Ołena Zełenska o początku wojny: Mąż powiedział tylko: "zaczęło się" i pojechał

Jest człowiekiem, który nigdy nie zawiedzie. Który będzie trwał do końca. Po prostu teraz cały świat dostrzegł to, co wcześniej być może nie było dla wszystkich jasne - mówi "Rzeczpospolitej" o mężu Wołodymyrze Zełenskim pierwsza dama Ukrainy Ołena Zełenska.
Zobacz wideo

"Rz" spytała Zełenską o to, czy chciałaby przekazać coś ukraiński uchodźcom w Polsce - głównie dzieciom i kobietom. "Żałuję, że nie mogę objąć każdej z nich. Łatwo sobie wyobrazić, jaką trudną drogę przeszły, uciekając z piwnic czy schronów w Mariupolu, spod ostrzału z Charkowa, z okupowanej Kijowszczyzny, a nawet ze Lwowa czy z Odessy, które również znalazły się pod ostrzałem rosyjskich rakiet (obecnie w Ukrainie właściwie nie ma bezpiecznego miejsca). Wyobrażam sobie, jak trudno jest zostawić dom, z którym związane są plany i wspomnienia, miasto, w którym wszystko znasz, ulicę, którą codziennie chodzisz. Jak trudno jest wytłumaczyć dzieciom, że one też muszą to wszystko zostawić, że teraz przez długi czas nie będą miały nic swojego, wszystkiego tego, do czego są przyzwyczajone i co kochają" - odpowiedziała.

Wyraziła jednocześnie radość, że Ukraińcy w Polsce są bezpieczni. "Bardzo się cieszę i jestem wdzięczna, że Polacy robią wszystko, żeby te kobiety i dzieci znowu zaczęły się uśmiechać i żeby stopniowo zaczęły się czuć jak w domu. Bardzo dobrze, że znalazły się właśnie w Polsce, która jest prawdziwie bratnim krajem, która nasz ból potraktowała jak własny" - wskazała.

Mówiła, że jest pewna, że "Ukrainki myślą tak samo, że są wam bardzo wdzięczne", a jednocześnie nie mogą się doczekać najważniejszej wiadomości – że Ukraina zwyciężyła i że mogą już wrócić do domu.

Zełenską pytano też jak po dwóch miesiącach wojny wygląda plan dnia pierwszej damy Ukrainy. Odpowiedziała, że wojna całkowicie wszystko zmieniła, w tym też życie jej rodziny. "Od 24 lutego widuję mojego męża tak samo jak państwo – w telewizji oraz na nagraniach wideo jego przemówień. A to dlatego, że od tego momentu zamieszkał on przy ulicy Bankowej, w swoim miejscu pracy. Dzieci są ze mną, ale oczywiście nasz rozkład dnia również uległ zasadniczym zmianom. Nie robimy żadnych planów na weekendy czy czas wolny. Na wojnie nie ma dni wolnych od pracy i czasu wolnego. Często nie wiesz nawet, jaki jest dzień tygodnia. Jest tylko to, co dzisiaj, to, co trzeba zrobić. Dzieci na przykład muszą się uczyć, oczywiście zdalnie" - mówiła i dodała, jak wyglądała ich rozmowa w dniu wybuchu wojny: Kiedy obudziliśmy się wcześnie rano, po pierwszych wybuchach, on już był ubrany. Powiedział tylko: "zaczęło się", i pojechał.

Podkreśliła, że nadal pracuje ze swoim biurem, a dzięki zorganizowanemu z jej inicjatywy szczytowi pierwszych dam i dżentelmenów świata grupa ta aktywnie pomaga Ukraińcom za granicą. Relacjonowała, że wspólnie z pierwszymi damami, rządami poszczególnych krajów, aktywistami i wolontariuszami organizuje ewakuację dzieci chorych i osieroconych za granicę, w bezpieczne miejsca. Zaznaczyła, że istotną rolę odgrywa tu Polska, przez którą przebiega ta "droga życia" dla ukraińskich dzieci.

Zełenską pytano, czy wojna zmieniła jej męża. "Z jakiegoś powodu często słyszę to pytanie. Ale wojna go nie zmieniła! Musicie państwo zrozumieć, że on zawsze taki był. Był człowiekiem, na którym można polegać. Człowiekiem, który nigdy nie zawiedzie. Który będzie trwał do końca. Po prostu teraz cały świat dostrzegł to, co wcześniej być może nie było dla wszystkich jasne" - odpowiedziała pierwsza dama Ukrainy.

Podkreśliła, że nie ocenia Rosjan na podstawie ich deklaracji, tylko czynów. "I wszystkim radzę robić tak samo. A to, co rosyjskie wojska robią w Ukrainie, prowadzi wprost do wniosku, że Rosjanie dążą do całkowitego unicestwienia Ukraińców. I to jest ich prawdziwy cel. Taki wniosek nasuwa mi się, kiedy widzę zniszczenia Mariupola, z którego nie umożliwiono nawet bezpiecznej ewakuacji korytarzami humanitarnymi, kiedy widzę bombardowanie budynków mieszkalnych w Charkowie, Czernihowie, Odessie, zniszczony rosyjskim pociskiem rakietowym dworzec w Kramatorsku, gdzie zginęło ponad 50 osób, które próbowały wyjechać do spokojniejszych, mniej zagrożonych miejsc w Ukrainie… No i rzecz jasna dochodzę do tego wniosku po zbrodniach wojennych popełnionych przez Rosjan na Kijowszczyźnie, gdzie w dalszym ciągu odkrywamy masowe groby pomordowanych, rozstrzelanych mieszkańców niebiorących udziału w walkach, kobiet i dzieci" - powiedziała.

"Tak, jestem przekonana, że Rosjanie chcą nas zniszczyć. Chcą dokonać ludobójstwa. I nie ma najmniejszego znaczenia, co mówią, bo ich słowa rozmijają się z czynami" - dodała.

Pytana o przesłanie do matek, żon i sióstr rosyjskich żołnierzy Zełenska powiedziała, że nie ma im już nic do powiedzenia, bo jej zdaniem nic do nich nie dociera.

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj ->

DOSTĘP PREMIUM