"Sytuacja w Donbasie nie wygląda dobrze". Wyrwał: Rosjanie stosują metody gen. Dwornikowa z Syrii

- Po wizycie na Donbasie patrzę na sytuację pesymistycznie. Rosjanie cały czas kontrolują olbrzymie połacie Ukrainy - mówił w TOK FM Marcin Wyrwał. Dziennikarz Onetu wrócił do Kijowa z terenu, w którym toczą się najcięższe walki.
Zobacz wideo

Wyrwał w rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem zdał relację ze swojej prawie dwutygodniowej podróży przez Donbas. Udało mu się przejechać ponad 100 kilometrów wzdłuż linii frontu. Jego relacje nie są jednak optymistyczne. 

- Sytuacja na froncie w Donbasie nie wygląda dobrze. Sewierodonieck jest straszliwie zniszczony, pobliskie Rubiżne chyba w całości jest zajęte przez Rosjan. W tych miejscach człowiek rozumie, że to zmasowany atak artyleryjski. Non stop jest nawalanie - mówił Marcin Wyrwał w niedzielnym "Magazynie Radia TOK FM".

Jak dodał, Rosjanie wyciągnęli wnioski z pierwszych tygodni ataku na Ukrainę. - Zrozumieli, że na tej wojnie nie są możliwe szybkie rajdy. Dlatego stosują stare, sprawdzone metody: ustawiamy artylerię, przykrywamy obszar ostrzałem i potem wchodzi piechota. To są metody gen. Dwornikowa z Syrii - tłumaczył dziennikarz Onetu. Gen. Aleksandr Dwornikow w kwietniu został przez Władimira Putina wskazany jako głównodowodzący rosyjskich wojsk w Ukrainie. Jeszcze kilka lat temu stał on na czele zgrupowania rosyjskich sił zbrojnych w Syrii. 

Marcin Wyrwał opisywał również swoje rozmowy "off the record" z ukraińskimi żołnierzami. - Przyznają: jesteśmy zmęczeni, oni nas przykrywają tą artylerią, a my nie mamy za bardzo czym odpowiadać - relacjonował. 

Kijów znów opustoszały

Pytany o to, jak dziś wygląda sytuacja w Kijowie, podkreślił, że miasto żyje i działa, ale ludzi jest w nim mniej niż jeszcze 2-3 tygodni temu. - Wtedy w Kijowie były korki, było sporo ludzi na ulicach. Teraz wiele osób opuściło miasto w związku z niepokojem co do 8-9 maja. Chodzi m.in. o pogróżki, że Rosjanie uderzą taktycznym ładunkiem jądrowym - mówił Wyrwał. 

Wspomniał też o słowach mera Kijowa Witalija Kliczki, który zaapelował do mieszkańców stolicy, by na poważnie podchodzi do alarmów przeciwlotniczych i szukali schronienia, kiedy usłyszą syreny. Ostatnio bowiem coraz częściej, gdy rozlega się alarm, nikt nie reaguje.

DOSTĘP PREMIUM