"Wszystkie siły sprzęgły się przeciwko polskim turystom". O tanich wakacjach możemy jedynie pomarzyć?

Po dwuletniej zapaści w turystyce - spowodowanej pandemią - branża zmaga się z kolejnymi wyzwaniami, jakimi są: wojna w Ukrainie, rosnące ceny ropy oraz inflacja w wielu krajach. Wszystko to przekłada się na ceny tegorocznych wakacji. Jak mówił w TOK FM Mariusz Piotrowski z serwisu Fly4free, popyt na wczasy wciąż jest jednak ogromny.
Zobacz wideo

Od 2020 roku branża turystyczna boryka się z licznymi problemami. Najpierw podróże ograniczyła pandemia, teraz trwa wojna w Ukrainie. A to nie jedyny powód do zmartwień. Czy wakacje w 2022 roku będą kosztować majątek? - Wojna wpłynęła na bardzo wyraźny wzrost cen ropy, co przekłada się na cenę paliwa lotniczego. Sprawą dodatkową jest inflacja oraz osłabienie złotego - mówił w TOK FM Mariusz Piotrowski z serwisu Fly4free.

Jak tłumaczył, kurs złotego wpłynął na to, że biura podróży kontraktują hotele i bilety lotnicze w euro czy w dolarach. - Wszystkie siły sprzęgły się przeciwko polskim turystom - skwitował gość Mikołaja Lizuta. Dodał jednak, że nie zniechęca to Polaków i popyt na wycieczki wciąż jest bardzo duży. 

Piotrowski podkreślił, że cena wczasów zależy od kilku czynników. - Jeżeli chodzi o biura podróży i wakacje zorganizowane to ceny faktycznie galopują - wskazał. Przytoczył najnowszą prognozę Instytutu Badań Rynku Turystycznego TravelDATA, gdzie podano, że w ciągu siedmiu miesięcy ceny wyjazdów wakacyjnych, na kierunkach najbardziej popularnych wśród Polaków, zdrożały od 20 do 30 proc. - Czyli od momentu kiedy wybuchła pandemia omikrona do teraz trzeba zapłacić o 20 proc. więcej - np. w przypadku podróży na Wyspy Kanaryjskie. W przypadku Egiptu i Turcji o jedną trzecią więcej - wyliczał Piotrowski. 

Zdaniem eksperta nie jest jednak do końca tak, że o tanich biletach lotniczych możemy zapomnieć. Zależy to bowiem od tego, jaką strategię przyjął dany przewoźnik. - Niektóre linie lotnicze przygotowały się na ten kryzys, skupując ropę po umownej niższej cenie. Więc właśnie teraz ci przewoźnicy zyskują i mogą wciąż oferować tanie bilety - wyjaśnił. Dodał jednak, że w wakacje zwykle jest duży popyt, który generuje wysokie ceny.

Ulubione kierunki wakacyjne Polaków

Jak wskazał Piotrowski, lista ulubionych kierunków wakacyjnych Polaków w zasadzie nie zmienia się od lat. - Najpopularniejsze kierunki to przede wszystkim Egipt, Turcja, Grecja - wymienił. Podkreślił także, że "czarnym koniem" w ostatnich latach jest Chorwacja, która jest szczególnie uwielbiana przez zmotoryzowanych turystów z Polski. - W zeszłym roku Chorwacja po raz pierwszy przekroczyła barierę miliona podróżnych z Polski - mówił ekspert.

- Z gustem polskiego turysty jest trochę tak jak w cytacie z "Rejsu", że lubimy te miejsca, które już dobrze znamy - dodał gość Mikołaja Lizuta. Jego zdaniem na popularność Chorwacji wpływa możliwość szybkiego dojazdu, Turcja i Egipt zaś są atrakcyjne cenowo. - Warto zwrócić uwagę na to, że kraje te są znacznie tańsze niż np. Hiszpania czy Włochy, gdzie turyści z Polski też są, ale w mniejszej liczbie - wyjaśnił.

Ekspert portalu Fly4free pytany był także, czy bardziej opłacalne cenowo są wakacje w Polsce, czy za granicą. - To zależy. Natomiast patrząc na ceny hoteli w ostatnich latach to oferta noclegowa wypada z pewnością w wielu przypadkach na korzyść krajów południa Europy - ocenił. Jednak, jak zauważył, one również borykają się obecnie z inflacją

Czy Rosjanie nie polecą w tym roku na wakacje?

W 2020 r. turyści z Rosji wnieśli do światowej branży turystycznej 14 miliardów dolarów obrotu, co stanowi ok. 3 procent ogółu. Czy teraz turystów z Rosji nie będzie? - Nie ma ich i nie będzie w Unii Europejskiej, chociaż być może nie wszędzie - stwierdził Piotrowski. 

Jak zauważył dziennikarz TOK FM, Rosjanie nie bardzo mogą także pojechać np. do lubianej przez siebie Tajlandii. Rosyjskie biura podróży nie mają bowiem jak zapłacić za turystów - przez blokadę systemu SWIFT ich karty kredytowe po prostu nie są obsługiwane. - Z drugiej strony są takie kraje jak Turcja czy Egipt, które pracują nad jakimiś alternatywnymi rozwiązaniami dla turystów, gdzie w tym roku można spodziewać się ponadnormatywnej liczby turystów z Rosji - dodał ekspert.

Gość TOK FM podkreślił, że rosyjscy turyści zaliczają się do kategorii big spenders. - Czyli grupy, która wydaje dużo, nocuje w najdroższych hotelach, więc jest najbardziej "opłakiwana" przez hotelarzy w Unii Europejskiej - wskazał. 

DOSTĘP PREMIUM