"Putin sprzedał bułgarskich sojuszników". Jak Bułgaria radzi sobie po zakręceniu kurka z rosyjskim gazem?

Rosja zakręciła kurek z gazem nie tylko Polsce, ale i Bułgarii. Jak mówił w TOK FM dr Spasimir Domaradzki, Bułgarzy znaleźli się w gorszej sytuacji niż Polacy. Kraj ma bardzo małe zapasy gazu, a władza skupia się głównie na przerzucaniu winą za obecny kryzys.

Rosja we wtorek 26 kwietnia najpierw zapowiedziała odcięcie dostaw gazu do Polski, a kilka godzin później podobny los spotkał Bułgarię.  Jak ocenił w TOK FM dr Spasimir Domaradzki z Uniwersytetu Warszawskiego i Instytutu Europy Środkowej, "nie była ona w ogóle przygotowana na brak tego surowca".

- Przez ostatnie 30 lat robiono w Bułgarii wszystko, by zależności od rosyjskich surowców nie zmienić - podkreślił ekspert w rozmowie z Jakubem Janiszewskim. Wtorkowa decyzja Moskwy pokazała, że stawianie na Rosję może oznaczać duże kłopoty. Bo nawet, gdy "elity polityczne są bardzo mocno przesiąknięte przez rosyjskie wpływy", to Rosja nie cofnie się przed bolesnymi dla Bułgarii decyzjami.

- Putin sprzedał, wystawił swoich bułgarskich sojuszników, by pokazać, w jakim kierunku będzie zmierzał. I jak bardzo zależy mu na tym, żeby Europa się złamała i przestała na jego warunki - podkreślił dr Domaradzki.

Jak wyjaśnił, jedną z możliwości, żeby gaz jednak mieć, mogłoby być powtórzenie manewru, który wykonała Ukraina. Bo przez Bułgarię rosyjski gaz nadal płynie - tranzytem do Serbii i Węgier, a nie są to kraje, którym Putin będzie dostawy odcinał. - Bułgarskie władze mogłyby zagrać tak, jak ukraińskie, kiedy Rosjanie próbowali zakręcać im kurek z gazem, to z tranzytu pobierali to, co im należne. Kłopot polega jednak na tym, że bułgarskie władze, szczególnie rząd, są na tyle podzielone, że trudno jest w ogóle znaleźć wyjście (z sytuacji) - mówił ekspert.

Jak w Bułgarii zareagowano na decyzję o wstrzymaniu dostaw gazu? - To jest przerzucania się winą za to, co się stało; przy jednoczesnym osłabieniu narracji prorosyjskiej w Bułgarii  - stwierdził dr Spasimir Domaradzki.

Zwrócił też uwagę, że np. przedsiębiorcy uważają, że to, co się dzieje, nie jest winą Rosji, ale rządu. - Osoby, które są częścią gospodarki, mówią: "To wy nie chcecie kupować w rublach, to teraz weźcie ciężar na własne barki, w tym to, że cena gazu znowu idzie w górę" - mówił.

W Bułgarii rezerwy błękitnego paliwa są bardzo małe. Jak poinformował gość TOK FM, wynoszą ledwie 17 proc.

Przypomnijmy, że oficjalnym powodem wstrzymania dostaw rosyjskiego gazu do Polski i Bułgarii jest to, że oba kraje nie chciały płacić za dostawy w rublach. Do marca Rosja nie oczekiwała rubli. Ale po tym, jak Zachód wprowadził sankcje wobec Rosji - za atak na Ukrainę - rosyjska waluta tak bardzo się osłabiła, że Władimir Putin wpadł na pomysł, jak poprawić notowania rubla. Oczywiście nie tylko o niepłacenie w rublach chodzi. Bo np. Polska należy do państw, które najsilniej wspierają Ukrainę.

DOSTĘP PREMIUM