Czym Putin pochwali się 9 maja? Rosyjskie władze minimalizują cele. "By móc je pokazać w telewizji"

Przed zbliżającym się Dniem Zwycięstwa w Rosji władze na Kremlu minimalizują cele "specjalnej wojskowej operacji" w Ukrainie. - Potem zmasowana i dobrze naoliwiona propaganda przekaże ich osiągnięcie w telewizji - tłumaczyła prof. Agnieszka Legucka z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Zobacz wideo

9 maja Rosjanie obchodzą Dzień Zwycięstwa, czyli rocznicę zakończenia II wojny światowej, w Rosji nazywanej Wielką Wojną Ojczyźnianą. - To najważniejsze świeckie święto systemu putinowskiego - stwierdziła prof. Agnieszka Legucka w weekendowym "Poranku Radia TOK FM". Święto o tyle ważne, że 74 proc. Rosjan uważa pokonanie nazistów z najważniejsze wydarzenie w ich historii. A jak mówiła ekspertka w rozmowie z Karoliną Głowacką, kremlowska propaganda wplata teraz symbolikę II wojny światowej w "specjalną wojskową operację" w Ukrainie. 

Pytanie brzmi, czym rosyjskie władze pochwalą się 9 maja - w dniu, kiedy w Rosji Putina na Placu Czerwonym odbywa się wielka defilada wojskowa. - Rosyjskie władze i propaganda zaczęły minimalizować cele wojenne, by potem móc je pokazać w telewizji - mówiła prof. Legucka. W związku z tym od pewnego czasu rosyjska władza twierdzi, że ogranicza się do obrony ludności Donbasu - podczas gdy wcześniejszym celem była kontrola całej Ukrainy i jej "denazyfikacja".

Do rozpoczęcia inwazji władze rosyjskie kontrolowały 1/3 terenów Doniecka i Ługańska, ustanawiając tam separatystyczne republiki. Teraz gra toczy się o zajęcie całości tych regionów oraz przebicie korytarza lądowego do okupowanego od 2014 roku Krymu. Rosyjskie cele ograniczyły się - jak to ujęła prog. Legucka - do "pola bitwy". 

O tym, że 9 maja jest terminem kluczowym z punktu widzenia Rosji, mówić mieli - w rozmowie z senatorem PSL Janem Filipem Libickim - ukraińscy uchodźcy. Polityk w "Wyborach w TOK-u" przyznał, że w rozmowach Ukraińcy, którzy uciekli przed wojną do Polski, przyznawali, że planują powrót do kraju właśnie po 9 maja. 

Jednak BBC, powołując się na rosyjskie Ministerstwo Obrony, informuje, że parada, która odbędzie się 9 maja na Placu Czerwonym w Moskwie, w tym roku nie będzie tak okazała jak zwykle. Mniej będzie i ludzi, i sprzętu, a do stolicy Rosji nie przyjedzie żaden zagraniczny przywódca.

DOSTĘP PREMIUM