"Putin zaczyna się bać". Prof. Kowal zwraca uwagę na "problemy ze spójnością Federacji Rosyjskiej"

Uwagę prof. Pawła Kowala przykuło, że podczas przemowy na Placu Czerwonym "Putin zaczął mówić o wielonarodowej Rosji". - A to znaczy, że zaczyna się bać, że Tatarzy, Jakuci czy Buriaci, których używa w wojnie, zaczną rozumieć, że znajdują się w imperium, które wykorzystuje ich dla nacjonalistycznych celów - argumentował polityk KO i wykładowca Instytutu Studiów Politycznych PAN.
Zobacz wideo

Media i eksperci szczegółowo analizują przemówienie Władimira Putina w Moskwie podczas obchodów zakończenia II wojny światowej, czyli jak zwykło mówić się w Rosji - Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Uwagę przykuło przede wszystkim to, że rosyjski prezydent nie ogłosił oficjalnie wojny z Ukrainą ani z Zachodem, a skupił się przede wszystkim na propagandzie.

Uwagę prof. Pawła Kowala zwróciło to, że "Putin zaczął mówić o wielonarodowej Rosji". - A to znaczy, że zaczyna się bać, że Tatarzy, Jakuci czy Buriaci, których używa w wojnie, zaczną rozumieć, że znajdują się w imperium, które wykorzystuje ich dla nacjonalistycznych celów - argumentował poseł Koalicji Obywatelskiej i wykładowca Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk.

Gość audycji "Prawda Nas Zaboli" ocenił, że "jeśli Putinowi nadal będzie gorzej szło (w wojnie z Ukrainą), to będzie mobilizował poszczególne narody żyjące w Federacji Rosyjskiej". - Czekać tylko aż będzie wierzących poszczególnych religii mobilizował, to jest jego metoda. On się na Stalinie uczył - podkreślił rozmówca Piotra Najsztuba.

To jednak, w ocenie prof. Pawła Kowala, może prowadzić do tego, że "niedługo zaczną się problemy ze spójnością samej Federaci Rosyjskiej". - Narody typu Buriaci, (zaczną pytać - red.) dlaczego jesteśmy wysyłani na wojnę w imię polskiego szowinizmu - mówił też wykładowca Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk. 

"Mit rosyjski, który wmówili 'zachodniakom'"

Już teraz wielu komentatorów wieszczy, że efektem trwającej od 24 lutego wojny na Ukrainie może być rozpad Rosji. - Mówiłem to od lat, ale wtedy się ludzie śmiali - stwierdził gość TOK FM, przekonując, że Rosja musi się "rozpaść, bo nie ma takich tworów imperialnych, tak źle zarządzanych, które by trwały w nieskończoność".

- To jest mit rosyjski, który oni wmówili "zachodniakom", że Federacja Rosyjska jest na wieki wieków. Po drugie, że to jest Rosja. Federacja Rosyjska to jest taki mały związek sowiecki. To nie jest coś, co się po angielsku nazywa Rosja właściwa - tłumaczył prof. Kowal. Rozmówca Piotra Najsztuba mówił, że Rosja właściwa, to "tylko część europejska i może jeszcze na Uralu".  - Wszędzie indziej to są narody, które tam zawsze żyły, a które zostały podbite przez Rosjan i są w "więzieniu imperialnym". To narody, które prędzej czy później będą się domagać swojego. Czy to na Kaukazie Północnym, czy to w Azji, czy to na dalekim rosyjskim wschodzie - argumentował, podkreślając, że "to się wszystko zmienia na naszych oczach". - Putin tylko te procesy przyspieszy - dodał. 

Zdaniem prof. Pawła Kowala scenariusz jest realniejszy po tym, jak świat - po ataku Rosji na Ukrainę - zobaczył, że Putin nie jest tak silny, jak to się wszystkim wydawało. - Dziś Rosja - przepraszam za określenie - jest bez gaci. Wszyscy widzą, jak jest - podsumował poseł.

DOSTĘP PREMIUM