać go o popełnienie ludobójstwa. Upomniany przez swoich doradców o zbyt ostre komentarze, Biden miał ponoć powiedzieć, że dla niego ważniejszym jest by nazwać rzeczy po imieniu, niż za wszelką cenę unikać ewentualnej eskalacji konfliktu. Dodał ponoć także, że militarna potęga Rosji okazała się nie być tak silną, jak się Amerykanom wcześniej wydawało. 

Ambasador Nathan Sales, który do 2021 roku pełnił funkcję podsekretarza ds. bezpieczeństwa cywilnego, demokracji i praw człowieka w Departamencie Stanu, powiedział zaś, że „sednem sprawy" jest to, że „słabsza Rosja oznacza bardziej stabilny świat" i że Stany Zjednoczone powinny przygotować długofalową strategię wobec Rosji

DOSTĘP PREMIUM