Talibowie kazali kobietom zakrywać całe ciała. "Najstraszniejsze w tym zakazie jest coś innego"

Talibowie nakazali kobietom całkowicie zakrywać ciała, od stóp do głów. W ocenie Jagody Grondeckiej oznacza to "usankcjonowanie jeszcze bardziej władzy mężczyzn nad kobietami". - Idea, która za tym stoi jest taka: za kobietę decydują, za kobietę są odpowiedzialni, o zachowaniu kobiety stanowią najbliżsi jej mężczyźni - mówi w TOK FM iranistka, dziennikarka i korespondentka "Krytyki Politycznej".

Władze w Kabulu wydały dekret nakazujący kobietom zakrywanie ciała od stóp do głów w miejscach publicznych - poinformowała agencja Associated Press. - Chcemy, by nasze kobiety żyły godnie i bezpiecznie - tłumaczył Khalid Hanafi, pełniący obowiązki ministra cnót i występków. W dekrecie mowa jest też o tym, że kobiety powinny pozostać w domach i nie pracować poza nimi. - Zasady islamu są dla nas ważniejsze niż cokolwiek innego - dodał Hanafi. Odstępstwo będzie przestępstwem kryminalnym.  

Zdaniem Jagody Grondeckiej, iranistki, dziennikarki i korespondentki "Krytyki Politycznej",  "najstraszniejsze w tym zakazie jest jednak coś innego". - Kto będzie karany więzieniem - na to trzeba zwrócić uwagę. Nie będzie to kobieta, tylko tzw. męski opiekun, czyli np. jej mąż, ojciec lub starszy brat - mówiła w "Połączeniu" Jakuba Janiszewskiego. - To całkowite odebranie kobietom podmiotowości. Zanegowanie tego, że są niezależnymi istotami, mają prawo jakkolwiek same o dobie decydować - wskazała. 

W jej ocenie, dekret oznacza tym samym "usankcjonowanie jeszcze bardziej władzy mężczyzn nad kobietami". - Skoro to oni będą karani za ewentualne występki kobiety, to siłą rzeczy daje im to jeszcze większe prawo, by za nią podejmować wszystkie decyzje - podkreśliła, wskazując, że "idea, która za tym stoi jest taka: za kobietę decydują, za kobietę są odpowiedzialni, o zachowaniu kobiety stanowią najbliżsi jej mężczyźni".

A jak to wygląda już teraz w praktyce? Jagoda Grondecka przytoczyła historię ze swojego życia. - Jechałam samochodem z kierowcą i tłumaczem, paliłam papierosa, kiedy talib - a zwolniliśmy, skręcając - zaczął kopać w samochód. Był bardzo zdenerwowany tym, że palę. Ale mnie nie zapytał o nic, on się nawet do mnie nie odezwał - opowiadała. - Wyciągnął od razu z samochodu tłumacza - chociaż wiedział, że jestem obcokrajowczynią. Że nie jest to spokrewniony ze mną mężczyzna, prawdopodobnie też nie mąż. I zaczął go pytać: "Dlaczego ona pali papierosa?" I takie jest mniej więcej myślenie o kobietach i ich zachowaniu  - powiedziała. 

"Talibowie zapewniali, że to tylko dla bezpieczeństwa"

Dekret zezwalający kobietom na ukazywanie w miejscach publicznych jedynie oczu przywodzi na myśl restrykcje, które obowiązywały podczas pierwszych rządów talibów w latach 1996-2001. Wówczas  "talibowie zapewniali, że to tylko dla bezpieczeństwa, żeby kobiety za dużo na początku nie wychodziły z domu, żeby się zakrywały".

- Faktem jest, że w czasie wojny domowej wszystkie strony dopuszczały się np. powszechnych gwałtów na kobietach. Kabul czy inne miasta były bardzo niebezpieczne - przypomniała rozmówczyni Jakuba Janiszewskiego. - I kiedy oni już to bezpieczeństwo zapewnią, to restrykcje zostaną zdjęte. Nigdy jednak zdjęte nie były, choć mamy już do czynienia z inną sytuacją - zastrzegła. 

Inna rzecz, jak dodała, że "jeśliby zapytać mężczyzn w Afganistanie o prawa kobiet, to zwykle odpowiedzą, że bardzo je respektują. Ba, że kobiety w Afganistanie mają o wiele więcej praw niż na Zachodzie. Że są w lepszej sytuacji. Że to wszystko z troski o nie. Że to respektowanie ich prywatności, godności i honoru". - Widzimy różnice wartości. Dla nas najważniejsze są: wolność, niezależność, swoboda poruszania się, decydowanie o sobie, które w tamtejszym społeczeństwie nie są w ogóle cenione - podkreśliła. I zastrzegła: "Stąd możemy zapytać, czy nie było naiwnością z naszej strony oczekiwanie od talibów, że kobiety w Afganistanie będą miały przyznane takie prawa, jakie na Zachodzie". 

"Afganistan dwóch prędkości"

Wiele zakazów i nakazów w Afganistanie nie wynika z samego islamu - Koran nigdzie nie mówi, że kobieta miałaby zakrywać twarz. - One często stoją w sprzeczności z islamem. Islam np. mówi bardzo wyraźnie, żeby nie zabraniać kobietom przychodzenia do meczetów. Tyle, że w Afganistanie niewiele jest w ogóle meczetów, które mają część dla kobiet - skomentowała Jagoda Grondecka. 

Wiele regulacji w życiu społecznym, jak wskazała też ekspertka, to głównie wpływ praktyk kulturowych, plemiennych. Tym bardziej, że większość talibów jest Pasztunami. - W pasztuńskiej kulturze bardzo ważna  jest koncepcja pardy, czyli zakrycia, odizolowania kobiet od świata zewnętrznego. Dlatego np. w tradycyjnym pasztuńskim domu zwykle są dwa osobne wejścia. Jedno dla męskich gości, drugie - domowników i kobiet, które ewentualnie tam przychodzą - tłumaczyła, wskazując, że "dla Pasztuna obelgą jest, jeśli ktoś będzie widział ‘jego’ kobiety".

Nowy dekret, zdaniem ekspertki, zdecydowanie bardziej wymierzony jest więc w mieszkanki miast, które od ponad 20 lat nie musiały już np. zasłaniać twarzy. A jeśli już to robiły, to tylko i wyłącznie z własnej woli. - Przez 20 lat wojny wyhodowaliśmy Afganistan dwóch prędkości. To, co działo się w dużymi miastach, nijak miało się do tego, jak ludzie żyli na prowincjach. A większość Afgańczyków, bo ponad 70 proc., żyje jednak poza ośrodkami miejskimi - podsumowała. 

DOSTĘP PREMIUM