"Wielka tajemnica ostatniej rakiety Putina". Ekspert o tym, czy Rosjanom uda się osiągnąć cele inwazji

- Rosjanie są przygotowani do takich walk, w których przeciwnik jest słabszy. I po prostu od początku nie przewidywali, że przeciwnik wytrzyma tak długo. Dlatego ta armia buksuje w miejscu - mówił w TOK FM Piotr Żochowski z Ośrodka Studiów Wschodnich. Ukraina stawia opór rosyjskiej agresji od ponad dwóch miesięcy.
Zobacz wideo

Portal Ukraińska Prawda poinformował, że Rosjanie przedarli się do zakładów Azowstalu, czyli  ostatniego punktu oporu sił ukraińskich w Mariupolu. Ukraińskie wojska miały stracić kontakt z obrońcami miasta.

Jednak zdaniem Piotra Żochowskiego do tych informacji trzeba podchodzić z ostrożnością. - Bo to potężny obiekt przemysłowy, są tam setki, jeśli nie tysiące, pomieszczeń. Więc to trudno go zdobyć z marszu. Nie wyobrażam sobie tego, bo Rosjanie ponieśliby przy takim szturmie potężne straty. Niedawno sam Putin wydał polecenie Siergiejowi Szojgu (szefowi rosyjskiego resortu obrony), by zaprzestać szturmu na Azowstal i skoncentrować się na ostrzale – mówił w TOK FM ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich.

Jak dodał, Rosjanie nadal grają życiem ludzi przebywających w Azowstalu. Przypomniał, że w ostatnich dniach wypuszczono kilkaset osób, które tam się ukrywały. Ale – jak zastrzegł – duża część z nich dalej pozostaje w Azowstalu, a warunkiem ich uwolnienia jest całkowita kapitulacja Ukraińców. - To byłoby aktem upokorzenia Ukrainy. Bo Mariupol stał się symbolem oporu ukraińskiego – zauważył rozmówca Agnieszki Lichnerowicz.

Gość TOK FM przyznał jednak, że czasem ma wrażenie, iż Rosjanie "przedłużają agonię tego miasta, chcąc pokazać, jak ciężko się walczy z 'ukraińskimi nacjonalistami'". Zdaniem eksperta Putin pokazuje w swojej propagandzie, że chciałby ocalić ludzi z Mariupola, ale nie pozwalają mu na to same wojska ukraińskie. - Gdy w końcu Rosjanie ogłoszą zwycięstwo w Mariupolu, to (w rosyjskiej propagandzie – przyp. red.) będzie przedstawiane jako wielkie. Chociaż przecież takie nie będzie – ocenił.

Żochowski odniósł się także do doniesień ukraińskiego wywiadu wojskowego, według którego Rosjanie planują zorganizować w Mariupolu paradę zwycięstwa. Miałoby stać się to 9 maja, kiedy Moskwa świętuje triumf nad Niemcami podczas II wojny światowej.

- Gdyby doszło do tej defilady w Mariupolu, to byłaby maskarada. Dlatego że to miasto jest totalnie zburzone. Więc gdyby tam przedefilowało wojsko, to byłaby raczej makabra, a nie sukces – podkreślił.

"Tajemnica ostatniej rakiety rosyjskiej"

17 kwietnia Rosjanie zrezygnowali z pierwszego etapu inwazji na Ukrainę, którego celem miało być zdobycie Kijowa. I przystąpili do ofensywy w Donbasie. Jednak – jak zauważył Piotr Żochowski – mamy już początek maja, a postępy tej operacji nie są duże. - Opór ukraiński jest ciągle trudny do przełamania przez Rosjan. Są tam dobrze ufortyfikowane punkty oporu i Rosjanie nie mogą zająć tych terytoriów. Choć widać zaciskające się rosyjskie kleszcze – stwierdził.

Jak wyjaśnił ekspert z OSW, Rosjanie kontynuują ostrzały rakietowe w okolicach Lwowa i Dniepra, a ich celem są węzły kolejowe. Chodzi bowiem o to, by uniemożliwić dostawy uzbrojenia z Zachodu do Ukrainy. Czy wojskom Putina uda się zrealizować ten cel? - To jest właśnie ta wielka tajemnica ostatniej rakiety rosyjskiej i pytanie, ile te wojska mają jeszcze rakiet. Ale póki co nadal możemy się spodziewać tego typu incydentów – powiedział.

Zwrócił również uwagę, że Rosjanom tak wolno idzie inwazja na Ukrainę, bo nie mogą przełamać oporu ukraińskiego bez poważnych strat. - Oni są przygotowani do takich walk, w których przeciwnik jest słabszy. I po prostu od początku nie przewidywali, że przeciwnik wytrzyma tak długo. Dlatego ta armia buksuje w miejscu – stwierdził Piotr Żochowski.

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj ->

DOSTĘP PREMIUM