Rosyjska wojna rozleje się na Mołdawię? Ekspert OSW: Kraj w dużym stopniu bezbronny

Kolejne incydenty w Naddniestrzu budzą obawy, że wojna w Ukrainie może rozszerzyć się na Mołdawię. Zdaniem wicedyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich, gdyby do tego doszło, jej szanse oporu są bardzo małe. - Mówi się, że Mołdawianie mogliby wystawić 1-2 tys. żołnierzy zdatnych do boju. To żadna siła, nie ma szans, by w jakikolwiek sposób dotrzymała pola siłom rosyjskim - ocenia w TOK FM Wojciech Konończuk.
Zobacz wideo

W Naddniestrzu, separatystycznym regionie Mołdawii, dochodzi do incydentów, które ukraiński wywiad określa jako rosyjskie prowokacje. I tak np. zaatakowane zostało ministerstwo bezpieczeństwa narodowego w stolicy regionu Tyraspolu przy użyciu granatnika. Doszło też do dwóch eksplozji przy wieży radiowej w miejscowości Maiac w pobliżu granicy z Ukrainą, a także do ataku na jednostkę wojskową w miejscowości Parkany niedaleko Tyraspola. Strzały odnotowano także w pobliżu miejscowości Cobasna, gdzie znajduje się wielki rosyjski skład amunicji.

Władze w Tyraspolu obwiniły Ukrainę o zorganizowanie tych ataków. Kijów odrzucił te oskarżenia i poinformował, że rosyjskie służby specjalne próbują wciągnąć Naddniestrze w wojnę przeciwko Ukrainie.

Zdaniem Wojciecha Konończuka wicedyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich, "na tym etapie głównie pytanie jest takie: Po co Rosjanie to robią".  - Bo, że to są prowokacje rosyjskie, a nie ukraińskie, raczej nie ma co do tego żadnych wątpliwości - mówił w TOK FM.

W ocenie Jakuba Pieńkowskiego z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych prowokacje "mogą służyć temu, by zwiększyć zaangażowanie sił ukraińskich". - Tak, by musiały stacjonować wokół Odessy, w Budziaku i wzdłuż liczącej 450 km fatycznej granicy naddniestrzańsko-ukraińskiej - wskazał i podkreślił, że w "w Naddniestrzu siły rosyjskie są zbyt małe, by mogły stanowić dla Ukrainy jakiekolwiek zagrożenie". 

Z kolei według Konończuka, w grę wchodzi eskalacja konfliktu w Naddniestrzu i obawy, że wojna na Ukrainie może rozszerzyć się na Mołdawię. W jego ocenie jednak, "nawet gdyby Rosjanie chcieli przerzucić desant do Naddniestrze, nie będzie to dla nich łatwe". - Mają jedynie ok. 1,4 tys. żołnierzy, to nie jest wielka siła bojowa. Nie mają połączenia lądowego. W Naddniestrzu nie ma też lotniska - wyliczył gość Agnieszki Lichnerowicz. Poza tym, jak wskazał, Rosjanie nie zajęli do tej pory żadnego większego miasta - z miast obwodowych jedynie Chersoń, ale "ten padł bez boju, nie było dużych sił ukraińskich". 

"Bezpośrednie zagrożenie dla suwerenności"

Według eksperta OSW, sytuacja Mołdawii byłaby trudniejsza, gdyby Rosja zajęła obwód odeski. Póki co jednak, jak zastrzegł, "ofensywa rosyjska w tym kierunku nie trwa".  - Nie jest jednak wykluczone, że to się może zmienić. Za kilka tygodni np. kiedy się okaże, że z południa Ukrainy idzie ona nie tylko w kierunku Krzywego Roku i Zaporoża jak obecnie, ale skręci w kierunku Odessy - zastrzegł. - Gdyby tak się stało, że połączenie lądowe między siłami rosyjskimi a Naddniestrzem powstanie, to niesie to bezpośrednie zagrożenie dla suwerenności państwa mołdawskiego - dodał.

- Rosjanom uda się ostatecznie zbudować korytarz aż do Mołdawii? Z Odessą? - dociekała prowadząca.

- Dopóki nie ma tam większej liczby rosyjskich żołnierzy, dopóty takie niebezpieczeństwo samej Mołdawii nie grozi - odpowiedział krótko Wojciech Konończuk. I powtórzył: "Rosjanie nie mają odpowiedniej liczby żołnierzy gotowych do tego, by ruszyć w kierunku Naddniestrza"    

O możliwości podjęcia przez Rosję próby utworzenia korytarza pomiędzy Donbasem, Krymem i Naddniestrzem mówiło się od początku wojny. Plan ataku w kierunku tego separatystycznego regionu pojawił się teraz m.in. dlatego, że wojska rosyjskie potrzebują sukcesu przed 9 maja, czyli hucznie obchodzonym w Rosji Dniem Zwycięstwa. 

 "Mołdawia w dużym stopniu bezbronna"

Prezydent Mołdawii Maia Sandu powiedziała w środę, że "od 30 lat armia mołdawska pozostaje bez uzbrojenia i sprzętu wojskowego". Przyznała też, że "nie ma skutecznej ochrony przed zagrożeniami, nie rozwinęła odpowiednich zdolności wojskowych, nie stworzyła krytycznych elementów infrastruktury".

Jak ocenił ekspert OSW, "Mołdawia nie ma w ogóle armii". - Mówi się, ze Mołdawianie mogliby wystawić 1-2 tys. żołnierzy zdatnych do boju. To żadna siła, która w jakikolwiek sposób dotrzymała by pola siłom rosyjskim - wskazał. I od razu dodał: "Mołdawia jest w dużym stopniu bezbronna. Także dlatego, że nie jest objęta żadnym parasolem bezpieczeństwa ze strony Zachodu".

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM